Opinie Moto.pl: Czy w nowej Pumie odnalazłem geny poprzedniczki? Porównanie

Moda na SUV-y oraz crossovery nie przemija. Motoryzacyjni producenci starają się dopasować do gustów klientów prezentując coraz więcej tego typu konstrukcji. Niektórzy posuwają się nawet do sprytnych sztuczek wskrzeszając nieco zapomniane, ale dobrze znane modele w zupełnie nowej i. nieznanej formie. Spójrzcie na nowego Forda Pumę. To zgrabny crossover, który ze swoim protoplastą wspólne ma tylko nazwę oraz znaczek na przedniej masce.

Współczesna motoryzacja zna kilka przypadków reinkarnacji modeli, które zasłynęły kilkadziesiąt lat temu. Fiat 500, MINI Cooper oraz zupełnie nowa marka DS pokazują, że styl retro jest w cenie. Jedni w dość bezpośredni sposób nawiązują w swoich nowych modelach do pierwowzorów (Fiat, MINI), inni idą zupełnie nową drogą czerpiąc garściami z bogatej historii danego modelu (DS). Tę drugą opcje wybrał także Ford decydując się na zupełnie nową interpretacje Pumy.

Więcej testów nowych samochodów znajdziesz na stronie głównej gazety.pl

Zobacz wideo Ford Puma kusi nie tylko funkcjonalnym bagażnikiem [RECENZJA]

25 lat temu…

Był rok 1997. Amerykańska marka zdecydowała się na pokazanie zupełnie nowego samochodu, oferowanego tylko i wyłącznie na rynkach europejskich. Puma była mniejszym, ale nie mniej atrakcyjnym bratem dobrze wtedy znanego Cougara. Amerykanie wiedzieli co robią. Chcieli nie tylko nieco odmłodzić swoją klientelę, ale także podgryźć lokalnego rywala, który w tym samym czasie oferował Opla Tigrę.

Ford Puma 1.0 EcoBoost 155 KM HybridPo co ci ta miękka hybryda? Wyjaśnia nam mały SUV z takim układem

Puma była marzeniem wielu młodych osób. Realnym marzeniem. Auto nie miało aspiracji supersamochodu, czerpało garściami z technologii ówczesnej Fiesty, ale oferowało coś, co zdecydowanie przyciągało osoby lubiące się wyróżniać.

Nie ulega wątpliwości, że stylistyka zewnętrzna Pumy była jej mocną stroną. Małe coupe zrywało z nudą i zwracało na siebie uwagę. Pomimo całej masy wspólnych technicznych elementów ze wspomnianą Fiestą, nadwozie nie przypominało w niczym małego, miejskiego hatchbacka. Puma miała swój styl i nie wahała się go demonstrować.

Dwie generacje Forda PumaDwie generacje Forda Puma fot. Paweł Kaczor

Sportowe zapędy

Podstawowy silnik Pumy miał 1,4 litra pojemności oraz oferował 90 KM. Takie dane, nawet ponad 20 lat temu nie robiły wielkiego wrażenia. Puma jednak była dość lekkim autem (na sucho ważyła nieco ponad 1000 kg). Na dodatek, specjaliści z Forda pogrzebali trochę w zawieszeniu, stosując z przodu kolumny MacPhersona. Puma była bardziej sztywna od Fiesty i już nawet w podstawowej wersji dawała namiastkę sportowych wrażeń z jazdy.

Większe emocje gwarantował topowy silnik o pojemności 1,7 litra. Benzynowy motor wyposażony był w zmienne fazy rozrządu (VCT) i w zależności od wersji oferował 125 lub ponad 150 KM. Ciekawostką i zarazem prawdziwym białym krukiem jest wersja Ford Racing Puma. Wyposażone w turbodoładowany silnik 1.6 auto oferowało kierowcy 220 KM. Racing Puma miała także poszerzone nadwozie oraz sportowe fotele. Aktualnie, spotkanie takiego samochodu na ulicy graniczy z cudem.

Pomijając rzadką, sportową wersję Pumy, za atrakcyjnie stylizowanym nadwoziem nie nadążało wnętrze. Większość elementów oraz ogólny rysunek deski rozdzielczej został przeszczepiony z Fiesty. Polotu miały dodawać białe tarcze zegarów oraz aluminiowa końcówka drążka zmiany biegów. Inne były także fotele o mocniejszym wyprofilowaniu. Tylko tyle albo aż tyle.

W 2002 roku, po 5 latach obecności na rynku Ford zdecydował o zakończeniu produkcji Pumy. Następca? Nie był przewidziany. Amerykański producent skupił się na zupełnie innych modelach.

Dwie generacje Forda PumaDwie generacje Forda Puma fot. Paweł Kaczor

Idzie nowe

Lata mijały, a o Pumie pamiętali tylko zagorzali fani modelu. Używane egzemplarze szybko taniały, a nadwozia pierwszych Pum rdzewiały. W 2019 roku Ford zaskoczył wszystkich. Pokazał całemu światu zupełnie nową Pumę. Nową i nie mającą za wiele wspólnego z pierwowzorem. Puma A.D. 2019 stała się… crossoverem. Czy kogoś to zaskoczyło?

