Testowałem Porsche Taycan z fotela... pasażera. Ważne liczby to 678 km i 320 kW

Z trzech najbardziej interesujących liczb, które dotyczą zmodernizowanego Porsche Taycana, mogłem sprawdzić tylko jedną. Nie pozwolili mi nim pojeździć, nie dali sprawdzić zasięgu. Za to mogłem samodzielnie naładować nowy akumulator elektrycznego Porsche.

Nadeszły takie czasy, że nawet tak sportowa marka jak Porsche woli chwalić się zasięgiem oraz mocą ładowania akumulatorów, zamiast przyspieszeniem i prędkością maksymalną, chociaż ich też się nie musi wstydzić. Ale nie tylko z tego powodu moje spotkanie z Taycanem po modernizacji było nietypowe.

Mogłem obejrzeć nowe Porsche Taycan w hali zdjęciowej. Mogłem się przejechać zamaskowanym prototypem, ale wyłącznie w fotelu pasażera. Własnoręcznie pozwolono mi tylko wetknąć kabel do gniazda ładowania, ale i tak było fajnie. Zmodernizowany Taycan, jest lepszy pod każdym względem. Dzięki temu w niektórych kwestiach dogania konkurencję, za to w innych nawet wcześniej ją wyprzedzał, a teraz deklasuje.

Zobacz wideo Pierwsze elektryczne Porsche Macan - poznaliśmy je z bliska przed światową premierą

Na piąte urodziny Porsche Taycan dostało lepsze cyferki. Już nie musi się ich wstydzić

Porsche Taycan ma już pięć lat. Pierwszy elektryk z Zuffenhausen zadebiutował dość wcześnie, bo w 2019 roku, a że ten segment aut rozwija się bardzo dynamicznie, nie raz dostał baty od rywali, to z powodu niedostatecznego zasięgu, to ze względu na zbyt wolne przyspieszanie. Ta modernizacja należała się mu, jak psu kość.

Kiedy kilka tygodni temu przeczytałem, że nowy Taycan w prototypowym wydaniu uzyskał imponujący czas przejazdu elektrykiem po słynnej północnej pętli toru Nurburgring (niem. Nordschleife), wiedziałem, że jest coś na rzeczy. Czas 7 min i 7,55 s uzyskany przez Larsa Kerna pozwolił znacząco wyprzedzić Teslę (Model S Plaid z pakietem Track przejechał ją w ok. 7 min i 25 s) i niemal zrównać się z Rimakiem Neverą (7 min 5,28 s), który jest pojazdem z innej planety. Mówcie sobie, co chcecie o torowych rekordach, ale są niezłym probierzem potencjału sportowych aut. Zwłaszcza elektrycznych, których moc zwykle spada po kilku sekundach. Teraz mogłem obejrzeć przedprodukcyjne egzemplarze, w tym rekordowy model Taycan Turbo S.

Moc napędu najszybszej wersji Porsche Taycan Turbo S przekracza 950 KM

Najdroższy Taycan Turbo S jest księciem Nurburgringu, bo ma najlepsze parametry dotyczące mocy oraz przyspieszenia. Szczytowa moc napędu (możliwa do uzyskania tylko po włączeniu procedury startu) to aż 952 KM (700 kW). W czasie normalnej jazdy najszybszy Taycan tylko trochę słabnie, bo osiąga około 775 KM, ale po wciśnięciu przycisku na kierownicy o obrazowej nazwie "push-to-pass" na około 10 s moc rośnie do ok. 870 KM. Pozostałe modele też są mocniejsze i szybsze. Porsche Taycan rozwija moc 408 KM/435 KM, Taycan 4S: 544 KM/598 KM, a Taycan Turbo (bez S) 884 KM. To imponująca moc, ale ja miałem opisać coś zupełnie innego...

Nowe Porsche TaycanNowe Porsche Taycan fot. Porsche

Pierwszą setkę na liczniku Taycana Turbo S można ujrzeć już po 2,4 s (dawniej: 2,8 s), ale Porsche jest najbardziej dumne z innych parametrów. Chodzi o moc ładowania prądem stałym, która z dawnych 270 kW wzrosła do 320 kW i moc odzyskiwania energii w czasie hamowania, która zamiast 270 kW wynosi teraz aż 400 kW! Między innymi z tego powodu w przypadku nowych modeli znacząca wzrósł zasięg pomiędzy ładowaniami. Ten parametr jest najbardziej imponujący w przypadku zwykłego Taycana z tylnym napędem, który według wstępnych danych technicznych może pokonać 503-678 km (do 175 km lub o 35 proc. więcej niż wcześniej), a w sprzyjających warunkach w mieście nawet 821 km. Pozostałe wersje są od niego gorsze pod tym względem, ale tylko trochę. Wystarczy napisać, że Taycan 4S powinien przejechać 474-642 km, Turbo: 557-630 km, a Turbo S: 558-630 w zróżnicowanych warunkach. Odmiany nadwozia Sport Turismo i Cross Turismo mają trochę parametry gorsze (od kilku do około 30 km).

 

Pierwszą setkę w Taycanie da się osiągnąć po 2,4 s, a "dno" baterii nawet po 800 km

Podczas krótkich pierwszych jazd ręcznie wykonanymi protypami nowego Taycana nie było mi dane przetestować obietnice dotyczące zasięgu, a przyspieszenie poczułem jedynie na fotelu pasażera. Mimo mokrawej nawierzchni oraz zimowych opon było imponujące, jak w większości mocnych elektryków. Za to mogłem własnoręcznie naładować baterię elektrycznego Porsche. W warunkach zbliżonych do optymalnych na firmowej ładowarce w centrum rozwoju tej marki w Weissach natychmiast osiągnęło moc przekraczającą 300 kW. To oznacza, że poziom naładowania od 10 do 80 proc. da się zmienić w 18 minut, czyli około czterech minut szybciej niż poprzednio, pomimo że nowa bateria jest o 12 proc. pojemniejsza.

Z oczywistych względów takie warunki łatwiej uzyskać w Niemczech, niż w Polsce. Mocnych ładowarek (powyżej 300 kW i napięciu 800 V) na razie jest u nas jak na lekarstwo, ale jeśli taką znajdziemy i wpiszemy ją jako cel w firmowej nawigacji (wtedy auto zadba o tzw. prekondycjonowanie akumulatora trakcyjnego), wynik powinien być podobny. W przypadku korzystania z Map Google, ładowanie może być wolniejsze, bo samochód nie zadba o idealną temperaturę ogniw. W przypadku punktów ładowania z zasilaniem 400 V maksymalna możliwa do uzyskania moc ładowania to 150 kW.

Nowe Porsche TaycanNowe Porsche Taycan fot. Porsche

Wygląd nowego Porsche Taycana może zwieść. Pod karoserią zmieniło się mnóstwo rzeczy

Tak imponujący skok parametrów w każdym technicznym aspekcie udało się uzyskać, dzięki kompleksowemu podejściu do odświeżenia Porsche Taycan. Z zewnątrz to tylko restylizacja, ale pod karoserią zostało gruntownie zmodernizowane. Zwiększono nie tylko moc silników elektrycznych i zmniejszono ich masę (tylny jest ponad 10 kg lżejszy i o 80 kW mocniejszy) i poprawiono o 30 proc. moc rekuperacji, ale dodatkowo poprawiono gęstość energetyczną i całkowitą pojemność baterii. Teraz akumulatory Performance Battery Plus mieszczą 105 kWh energii (wcześniej: 93 kWh).

Poza przeprojektowaniem i zmodernizowaniem prawie całego układu napędowego, w nowym Taycanie zmieniło się sporo innych rzeczy. Wygląd przeszedł delikatny, ale istotny lifting, bo dzięki niemu elektryczne Porsche stawia mniejszy opór powietrzu, co pozwala poprawić zasięg. Tylko zastosowanie nowych felg pozwoli w najlepszej konfiguracji oszczędzić aż 40 km zasięgu. Odświeżone zostało wnętrze samochodu włącznie z multimediami, są lepsze matrycowe reflektory LED, a nowe zawieszenie Porsche Active Ride z elektronicznie sterowanymi amortyzatorami jest w pełni aktywne. To znaczy, że oprócz zmiennej charakterystyki tłumienia zapobiega też przechyłom na zakrętach i przy hamowaniu, a nawet podnosi auto o 55 m, aby można było do niego wygodnie wsiąść. W odnowionym Porsche Taycan zmieniło się mnóstwo, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tego nie widać. Można by długo o tym pisać, ale zrobimy to innym razem. Póki co tylko ładowałem nowe Porsche Taycan. Materiał powstał podczas wyjazdu sfinansowanego przez Porsche Polska. Nikt nie miał wglądu w treść artykułu przed publikacją.

Nowe Porsche TaycanNowe Porsche Taycan fot. Porsche

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.