Jaki jest optymalny samochód elektryczny dla Kowalskiego? Mamy odpowiedź

Pojazd elektryczny dla wielu nadal stanowi egzotykę. Zagorzali fani napędów spalinowych nie są świadomi zalet zeroemisyjnego transportu oraz faktu, że przy obecnych cenach paliw, jest to po prostu tańszy środek lokomocji. Powstaje jednak pytanie jaki jest optymalny pojazd elektryczny dla przeciętnego użytkownika?

Na przestrzeni minionej dekady znacząco zmieniło się podejście do kupowania samochodów. Jeszcze parę lat temu lojalność była silną wartością, którą doceniano w salonach sprzedaży. To sprawiało, że wielu użytkowników przesiadało się do tego samego modelu, zmieniając jedynie jego generację.

Zobacz wideo Volkswagen ID.5 - model produkowany z neutralnym bilansem CO2

Zmieniające się preferencje

Teraz wartości są zupełnie inne. Lojalność przestała być zakupowym wyznacznikiem. Teraz skupiamy się przede wszystkim na tym by miesięczny koszt danego modelu był jak najmniejszy, auto było bezawaryjne, a technologie w nim zastosowana jak najnowocześniejsze – tak wynika z badania sondażowego Carsmile. Zgodnie z tym, dla prosumenta obecnie najistotniejsza jest rata miesięczna – tak zadeklarowało 72 proc. ankietowanych. Z kolei za bezawaryjnością opowiedziało się 61,9 proc. pytanych, a za wyposażeniem i systemami bezpieczeństwa odpowiednio 44,4 i 40,2 proc. – Miesięczny koszt jako czynnik numer jeden przy wyborze samochodu oznacza, że względy ekonomiczne są obecnie najważniejsze i mają wyraźną przewagę nad innymi argumentami. Badanie pokazuje, że zakup samochodu to dziś zdecydowanie więcej matematyki i techniki niż emocji – mówi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile.

Te wszystkie czynniki dostępne są w przypadku pojazdów elektrycznych. Zgodnie z obecną ofertą na rynku, zdecydowana większość modeli, charakteryzuje się lepszym wyposażeniem niż ich spalinowe odpowiedniki, jak też są doposażone w szereg systemów asystujących. Już nawet w przypadku wariantów z segmentu B, można oczekiwać pakietu bezpieczeństwa zarówno czynnego, jak też biernego, w co wlicza się m.in. radar odległości od poprzedzającego pojazdu, system utrzymywania pojazdu w pasie, w wielu przypadkach aktywny tempomat z funkcją utrzymania odległości od poprzedzającego samochodu, jak też asystenta martwej strefy.

Bolt DriveNowy operator stacji ładowania EV w Polsce. Co ma wspólnego z carsharingiem Bolta?

Finansowanie ze wsparciem

Kolejną nader istotną kwestią jest finansowanie. Pojazdy elektryczne mimo większej ceny zakupu, mogą okazać się lepszą inwestycją niż odmiany spalinowe czy hybrydowe. Wszystko za sprawą dopłat do samochodów elektrycznych z programu „Mój elektryk". Dotacje rządowe, zarządzane przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), pozwalają uzyskać wsparcie dla pojazdów kategorii M1 (osobowe) do 27 tysięcy

złotych dla osób prywatnych z kartą dużej rodziny (w innym przypadku jest to 18,75 tys. zł przy limicie ceny pojazdu 225 tys. zł) oraz 27 tys. zł dla przedsiębiorców przy zadeklarowaniu minimalnego rocznego przebiegu na poziomie 15 tysięcy kilometrów (bez deklaracji 18,75 tys. zł). W odniesieniu do samochodów dostawczych (kategoria N1) wartość wsparcia dla przedsiębiorców to nawet 70 tys. zł. To co istotne dotacje można uzyskać niezależnie od formy finansowania. W efekcie już teraz są wypożyczalnie, gdzie pojazdy elektryczne charakteryzują się mniejszym zobowiązaniem miesięcznym w odniesieniu do wariantów spalinowych.

– Elektryfikacja firmowych flot dynamicznie przyspiesza. Wśród naszych klientów obserwujemy duży wzrost zapytań dotyczących dodatkowych możliwości jakie daje zaawansowana telemetria Big Data w odniesieniu do dekarbonizacji firmowego car parku. Wielu klientów zanim przesiądzie się na pojazdy w pełni elektryczne lub hybrydy plug-in, decyduje się na implementację systemu telemetrycznego, który pozwala minimalizować emisję CO2 w odniesieniu do użytkowanej tu i teraz floty pojazdów z silnikiem konwencjonalnym – zauważa Kamil Jakacki, dyrektor sprzedaży i rozwoju Cartrack Polska.

Fabryka Tesla Giga Berlin - Gigafactory 4Tesla będzie płacić pracownikom, którzy bronią Ukrainy. Na razie przez trzy miesiące

Zasięg i ładowanie

W przypadku dywagacji na temat elektrycznego samochodu dla Kowalskiego trzeba poruszyć jeszcze kwestię zasięgu. Jest to temat nad wyraz sporny, gdyż liczby, które nie są deklarowane w setkach, stanowią problem. Jest to efekt przyzwyczajenia jakie przez lata było w przypadku samochodów spalinowych, gdzie na komputerach pokładowych po zatankowaniu do pełna, widnieją wartości od 400 do nawet 1100 km w zależności od modelu, silnika i rodzaju paliwa. Mało jednak kto zdaje sobie sprawę, że dzienny dystans jaki większość z nas pokonuje, nie przekracza 60 km, a wyjazdy w trasę powyżej 300 km odbywają się raz w miesiącu lub rzadziej.

