To skrzydło to nie żart. Ford naprawdę zrobił to swojemu pikapowi. "2,7 tony docisku"

Wygląda groźnie i groźnie się nazywa. Ford F-150 Lightning Supertuck EV Demonstrator powstał w jednym celu. Robić zamieszanie i wykręcić super czas w słynnym Pikes Peak.

Pikap wygląda absurdalnie, ale wcale nie wyrwał się z photoshopa grafika, który zdecydowanie za dużo grał kiedyś w Need for Speedy. To prawdziwy projekt, za którym stoją poważni ludzie. Ford Performance pracuje nad elektrycznym pikapem z piekła rodem razem z firmą STARD. Przed Fordem F-150 Lightning Supertuck EV Demonstrator czeka nie lada wyzwanie. Furorę swoim wyglądem już zrobił. Teraz ma zrobić furorę na trasie jednej z najsłynniejszych imprez motoryzacyjnych świata.

Tak naprawdę to nic o nim jeszcze nie wiem, ale wiemy, gdzie się dowiemy

Ford zaczął od pokazania zdjęć szalonego prototypu i pochwalenia się aerodynamiką. Największe wrażanie robi oczywiście przeogromny spojler zmodyfikowanego F-150, ale jeśli przyjrzycie się mu dokładnie, to zobaczycie, że takich monstrualnych elementów jest znacznie więcej. Amerykanie podali na razie tylko jedną liczbą. Chwalą się dociskiem aż sześciu tysięcy funtów przy 150 milach na godzinę. W przeliczeniu na nasze daje to ponad 2,7 tony przez 240 km/h.

F-150 Lightning Supertuck EV powstaje, żeby wykręcić jak najlepszy czas podczas słynnego Pikes Peak International Hill Climb. To wyjątkowa impreza. W jej czasie kierowca musi pokonać pojazdem blisko 20-kilometrowy tor, na którym pojawia się 156 zakrętów, a przewyższenie wynosi blisko 3000 metrów. Producenci lubią wykorzystywać Pikes Peak do testowania nowych rozwiązań. W przyszłości technologie opracowane na potrzeby tej próby mogą trafić do seryjnych samochodów. Oczywiście nie w tak hardcorowym wydaniu, ale motorsport to idealne miejsce do testowania. No i nie ukrywajmy. To też znakomita zabawa.

Elektryczny pikap. Czekamy na więcej szczegółów

Za kierownicą F-150 usiądzie rekordzista Romain Dumas. Mówimy więc o poważnej próbie. Pikes Peak International Hill Climb odbędzie się 23 czerwca 2024 roku. To już bardzo niedaleko, więc Ford pewnie lada chwila zdradzi nam szczegóły napędu. Nazwa Lightning oznacza oczywiście elektryczne wydanie ulubionego pikapa Amerykanów.

O jakiej mocy możemy mówić? Tego nie wiemy, ale można trochę pospekulować. Ford SuperVan 4.2, który miał kilka podobnych rozwiązań na nadwoziu, mógł pochwalić się trzema silnikami i aż 1400 KM łącznej mocy. Amerykańskie media spekulują, że na pokład F-150 trafi podobny zestaw. A może jeszcze mocniejszy? Ford Performance ma na koncie czterosilnikowego SuperVana 4.2 o mocy dobijającej do 2000 KM...

Ford F-150 Lightning Supertuck EV DemonstratorFord F-150 Lightning Supertuck EV Demonstrator fot. Ford

Czekamy na więcej informacji, a na razie zapraszamy was do naszej galerii. Jak wam się podoba groźny Demonstrator? Dajcie nam znać w komentarzach i sondażu poniżej. Na pewno do F-150 jeszcze wrócimy, kiedy zaliczy swój przejazd. Jeśli interesują was takie wyzwania, to mamy jeszcze coś znacznie bliższego zwykłym samochodom. Hyundai wyśle na Pikes Peak Hyundaia i30 N, a więc samochód elektryczny, który rzeczywiście da się kupić w salonie. Kierowcy Hyundaia spróbują pobić rekord w klasie seryjnych SUV-ów z napędem elektrycznym.

Zobacz wideo Ford Bronco - tak kultowego modelu nie mogło w Europie zabraknąć [AUTOPROMOCJA]
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.