Opinie Moto.pl: MG 4 - elektryki jednak mogą być tanie

MG 4 to jeden z najtańszych samochodów elektrycznych na polskim rynku, ale ma sporo do zaoferowania. Jak się prowadzi, jaki ma zasięg i czy może konkurować z Volkswagenem ID.3?

Tytułem wstępu, MG to dawniej brytyjska marka z wieloletnią historią, która w 2007 roku trafiła w ręce chińskiego giganta motoryzacyjnego SAIC, produkującego obecnie miliony samochodów rocznie. Na polskim rynku marka ta debiutowała kilka miesięcy temu, więc pewnie patrzycie na nią wciąż z dużą dozą nieufności, postrzegając ją jako chińską, niepewną nowość. Jeśli naprawdę rozważacie zakup MG to musicie wiedzieć, że ta marka radzi sobie całkiem nieźle na europejskim rynku (w takich krajach jak Niemcy, Francja, Czechy, Słowacja) a wynikami sprzedaży wyprzedza niejedną markę ze starego kontynentu. Można więc powiedzieć, że w przypadku MG nie kupujemy kota w worku, a samochód produkowany przez doświadczony koncern motoryzacyjny. 

MG 4 czyli budżetowy kompakt na prąd  

MG 4 to jeden z trzech modeli, które debiutowały na polskim rynku. To elektryczny kompakt, który ma konkurować m.in. z Volkswagenem ID.3 lub Renault Megane E-Tech. Jego nadwozie mierzy niemal 4,29 m – praktycznie tyle samo co ID.3 i nieco więcej niż Megane E-Tech (4,20 m). Bazowa wersja wyposażona jest w akumulator o pojemności 51 kWh (to opcja, która głównie sprawdzi się do jazdy w mieście na krótkich dystansach). Ja jeździłem wersją Comfort (w cenniku tuż za bazową wersją) z baterią o pojemności 64 kWh i napędem o mocy 204 KM przekazywanym na tylną oś. Dla porównania bazowa odmiana ID.3 ma dokładnie taką samą moc i baterię o pojemności 58 kWh. Z tą różnicą, że Volkswagen podaje pojemność netto, a MG brutto. Z danych, które znalazłem w Internecie wynika, że w MG 4 mamy 61,8 kWh netto.  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

MG 4 – jak jeździ tani elektryk?  

204 KM to wystarczająco dużo, aby sprawnie napędzać kompaktowe nadwozie. Sprint do setki zajmuje 7,9 sekundy, a prędkość maksymalna to 160 km/h. Dynamika zaskakuje na plus, a moc wydaje się wystarczająca. Zwłaszcza że MG 4 nie prowadzi się sportowo. Zawieszenie jest bardzo miękkie i dość mocno wychyla się na zakrętach, a układ kierowniczy jest nieco "gąbczasty". To jednak niezbyt przeszkadza w normalnej jeździe. Zawieszenie pracuje bardzo cicho i nie wydaje praktycznie żadnych stuków, choć zdarza się, że na nierównej nawierzchni cały samochód wpada w drgania o niskiej częstotliwości i wtedy lekko "dudni". Przyznam, że nie spotkałem się z takim zjawiskiem w żadnym innym aucie, dlatego nie bądźcie zaskoczeni, jeśli nie rozumiecie o co mi chodzi.  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

MG 4 oferuje 5 trybów jazdy (śnieg, eko, normalny, sportowy oraz niestandardowy). Możemy ustawić także intensywność odzyskiwania energii (może być adaptacyjna, czyli dostosowywać się do sytuacji na drodze) oraz tryb jazdy jednym pedałem. Niestety zawsze po uruchomieniu samochodu, ustawienia się resetują i wracają do standardowych. Ciekawostką jest fakt, że układ kontroli trakcji i ESP można całkowicie wyłączyć (czego nie możemy zrobić w ID.3). Druga ciekawostka jest taka, że MG 4 nie ma przycisku do uruchamiania i wyłączania napędu. Napęd włączamy poprzez naciśnięcie hamulca i wybranie trybu jazdy pokrętłem. Wyłączenie następuje, gdy zamkniemy auto.  

Zobacz wideo [MOTOVLOG] Pojechałem Cuprą Formentor VZ5 do Wiednia. Czy 390-konny SUV dobrze spisuje się w trasie? [AUTOPROMOCJA]

MG 4 - jakość wykończenia  

Wcześniej jeździłem już MG ZS, a więc wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać po wykończeniu, a mimo to byłem znów pozytywnie zaskoczony. Jak na tak budżetowe auto, dostajemy tutaj całkiem przyjemne w dotyku materiały i rozsądną ilość twardego tworzywa. Wnętrze nie wydaje nieprzyjemnych dźwięków i jest nieźle spasowane. Oczywiście, widać oszczędności - np. w rozdzielczości ekranu centralnego, jakości przycisków na konsoli i kierownicy a także w ogólnej prostocie, ale trzeba przyznać, że jak na ten budżet, jest bardzo przyzwoicie. Niemniej, wnętrza ID.3 i Megane E-Tech są ciekawsze i bardziej "premium".  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

MG 4 – realny zasięg  

Katalog mówi o 450 kilometrach zasięgu w przypadku baterii o pojemności 64 kWh i silnika o mocy 204 KM. Szybka matematyka - jeśli pojemność netto wynosi 61,8 kWh, to żeby przejechać 450 km musielibyśmy zużywać 13,7 kWh/100 km. Mam wątpliwości, czy taki wynik można osiągnąć nawet w idealnych warunkach. Przy temperaturach w przedziale od 3 do 10 stopni Celsjusza, komputer pokazywał mi około 22-23 kWh na 100 km (jazda miejska). Co przekłada się na realny zasięg ok. 275 kilometrów. Zakładając, że obchodzilibyście się z gazem i ogrzewaniem nieco delikatniej niż ja, pewnie udałoby się wam przejechać 300 km. Tutaj jest sporo miejsca na dopracowanie efektywności napędu i zarządzania energią. Znacznie lepszy wynik (17,9 kWh/100 km) udało mi się uzyskać większą, cięższą i ponad dwukrotnie mocniejszą Teslą 3 z napędem na cztery koła.  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

MG 4 – multimedia i wyposażenie  

Wersja Comfort pod względem wyposażenia niemal nie różni się od bazowej. Ponad standardowe wyposażenie otrzymujemy tutaj tapicerkę imitującą skórę, 17-calowe felgi i aktywną przednią kurtynę powietrza. To jednak nie oznacza, że wybierając wersję Comfort, kupujemy zupełnego "golasa". Podstawowe wyposażenie obejmuje m.in. pełne światła LED (z przodu i z tyłu) z czujnikiem zmierzchu, aktywny tempomat z asystentem jazdy w korku, automatyczną klimatyzację, dotykowy ekran centralny o przekątnej 10,25 cala oraz cyfrowy zestaw zegarów o przekątnej 7 cali, a także przewodowe interfejsy Apple CarPlay i Android Auto, bezkluczykowe otwieranie i automatyczne uruchamianie, a także tylne czujniki parkowania.  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

Za niecałe 9 tys. zł więcej kupimy wersję Luxury, której sama nazwa brzmi bardzo obiecująco. Co dostajemy za tę kwotę? Pompę ciepła, systemy bezpieczeństwa Pilot MG (asystent zmiany pasa ruchu, czujnik martwego pola, ostrzeganie o ruchu poprzecznym z tyłu pojazdu i ostrzeganie przed otwarciem drzwi kiedy z tyłu nadjeżdża pojazd), tylne światła LED na całej szerokości pojazdu (wyglądają znacznie lepiej), kamery 360 stopni, ogrzewanie kierownicy i przednich fotelu, lepszy system audio i bardziej zaawansowany system multimedialny, bezprzewodową ładowarkę do telefonu i jeszcze kilka innych bajerów. Jak za niecałe 9 tysięcy złotych, to przyznacie, że całkiem nieźle.  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

Jest tanio, ale czy jest dobrze? Przez cały tydzień testu, system nie zaliczył żadnej wpadki - działał sprawnie, choć nie zawsze płynnie, co akurat nie jest jakimś dużym zaskoczeniem. W znacznie droższym ID.3 system infotainment też lubi się przycinać. Obsługa jest dość intuicyjna, za wyjątkiem sterowania na kierownicy. Dwa joysticki nie są ani intuicyjne, ani precyzyjne.  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

MG 4 – ile kosztuje tani elektryk?  

Za 125 200 zł kupimy wersję Standard z akumulatorem o pojemności 51 kWh i napędem o mocy 170 KM. To bardzo niski pułap wejściowy, jednak mały akumulator jest trudny do zaakceptowania, chyba, że jeździcie tylko "wokół komina". Wersja Comfort z baterią o pojemności 64 kWh i 204-konnym napędem kosztuje 141 900 zł. Najbardziej sensowna wydaje się jednak wersja Luxury, która kosztuje 150 600 zł i jest solidnie wyposażona. MG 4 możemy także kupić w wersji Luxury Long Range z akumulatorem o pojemności 77 kWh i 245-konnym napędem za 165 900 zł. Wisienką na torcie jest natomiast wersja Xpower, która dysponuje mocą 435 KM i rozpędza się do pierwszej setki w 3,8 sekundy. A cena? 169 900 zł.  Dla porównania ceny Volkswagena ID.3 startują od 184 890 zł 

Wszystkie modele MG kupicie z 7-letnią gwarancją (lub do 150 000 km), a jeśli będziecie wasze egzemplarze regularnie serwisować w autoryzowanych serwisach, otrzymacie na ten czas także assistance (do 7 lat).  

MG 4MG 4 fot. Filip Weremij

MG 4 – moja opinia  

Tanie samochody elektryczne zwykle miały dwie wady. Po pierwsze oferowały bardzo mały zasięg i słabą moc oraz wcale nie były tanie. Na przykład Fiat 500e, który startuje od 130 900 zł, oferuje niecałe 200 km zasięgu i 95 KM mocy. Jest jeszcze Dacia Spring, która jest faktycznie tańsza (od 106 900 zł), ale to bardzo budżetowy samochód, w którym oszczędności widać na każdym kroku - wystarczy powiedzieć, że jej moc to 45 KM. Samochody elektryczne były rozwiązaniem dla zamożnych ludzi, których, albo stać na kilka samochodów (elektryczny na co dzień, spalinowy na dłuższe wyjazdy), albo są w stanie wydać kilkaset tysięcy złotych na samochód, który będzie wystarczająco funkcjonalny (pod względem wielkości i zasięgów).  

MG 4 otwiera furtkę do świata samochodów elektrycznych dla osób z budżetem nieprzekraczającym 140 tys. złotych (umówmy się, to nie jest dzisiaj dużo na zakup nowego samochodu) i pozwala im kupić w tej cenie (po uwzględnieniu rządowej dotacji) samochód, który ma przyzwoite parametry, jest dość praktyczny i nieźle wyposażony (mowa o wersji Luxury). Przy tym jest naprawdę niezłym samochodem, który przyjemnie się prowadzi, a jego wnętrze nie kuje w oczy. Moim zdaniem jest to jedyny taki samochód na polskim rynku, a także dobry znak, że auta elektryczne nie muszą być nieadekwatnie drogie.  

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.