Przy całej masie SUV-ów oraz crossoverów Fordowi należą się słowa uznania za projekt nowej Pumy. Od strony stylistycznej samochód z pewnością nie jest nudny. Nie jest nijaki. Ma swój styl, chociaż z wyjątkiem przednich świateł oraz znaczka na masce, trudno jest w nim dostrzec ducha pierwszej Pumy. Tak czy inaczej nowe wcielenie pierwowzoru skupia na sobie uwagę nie tylko w czerwonym kolorze na jaki pomalowano testowy egzemplarz.

Ford Puma STFord Puma (2022) - cena, silniki, wyposażenie

Cechy wspólne obu modeli widocznych na zdjęciach znaleźć można w kabinie. Bynajmniej nie ma na myśli podobieństw stylistycznych i technologicznych. Nowa Puma jest współczesna i o wiele bardziej nowoczesna od swojego pierwowzoru. Jednak oba auta łączy swoista powściągliwość. Zarówno jeden jak i drugi model widziany z pozycji kierowcy lub pasażera przywodzi na myśl bardziej sztampową Fiestę. Jest poprawnie, przyzwoicie, ale brakuje nieco polotu. Tak było ponad 20 lat temu i tak jest też teraz.

Dwie generacje Forda PumaDwie generacje Forda Puma fot. Paweł Kaczor

Bardziej przemyślana

Zupełnie nowa Puma pokazuje także jak bardzo zmieniły się trendy w motoryzacji. Protoplasta, szeroko pojętą praktyczność traktował po macoszemu. W aucie miało być wygodnie kierowcy i pasażerowi obok. Ci siedzący z tyłu mieli do dyspozycji kanapę i bardzo małą ilość miejsca. Jednak nimi nikt się nie przejmował.

Nowa Puma jest o wiele bardziej praktyczna, przemyślana i rozsądna. Nie tylko bez większego problemu pomieści cztery dorosłe osoby (piątka też wejdzie, ale trzy osoby z tyłu będą miały ciasno), ale pozwoli także na bezproblemowe zapakowanie ich bagaży. Kufer ma pojemność 456 litrów oraz posiada tak zwany MegaBox. To dodatkowa skrytka w podłodze z… korkiem pozwalającym na odprowadzenie wody. Co prawda nie znam nikogo, kto chciałby w Pumie hodować ryby, ale jeśli znalazłby się taki śmiałek, crossover Forda postara się sprostać jego oczekiwaniom.

Dwie generacje Forda PumaDwie generacje Forda Puma fot. Paweł Kaczor

Sportowa?

Aktualna oferta silnikowa nowej Pumy składa się z dwóch jednostek – 1.0 EcoBoot oraz 1.5 EcoBoost. Ten drugi wariant zarezerwowany jest dla topowej, 200-konnej wersji ST. Podstawowy, 1-litrowy silnik występuje w odmianach 125- lub 155-konnej dostępnych

zarówno z 6-biegową przekładnią mechaniczną jak i automatem PowerShift. Standardem w każdej 1-litrowej odmianie jest także układ MHEV będący tak zwaną miękką hybrydą.

Czy nowa Puma ma sportowe zapędy? Odmiana ST bez wątpienia potrafi wywołać szeroki uśmiech na twarzy. Podstawowa, 125-konna wersja osiąga 100 km/h w czasie poniżej 10 sekund. Testowana 155-konna na ten sam manewr potrzebuje mniej niż 9 sekund. Są to dobre osiągi, które pozwalają w dynamiczny sposób pokonywać kolejne kilometry.

Warto dodać, że Puma nie jest miękkim, rozkołysanym crossoverem. Nie jest też twarda niczym taczka. Jednak jej zawieszenie daje spore możliwości oraz zostawia nie mniejszy margines bezpieczeństwa w momencie, gdy kierowca zbyt mocno popuści wodzę fantazji. Tym autem naprawdę chce się jeździć!

Na drugim biegunie znajduje się bardziej przyziemna, ale bardzo ważna cecha. 155-konna Puma dzięki technologii hybrydowej legitymuje się niewielkim apetytem na paliwo. W cyklu mieszanym, bez zbędnych wyrzeczeń udało mi się uzyskać wynik na poziomie 6,8 l/100 km. Biorąc pod uwagę moc, osiągi oraz gabaryty auta to więcej niż dobry rezultat!

Dwie generacje Forda PumaDwie generacje Forda Puma fot. Paweł Kaczor

Nowe, inne, lepsze?

Nie ulega wątpliwości, że nowy Ford Puma ma niewiele wspólnego ze swoim protoplastą. Różnice między oboma autami widoczne są gołym okiem. Kiedyś wiele osób marzyło o sportowym coupe. Niestety bardzo często względy praktyczne brały górę a wybór padał na hatchbacka lub rodzinne kombi.

Dzisiaj nadal marzymy o sportowych coupe. Jednak praktyczny wybór kończy się zakupem crossovera lub SUV-a. Nowa Puma chce niejako połączyć dwie skrajności w jedną całość. Z jednej strony nie jest nudna, mdła i nijaka, a z drugiej nie zapomina o potrzebach życia codziennego. Złoty środek? Raczej demonstracja zmieniających się motoryzacyjnych trendów oraz chęć dopasowania się do coraz bardziej wymagających klientów.

Więcej o: