[MOTOVLOG] Jeep Avenger e-Hybrid: na włoskich drogach i torach testowych

Do wersji elektrycznej oraz spalinowej Jeepa Avengera dołącza odmiana hybrydowa. Kosztuje niecałe 8 tys. zł więcej. Czy warto do niej dopłacić? Wielu klientów nawet nie będzie się zastanawiać.

Dla wielu klientów argumentem za hybrydowym napędem będzie automatyczna skrzynia biegów, a elektryczne wsparcie będzie tylko miłym dodatkiem. Nowy napęd nie zmienia diametralnie jazdy Avengerem względem wersji spalinowej, bo nie taka jest jego rola. Zaoszczędzimy jednak nieco na paliwie oraz otrzymamy zauważalne wsparcie elektrycznej jednostki przy mniejszych prędkościach. 

Jeep Avenger e-Hybrid w liczbach 

Pod maską znajdziemy silnik spalinowy 1,2 GSE o mocy 100 KM, czyli ten sam, który napędza wersję spalinową. Wspiera go jednostka elektryczna generująca 21 kW (28,6 KM) połączona z 6-stopniową dwusprzęgłową skrzynią biegów. Obecność dodatkowego napędu nie zmienia całkowitej mocy Avengera, która katalogowo wciąż wynosi 100 KM. Bateria ma pojemność 0,9 kWh i została umieszczona pod fotelem kierowcy, dzięki czemu nie zmniejszono pojemności bagażnika (380 litrów). Jeep Avenger e-Hybrid jest cięższy względem wersji spalinowej o 108 kg (waży 1288 kg). Sprint do setki zajmuje 10,9 sekundy, czyli nieco dłużej niż w wersji bez napędu elektrycznego (10,6 s). Prędkość maksymalna pozostała bez zmian i wynosi 184 km/h. Średnie zużycie paliwa według danych producenta to 4,9-5 l/100 km (5,6-5,8 l/100 km w wersji spalinowej). Ceny zaczynają się od 117 300 zł za wersję Longitude. 

Zobacz wideo [MOTOVLOG] Jeep Avenger e-Hybird na włoskich drogach i torach testowych [MATERIAŁ WYDAWCY MOTO.PL]

Jeep Avenger e-Hybrid: opinia 

Jazdy testowe, które mieliśmy okazję przeprowadzić, nie pozwoliły całkowicie wykazać się napędowi hybrydowemu. Sporo kilometrów pokonaliśmy autostradą i drogami podmiejskimi. Rezultat takiej trasy to zużycie wynoszące 5,7 l/100 km. Niewiele więcej niż podaje katalog i całkiem przyzwoicie jak na tego typu drogi. Napęd elektryczny dawał o sobie znać podczas przejazdów przez małe miejscowości i tam spisywał się dobrze. Do 30 km/h Avenger potrafi rozpędzać się bez angażowania silnika spalinowego. Możliwa jest także jazda "na prądzie" przy stałych prędkościach rzędu 50-60 km/h. Elektryczne wsparcie zapewnia żwawy start, co nie tylko jest przydatne w mieście, ale także w trudnym terenie np. podczas wjazdu pod strome wzniesienie czy wyjeżdżania z głębokiej dziury. Na minus trzeba zaliczyć to, że podczas jazdy, silnik elektryczny bywa wyraźnie słyszalny (bardziej niż w innych autach hybrydowych). 

Powyżej 70 km/h Avenger potrafi złapać zadyszkę. W tym zakresie prędkości nie odczuwa się już wsparcia napędu elektrycznego, za to odczuwa się większą masę całkowitą. Skrzynia biegów natomiast radzi sobie dobrze i sprawnie dobiera przełożenie, a redukcja następuje dość szybko. Za kierownicą umieszczono łopatki do zmiany biegów. Ciężko było o inne rozwiązanie, bo tryby jazdy (PRND) wybieramy przyciskami na desce rozdzielczej - nie byłoby więc możliwości zmiany przełożenia gałką.

Rozsądna cena Jeepa Avengera nie stawia poprzeczki z wymaganiami wysoko, ale to naprawdę udane auto, które ma szereg zalet i niewielkie wady. Prowadzi się przyjemnie, ma płynnie działający system infotainment i pomimo dość plastikowego wykończenia, wnętrze jest przyjemne dla oka, a co ważniejsze - nie generuje niechcianego hałasu w kabinie. Nowa wersja napędowa to tylko kolejny argument na tak dla Avengera. Materiał powstał na wyjeździe sfinansowanym przez Stellantis Polska Sp. z o.o. Firma nie miała wglądu w treść artykułu przed publikacją. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.