Pojazdy całkowicie elektryczne już teraz stają się coraz bardziej praktyczne w warunkach codziennego użytkowania. Z generacji na generację modele BEV wyposażane są również w coraz pojemniejsze akumulatory trakcyjne i w konsekwencji dysponują zwiększającymi się zasięgami. Już teraz dostępne są auta o teoretycznych zasięgach ponad 600-700 km (Mercedes-Benz EQS – 732 km, Tesla Model S – 652 km czy BMW iX – 629 km).

Równie dobrze wygląda to w przypadku średnich zasięgów e-pojazdów dostępnych na polskim rynku. Nawet w przypadku aut małych jest to 217 km. Z kolei w grupie miejskich samochodów wartość ta wynosi 328 km, a dla kompaktowych – 418 km. Największymi średnimi zasięgami charakteryzują się auta luksusowe (484 km) oraz z klasa średnia wyższa (483 km) – wynika z 5. edycji Katalogu Pojazdów Elektrycznych wydanych przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych.

– Inwestycja we flotę elektryczną oraz zapewnienie naszym pracownikom bezwzględnej mobilności w ramach zeroemisyjnego środka transportu powinno iść w parze z inwestycją w technologie telemetryczne pozwalające optymalnie wykorzystać posiadany przez auta elektryczne zasięg oraz efektywnie poruszać się po drogach pojazdami zeroemisyjnymi. Nie sztuką jest zelektryfikować flotę – osiągnięciem jest utrzymanie wysokiego poziomu zadowolenia kierowców wraz z bezwarunkowym utrzymaniem zdolności transportowych i operacyjnych naszej floty. Telematyka pozwala realizować ambitne ekologiczne cele flot – podkreśla Jakacki.

Zestawienie średnich dystansów, jak też wskazanie aut z największymi zasięgami, jasno wykazuje, że w przypadku zasięgu nie trzeba mieć większych obaw. Wyzwaniem jest natomiast ładowanie. Zgodnie z Licznikiem Elektromobilności w kraju zlokalizowanych jest 2034 publiczne stacje ładowania, z czego 1430 stanowią warianty AC (do 22 kW – prąd przemienny) oraz 604 sztuki DC (od 22 kW – prąd stały). Jest to zdecydowanie za mało by płynnie podróżować bez kraju, przy założeniu tak szybkiego tempa wzrostu liczby pojazdów zeroemisyjnych, których w kraju zarejestrowanych jest ponad 41 tysięcy sztuk. Trzeba jednak zakładać, że wraz z rozwojem rynku, znacząco przyspieszą w inwestycje związane z ładowaniem.

Kolejną kwestią, którą trzeba jasno podkreślić, to fakt, że przy obecnych cenach paliw, korzystanie z samochodu elektrycznego jest tańsze nawet w długoterminowej perspektywie. Zestawienie w tym przypadku przygotowało PSPA wraz z Info-Expert. Wyliczono koszty paliwa przy cenach sprzed konfliktu w Ukrainie oraz po podwyżkach cen detalicznych i odniesiono je do nowego cennika GreenWay z uwzględnieniem opłaty abonamentowej, jak też okresu użytkowania – 36 miesięcy i 90 tys. km. Okazało się, że koszty w całym tym okresie są o ok. 10 tys. zł mniejsze dla wariantu elektrycznego, który byłby tylko ładowany na publicznych stacjach i porównywalne do kosztów sprzed wojny.

– Wysokie ceny surowców sprawiają, że menadżerowie flot i przedsiębiorcy wnikliwiej przyglądają się wydatkom flotowym i szukają przestrzeni do minimalizowania skutków inflacji i zawirowań gospodarczych na międzynarodowych rynkach. Przejście w stronę elektrycznej floty jest procesem długofalowym i wieloetapowym, zatem obserwujemy również wzrost zainteresowania telemetrią, która oprócz zwiększenia efektywności wykorzystania auta elektrycznego w firmie jest niezawodnym rozwiązaniem przy redukcji kosztów paliwa czy serwisu – dodaje Kamil Jakacki z Cartrack Polska.

Samochód idealny?

Pojazdy elektryczne stają się coraz bardziej przystępne. Dotyczy to zarówno form ich finansowania, jak też zasięgów. Przy jeszcze większej optymalizacji zużycia energii, a co za tym idzie zwiększenia dystansu, który można pokonać bez ładowania, e-samochody mogą stać się pierwszym wyborem przy zakupie nowego auta. Biorąc pod uwagę preferencje

zakupowe klientów, wszystko wskazuje na to, że e-pojazdy po prostu będą bliższe spełnienia potrzeb niż obecne auta spalinowe. Do tego ich użytkowanie będzie o wiele tańsze. Można więc stwierdzić, że już teraz e-pojazd dla Kowalskiego powinien być dobrze wyposażony, ze sporym zasięgiem i do tego mieć odpowiednio skrojone finansowanie.

Więcej o: