Opinie Moto.pl: Opel Grandland GSE Hybrid4 300. Opel jako biały kruk. To nie żart

Oto prawdziwy biały kruk. Najmocniejszy 300-konny Opel Grandland GSE w hybrydowej odmianie plug-in to wyjątkowa rzadkość na naszych drogach. Do Polski trafiła bardzo ograniczona liczba egzemplarzy, a u dealerów zostały tylko ostatnie sztuki. Jest zatem na co polować?

Nic nie trwa wiecznie. Przez lata Opel był jedną z najpopularniejszych marek w Polsce. Na drogach królowały przede wszystkim Astry, Corsy i Vectry. Nawet duże terenowe Frontery były często widywane. A teraz? Najnowsza Astra to wyjątkowa rzadkość. Najłatwiej o Corsy (szczególnie starsza generacja z oznaczeniami szkoły nauki jazdy lub WORD) i małe crossovery Crossland. Trafi się także Insignia czy większy SUV Grandland. Tyle i aż tyle.

Zobacz wideo Do 2024 roku każdy model Opla w wersji zelektryfikowanej. Jak prezentuje się Grandland X Hybrid?

W obecnej gamie niemieckiej marki nietrudno wskazać te modele, które już stają się prawdziwymi unikatami. Jednym z nich jest Grandland GSE PHEV. Próżno go już szukać w oficjalnych cennikach (do naszego kraju trafiło tylko 50 egzemplarzy) w których rządzą tylko benzyny i diesle o mocy 130 KM. Kto ma ochotę zainwestować w Opla Grandland o mocy 300 KM musi szukać ostatnich egzemplarzy u dealerów. Wciąż można trafić dość bogato wyposażone egzemplarze. Trzeba tylko przygotować się na wydatek ok. 200 tys. zł. Czy to dużo? Zerknijcie do cenników samochodów elektrycznych. Tyle wystarczy na auto o co najmniej klasę mniejsze i słabsze.

Opel Grandland z techniką PHEV w bogatej wersji

Opel Grandland GSE PHEV to już top wersja. A to oznacza aż trzy silniki (z czego dwa elektryczne o mocy 110 KM i 113 KM i jedna konstrukcja spalinowa z czasów PSA o mocy 200 KM) o łącznej mocy aż 300 KM (niestety proste dodawanie nie znajduje zastosowania w napędach hybrydowych, więc nie ma szans na wynik ponad 400 KM), udany 8-stopniowy automat Aisin i całkiem atrakcyjne osiągi. Producent deklaruje sprint od 0 do 100 km/h w 6,1 s. Hybrydowego Opla rozpędzimy na autostradzie aż 235 km/h (przynajmniej tam, gdzie można to zrobić legalnie i bezpiecznie). Pojedziemy nim także na prądzie (realnie ok 36 - 40 km), gdyż w samochodzie zmieszczono akumulator 13,2 kWh (czas ładowania od 1 godziny i 40 minut do 8 godzin zależnie od ładowarki).

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Nie kryję, że za każdym razem, gdy wsiadam do współczesnego modelu niemieckiej firmy zastanawiam się, ile jest jeszcze Opla w Oplu? To wbrew pozorom ważne pytanie w kontekście pozycjonowania marki w koncernie Stellantis. W autach Opla coraz łatwiej o elementy wspólne dla całego koncernu (co jest akurat naturalne) i kojarzone wcześniej z francuskimi samochodami. Kto zatem miał wcześniej doświadczenia ze współczesnymi Citroenami czy Peugeotami łatwo dostrzeże znajome komponenty w Grandlandzie jak radio multimedialne, panel sterowania szybami, osłona silnika z napisem Pure Tech czy charakterystyczna dźwignia sterowania automatyczną skrzynią biegów. Szybko się z tym oswoiłem.

Kto przesiada się z wersji sprzed liftingu także odczuje sporą zmianę. Stellantis zafundował bowiem dość istotne zmiany z wymianą deski rozdzielczej na zupełnie nową. Decyzja nie powinna dziwić, gdyż poprzednia wyglądała jak przeniesiona z Opla Astry z czasów General Motors. Na tle konkurencji wyróżniała się wygodą obsługi i prostotą (co nie było złe). Niewykluczone, że władze koncernu uznały, że warto sięgnąć po rozwiązania z własnej grupy, a nie od dawnego dostawcy (koncern GM). To również zrozumiałe.

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski


Na szczęście nowe wnętrze nie oznacza wyrzeczeń w kwestii ergonomii. Opla wciąż można doceniać za wygodną obsługę. Producent zadbał o tradycyjny panel do sterowania wentylacją i klimatyzacją (użytkownicy nowych Volkswagenów, Skód czy Seatów ze znienawidzonym panelem dotykowym mają czego zazdrościć). Nie zabrakło niewielkiej gałki do regulacji głośności i praktycznych przycisków w kierownicy. Nawet zmiana trybu jazdy możliwa jest poprzez przycisk, który wygodnie umieszczono w dolnej części konsoli tuż obok dźwigni zmiany biegów. Szczęśliwie oszczędzono na wymyślnym sterowaniu w kierownicy. Komplet przycisków to spora wygoda. Nie kryję jednak, że brakuje mi bardzo udanej rolki (w kierownicy m.in. do regulacji głośności) znanej ze starszych modeli Opli z czasów, gdy właścicielem był jeszcze koncern General Motors.

Opel z francuskimi multimediami. Lepsze od poprzednich

Skoro nowa deska to i nowe radio. A ściślej radio multimedialne. To przykład dobrze znanego urządzenia stosowanego w samochodach różnych marek wchodzących w skład koncernu Stellantis. Nie jest to najnowocześniejszy produkt na rynku, ale działa dość stabilnie co nie jest takie oczywiste w gamie rodzimej konkurencji (Grupa Volkswagen). Dostawcą oprogramowania nawigacyjnego jest TomTom, który po latach wreszcie uporał się z oprogramowaniem. Obecnie stosowane jest wystarczająco intuicyjne i łatwe do opanowania. No i przynajmniej działa bez większych problemów czego nie można powiedzieć o rozwiązaniach dostarczanych przez lata do Renault (słynna nieudana seria R-Link).

Niestety wiek konstrukcji samochodu zdradza jeden gadżet. To port USB. W całej kabinie jest tylko jeden (najwyraźniej oszczędzono na inwestycji w nowe wiązki elektryczne). Jeden! Znajdziemy go w konsoli środkowej obok gniazda 12 V (w instrukcji obsługi zastrzeżono, że w niektórych wersjach kolejny port jest z tyłu pod kratkami wentylacyjnymi). Kto zatem planuje ładowanie telefonów współpasażerów powinien zaopatrzyć się w wydajną ładowarkę z dwoma portami USB. Jedyny dostępny port USB w aucie przyda się zaś do pracy ze smartfonem w trybie Apple CarPlay czy Android Auto. Słabo. Bardzo słabo.

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski



Jeszcze jeden element wyposażenia zasługuje na krytykę. Wbrew opisowi w konfiguratorze Opel nie stosuje prawdziwego zestawu kamer 360 st. Inżynierowie Opla nie mieli wyjścia i sięgnęli po jedyny dostępny komplet stosowany od lat przez Francuzów. Niestety Stellantis od dawna uparcie brnie w tańsze i mało efektywne rozwiązanie bazujące na dwóch kamerach (dość skromna rozdzielczość i niska przysłona obiektywu) oraz funkcji nakładania obrazu na strefy po obu bokach auta. Zanim zatem ruszysz zobaczyć jedynie ujęcia z przedniej i tylnej kamery oraz szare pola po lewej i prawej stronie samochodu. W miarę przemieszczania się obraz zostanie sztucznie uzupełniony o to co zarejestrowały kamery. Przyznaję, że od lat nie znoszę tego rozwiązania.

Wbrew pozorom jest jeszcze co chwalić w Oplu. To udany układ Night Vision, czyli jedno z tych rozwiązań, które bardzo lubię i cenię w samochodach Stellantis. Wbrew pozorom znacząco zwiększa bezpieczeństwo jazdy po zmroku. I to nie tylko poza obszarem zabudowanym, ale i w mieście. W jesiennych warunkach i przy ograniczonej widoczności (szczególnie w trakcie deszczu czy częściej występującej mgły) rosną szanse dostrzec wcześniej pieszych ubranych w ciemnych barwach (nawet przy tak dobrych lampach matrycowych jak w Oplu niełatwo dostrzec pieszych przy kiepskiej aurze).

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Fotele Opel AGR. Docenią twoje pośladki i plecy

Na liście udanych dodatków nie sposób pominąć wygodnych foteli z certyfikatem AGR. A te można tylko chwalić. Łatwo zająć w nich wygodną pozycję i równie łatwo z nich zejść. Nawet po długiej kilkugodzinnej podróży trudno o oznaki zmęczenia czy ból dolnej części kręgosłupa albo pośladków czy ud. Ani razu nie miałem również problemów z drętwieniem nóg. Nie powinniśmy zatem dziwić się, że będzie więcej chętnych na jazdę z przodu niż z tyłu i to, mimo że na tylnej kanapie nie brakuje miejsca także dla dorosłych osób. Oplowi udało się uzyskać wystarczająco przestronną kabinę (4,47 m długości nadwozia i 2,67 m rozstawu osi). Niestety nie mogę tego napisać o przestrzeni bagażowej. Inżynierowie musieli gdzieś zmieścić akumulator napędu hybrydowego. Stąd zostali zmuszeni do ograniczenia pojemności bagażnika (z 514 l do 398 l) i zastosowania mniejszego zbiornika paliwa (z 53 l w zwykłych odmianach spalinowych do 43 l). Cudów nie ma. Ale przynajmniej ładowność nie ucierpiała, gdyż wynosi ok 500 kg.

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski


A jak jeździ Opel Grandland z tak mocnym zespołem napędowym? To bez wątpienia żwawe i bardzo szybkie auto jak na swoją masę (jest o ok. 350-400 kg cięższy od diesla czy wersji benzynowej). Nie jest to jednak narowiste GSI czy OPC jakie pamiętam jeszcze z dawnych lat (oznaki zadyszki pojawiają się już przy dopuszczalnych prędkościach autostradowych). Trzeba przywyknąć do niewielkiej zwłoki w reakcji na wciśnięcie pedału gazu (podczas jazdy na prądzie trzeba chwilę poczekać na pomoc ze strony silnika spalinowego), po którym następuje bardzo przyjemny efekt wciskania w fotel. Oczywiście wszystko odbywa się w akompaniamencie tego z czym wielu kierowców kojarzy hybrydy. Akompaniamencie hałasu. Silnik wyraźnie daje znać o sobie mimo całkiem solidnego wygłuszenia nadwozia Grandlanda. A to już nie jest zbyt przyjemne. Na pocieszenie pozostaje dość pewne i precyzyjne prowadzenie (napęd na wszystkie koła wspomaga przy ruszaniu i jeździe z prędkością do 135 km/h), dzięki dość sztywnemu zawieszeniu z amortyzatorami stosowanymi m.in. w wybranych modelach Jeepa. Innymi słowy komfort w Grandlandzie GSe ma mniejszy priorytet niż pewność prowadzenia i ograniczenie wychyłów nadwozia.

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski

Opel Grandland GSE Hybrid4 300Opel Grandland GSE Hybrid4 300 Tomasz Okurowski



O wrażeniach na miarę GSI czy OPC nie ma mowy także podczas jazdy z aktywnym tempomatem. Tempomat w Oplu (jak większość podobnych urządzeń na rynku) z opóźnieniem reaguje na zwolnienie pasa ruchu i zadziwiająco spokojnie nabiera prędkości. Czasem nawet zbyt spokojnie co na ruchliwej autostradzie może oznaczać irytowanie innych kierowców. Na pocieszenie pozostaje dość porządny system asysty pasa ruchu.

W jednej kategorii Grandland z nawiązką spełnia oczekiwania na miarę aut z serii OPC. To wyniki spalania paliwa. Największy apetyt na benzynę jest wówczas, gdy jeździmy głównie w korkach z rozładowanym akumulatorem albo mamy nieposkromiony apetyt na to, by jeździć z pedałem wciśniętym w podłogę. Wtedy dwucyfrowy wynik (i to znacznie powyżej 10 l) jest oczywisty. Najoszczędniej jest w standardowym trybie hybrydowym i delikatnym traktowaniu pedału gazu (zależnie od stylu jazdy można uzyskać 7-8 l). Grandland dość szybko zużywa energię (deklarowane średnie 15,1 – 15,6 kWh) zgromadzoną w małej baterii (w trakcie testu nie udało się przekroczyć 40 km), co oznacza, że rzadko kiedy uzyskamy wynik rzędu 1,2 l (Opel obiecuje 1,2-6,6 l).

Na koniec kilka słów o fabrycznej ochronie. Pod względem gwarancji Opel niezbyt wyróżnia się na rynku. Standardowe warunki to dwuletnia gwarancja mechaniczna (oraz na powłokę lakierniczą) bez limitu przebiegu. W przypadku perforacji nadwozia Opel udziela 12-letniej ochrony. Akumulator napędu PHEV objęto zaś 8-letnią gwarancją (limit do 160 tys. km przebiegu).

Więcej o:
Copyright © Agora SA