Leasing, wynajem czy jednak zakup? Co się opłaca przy Polskim Ładzie?

Od 1 stycznia żyjemy w nowej rzeczywistości. Polski Ład zmienił wiele, w tym możliwości rozliczania składki zdrowotnej, jak też wpłynął na opłacalność różnych form finansowania. Powstaje więc pytanie co jest teraz warte uwagi?

Na samym początku trzeba odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: czy samochód, który chcemy finansować będziemy chcieli po zakończeniu finansowania wykupić czy nie? Jeżeli odpowiedź brzmi „nie" to, nadal pozostajemy z kilkoma opcjami do wyboru. Na wstępie trzeba jasno zaznaczyć, że najbardziej korzystnym z punktu widzenia ceny zakup jest kupno auta za gotówkę. Wtedy jesteśmy świadomi, że na fakturze jest, tyle ile trzeba zapłacić. Inną równie opłacalną opcją – przynajmniej do końca 2021 roku – było wciągnięcie prywatnego samochodu, który ma status używanego, do majątku firmowego i odliczanie tzw. wartości początkowej środka trwałego, a co za tym idzie kosztu amortyzacji, który co miesiąc obniżał podatek, przyjmowało się cenę nabycia, a nie aktualną wartość. Korzyścią takiego rozwiązania był fakt, że do obliczenia ewentualnej straty podatkowej, wynikającej z utraty wartości środka trwałego, też brało się pod uwagę cenę zakupu.

Więcej o sytuacji w kraju i Polskim Ładzie przeczytasz na stronie głównej gazety.pl

Zobacz wideo Nowy znak na polskich drogach. Co oznacza duża czarna dłoń?

Opierając się na przykładzie: osoba, która trzy lata temu kupiła samochód za 100 tys. zł i po 3 latach postanowiła wprowadzić go do majątku firmy, mogła amortyzować auto od pełnej kwoty 100 tys. zł mimo faktu, że w chwili włączenia do środków trwałych, pojazd był wart już nie 100, a np. 60 tysięcy zł. Przyjmując 20-proc. stawkę amortyzacji, dawało to rocznie 20 tys. zł pożądanego kosztu zmniejszającego podatek w firmie – podaje Katarzyna Siwek, ekspert branżowy. Wraz z wprowadzeniem Polskiego Ładu przepisy podatkowe zostały uszczelnione. Tym samym korzyści z amortyzacji auta używanego wcześniej na cele prywatne, zmniejszyły się. Dotyczy to w szczególności tych środków trwałych, które szybko tracą na wartości. – W przypadku wprowadzenia prywatnego samochodu czy innego sprzętu do środków trwałych firmy za podstawę amortyzacji należy przyjąć cenę nabycia, ale nie wyższą od wartości rynkowej środka trwałego. Wymóg posługiwania się wartością rynkową jest nowością w przepisach i obowiązuje od 1 stycznia tego roku – wyjaśnia Piotr Juszczyk, doradca podatkowy inFakt.

Nowy rok, nowa rzeczywistość

Oznacza to, że podatnik, który nabył auto za 100 tys. zł, do końca 2021 mógł je wprowadzić do ewidencji środków trwałych po cenie 100 tys. zł i od tej kwoty dokonywać odpisów amortyzacyjnych. – W obecnym stanie prawnym, obowiązującym od 1 stycznia 2022 r., podatnik ma obowiązek sprawdzić, ile ten samochód jest wart w dniu wprowadzenia go do działalności – dodaje Juszczyk. W efekcie amortyzacja, która jest pożądanym przez przedsiębiorców kosztem, ponieważ zmniejsza podatek, a nie wiąże się z wydawaniem

gotówki, stała się mniej korzystana niż do końca 2021 roku. W tym roku wprowadzenie auta do ewidencji środków trwałych, następujące po 3 latach od zakupu, wiąże się z mniejszą kwotą amortyzacji – 60 tys. zł. W efekcie roczny koszt amortyzacji spadł z 20 tys. zł do 12 tys. zł.

Uszczelnienie ze znakami zapytania

Ekspert branżowy zwrócił jednak uwagę, że mimo uszczelnienia przepisów, nadal jest sporo niejasności. Jednym z przekładów jest choćby czas jaki powinien upłynąć od dnia zakupu pojazdu, aby podatnik musiał aktualizować wartość samochodu. Nie jest też precyzyjnie określone, co może być źródłem informacji o wartości rynkowej. – Można przyjąć, że jest to np. wartość auta określona w polisie ubezpieczeniowej czy cena, jaka wynika z aktualnych ogłoszeń o sprzedaży samochodów w popularnych serwisach internetowych – wyjaśnia doradca inFakt. – Dodanie zapisu o wartości rynkowej skutkuje też tym, że w chwili sprzedaży pojazdu przedsiębiorca nie będzie mógł rozliczyć straty podatkowej liczonej od ceny zakupu (100 tys. zł), ale od kwoty z dnia wprowadzenia auta do majątku firmy (60 tys. zł), co może skutkować tym, że tej straty po prostu nie będzie – wskazuje ekspert.

Jest alternatywa

Mimo wszystko przepisy związane z Polskim Ładem dały pozytywny wydźwięk. – Zamiast wprowadzać do ewidencji środków trwałych auto, a następnie eksploatować je przez kilka kolejnych lat, lepszym rozwiązaniem może okazać się sprzedaż obecnego samochodu i wynajem na firmę nowego pojazdu – zauważa Michał Knitter, wiceprezes Carsmile. Zakładając taki scenariusz, od sprzedawanego auta prywatnego nie zapłacimy podatku PIT, VAT i składki zdrowotnej, chociaż nie będziemy też mieć korzyści w postaci amortyzacji. Natomiast przy najmie problem opodatkowanej sprzedaży nie będzie występował, a od miesięcznej raty odliczymy np. połowę VAT (przy tzw. użytkowaniu mieszanym), a drugą połowę VAT oraz ratę netto z tytułu wynajmu zaliczymy do kosztów uzyskania przychodów.

Pozostaje jeszcze kwestia leasingu. Wydaje się, że przy obecnym kształcie przepisów, opcja finansowa jaką jest leasing, zaczyna być coraz mniej opłacalna. Wiele firm wybierało ten sposób finansowania ze względu na możliwość jego wykupu po okresie leasingu. Jednak zgodnie z nowymi przepisami szybka sprzedaż po zakończeniu leasingu jest niemożliwa bez zapłaty podatku dochodowego. Między wykupem auta a transakcją musi minąć obecnie aż 6 lat. To dla wielu jest zbyt długi okres by w ogóle rozważać takie działanie. – Spodziewam się, że ta zmiana spowoduje rozwój alternatywnych do leasingu form finansowania zakupu pojazdów, gdzie nie dochodzi do wykupu, np. wynajmu długoterminowego – ocenia Michał Knitter. Trzeba jednak jasno zaznaczyć, że w przypadku leasingu nie zmienią się takie przywileje jak wrzucanie wydatków związanych z leasingiem do kosztów uzyskania przychodu. W leasingu operacyjnym podatek obniżymy o koszty miesięcznych rat leasingowych, eksploatacji auta i opłatę wstępną. W leasingu finansowym jest to z kolei część odsetkowa raty, koszty eksploatacji auta i odpisy amortyzacyjne, gdyż samochód wykazujemy w ewidencji środków trwałych.

To o czym trzeba pamiętać, w przypadku polskiego rynku, to fakt, że 75 proc. nowych aut kupowanych jest na firmę, a najpopularniejszym sposobem finansowania był do tej pory leasing. Zobaczymy czy ten odsetek utrzyma się na koniec 2022 roku, gdy na dobre zagoszczą w kraju nowe przepisy, a firmy się do nich dopasują.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.