Opinie Moto.pl: Suzuki S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP - powrót do przeszłości. Niekoniecznie sentymentalny

Większość osób lubi nowe samochody. Teraz są takie możliwości, aby nawet te najtańsze były atrakcyjne zarówno zewnątrz, jak i wewnątrz. Czy Suzuki S-Cross skorzystało z tej możliwości?

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Ludzie lubią wspominać „stare dobre czasy". Kiedyś żywność była zdrowsza, powietrze czystsze i było mniej problemów. Również motoryzacja, chociaż nie tak zaawansowana jak teraz była lepsza, bo samochody można było naprawić we własnym garażu. Wymiana klocków? Nic prostszego. Wymiana oleju? Zawołajmy sąsiada. Spadł pasek? Trochę zejdzie, ale da radę.

Zobacz wideo Suzuki SX4 S-Cross - model dopasowany pod gusta Europejczyków

Prawda jest jednak taka, że chociaż motoryzacja kiedyś była łatwiejsza w naprawie, to nie była koniecznie lepsza. Przynajmniej w odbiorze. W obecnych czasach firmy motoryzacyjne próbują wykorzystywać jak najlepsze materiały, tworzyć ciekawe wizualnie pojazdy. Jedni mają większe fundusze, inni mniejsze, ale w każdym segmencie da się stworzyć coś interesującego. Nawet najtańsze auto może być perełką desingu, jeśli tylko właściwi ludzie się za to wezmą.

Tak przechodzimy do dzisiejszego bohatera testu – Suzuki SX4 S-Cross. Traf chciał, że miałem możliwość jeździć zarówno autem w najwyższej wersji wyposażenia, jak i tą trochę biedniejszą. Jedna, jak i druga odmiana posiadała ten sam silnik, ale różniły się napędem (jedna miała na wszystkie koła, druga jedynie na przód) oraz skrzynią biegów (najwyższa była w automacie, a tańsza z manualną skrzynią biegów). Test jednak będzie dotyczył tej bogatszej wersji, ze względu na szerszy wachlarz wyposażenia. Gdzieniegdzie pojawią się jednak wstawki o tym, czego w tańszej wersji nie ma.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP – silnik i wrażenia z jazdy

Nowe Suzuki SX4 S-Cross ma napęd hybrydowy oparty na silniku benzynowym o pojemności 1.4 L z turbodoładowaniem. Do tego mamy układ Mild Hybrid 48 V SHVS. Składa się on z urządzenie ISG 48 V z funkcją silnika elektrycznego, akumulatora litowo-jonowego 48 V i przetwornicy prądu stałego z 48 V na 12 V. Takie zestawienie ma pomóc kierowcy zejść ze spalania oraz poprawić przyspieszenie podczas ruszania.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIPSuzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP Konrad Grobel

Niezależnie jednak od wersji wyposażenia i napędu, S-Cross posiada tyle samo koni – 142,6 KM (129 KM z silnika spalinowego i 13,6 KM z napędu elektrycznego) oraz taki sam moment obrotowy – 235 Nm. Prędkość maksymalna dla obydwóch wersji napędu to 195 km/h. To co jednak odróżnia słabszą odmianę z napędem jedynie na przednią oś od tej z automatyczną skrzynią w wersji ALLGRIP to czas potrzebny na rozpędzenie się od 0 do 100 km/h. W pierwszym przypadku jest 9,5 s., w drugim natomiast 10,2 s.

A jak same wrażenia z jazdy? Chociaż nie jest to jakiś kolos (4300 mm długości, 1785 mm szerokości i 1585 mm wysokości) to ma się poczucie, że się dosyć wysoko siedzi. Jazda można powiedzieć, że jest dosyć przyjemna, do pewnego momentu, ale o tym za chwilę. Obracanie kierownicą jest lekkie i satysfakcjonujące. Co do samej konstrukcji, to kierownica mogłaby być trochę szersza w obwodzie.

Auto dosyć żwawo przyspiesza dzięki zastosowaniu wspomagania elektrycznego, ale gdzieś w pewnym momencie zaczyna się dusić. Brakuje temu Suzuki kopa i to obojętnie czy mówimy o wersji 2WD czy 4WD.

Gdy poruszamy się po gładkim asfalcie wszystko jest przyjemne… no może poprawne. Taki zwykły samochód, który nie wywołuje ekscytacji, ale nie można też o nim powiedzieć, że jest koszmarne w prowadzeniu.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIPSuzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP Konrad Grobel

Problemy jednak zaczynają się na mniej równej drodze i na zakrętach. Przy progach zwalniających czy mocniej wyjeżdżonej drodze Suzuki okazuje się twardy. Co ciekawe w zakrętach za mocno się kołysze. Jest to cecha trudna do osiągnięcia. Przy większych prędkościach kierowca nie czuje się pewnie trzymając kierownicę. Nie chodzi o to, że może nam ją wyrwać z dłoni lub jest za dużo luzu. Nie czuć oporu, nie czuć, że układ kierowniczy jest w jakiś sposób powiązany z kołami.

Załączany tryb napędu na wszystkie koła ALLGRIP nie jest odczuwalny w codziennym użytkowaniu. Lepiej się jeździ z napędem na przód. To co może denerwować przy wersji z automatyczną skrzynią biegów jest przełączanie biegów. Gdy wciśniemy przycisk na drążku, aby zmienić z pozycji P na D, który jest usytuowany w stronę tylnej kanapy, to możemy przypadkiem przeskoczyć na tryb jazdy z manualnymi przełożeniami. M jest zaraz za D, co jest na początku irytujące.

Nowe Suzuki SX4 S-Cross to całkiem udane auto do miasta. Najmocniejszą stroną jest spalanie. W automacie spalił mi średnio 6,3 L/100 km, w wersji tańszej z manualna skrzynią i napędem wyłącznie na przód 6,5 L/100 km. Jest co całkiem przyzwoity wynik, aczkolwiek producent podaje, że powinien spalać w cyklu mieszanym maksymalnie 6,1 L/100 km. Zatem udało mi się osiągnąć niemal katalogowe spalanie.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP – wygląd zewnętrzny

Co można powiedzieć o wyglądzie zewnętrznym tego pojazdu? Gdy go zobaczyłem po raz pierwszy przypominał mi trochę napompowanego Swifta na szczudłach. Przez pierwsze kilka dni nie byłem w stanie się do niego przekonać.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIPSuzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP Konrad Grobel

Duży, niemal pionowy przód, krótka maska. Coś nie pasowało mi w proporcjach. Jak się jednak okazało da się do tego przyzwyczaić. Przód jest dosyć ciekawy. Szary kolor nadaje mu klasy, a chromowane wykończenia podkreślają, że mamy do czynienia z najwyższą wersją. Spodobały mi się dwie linie świateł pod jednym kloszem. Znany manewr stylistyczny, ale tutaj wyszedł wyjątkowo korzystnie.

Idąc ku tyłowi mamy dosyć mocno podzielone szyby boczne. Przednia szyba na dwie (otwierana część i druga stała), w drugim rzędzie mamy taką samą sytuację i za tylną kanapą dodatkowy świetlik. Nie jest to może coś oryginalnego dla Suzuki, bo wielu producentów stosuje taki zabieg i to od dawna, ale w tym samochodzie jakoś to razi.

Tył S-Crossa jest dosyć schludny. Małe okno, plastikowy pas, który łączy światła oraz plastikowe osłony na dolnej części zderzaka. To Suzuki ma przypominać, że można zabrać go w teren, jednak są to jedynie rozwiązania stylistyczne, które mają nadać atrakcyjny wygląd niż rzeczywiście miałyby się okazać przydatne w terenie.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIPSuzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP Konrad Grobel

Nowy SX4 S-Cross jest autem, do którego trzeba się przyzwyczaić. Z zewnątrz nie będzie się wyróżniać, ale nie ma też takich aspiracji. Jest to auto spokojne i stonowane. Jego twórcy nie wprowadzili ani pierwiastka szaleństwa, o czym można przekonać się również we wnętrzu.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP – wnętrze z poprzedniej epoki

I tak doszliśmy do punktu wycieczki, który jest chyba najgorszy ze wszystkiego. O ile jazda autem nie jest najgorsza, a można powiedzieć, że miejscami nawet przyjemna, a z zewnątrz auto jest dystyngowane, spokojne, o tyle wnętrze to pieśń dawnych lat. Lat słusznie minionych w motoryzacji. Chociaż ma też swoje jasne strony.

Zacznijmy jednak od tego co kierowca zobaczy zaraz przed sobą. Są to zegary z małym wyświetlaczem pomiędzy nimi. Inni producenci powoli odchodzą od zegarów analogowych, ale Suzuki jest w tym wypadku konserwatystą. Mamy zatem zegary, a żeby zmieniać informacje na wyświetlaczu musimy… nie, nie zrobimy za pomocą przycisków na kierownicy lub pod nią (chociaż one tam są), zrobimy to za pomocą wystających pokręteł jak w starej motoryzacji. No może nie aż tak starej, ale w obecnych czasach można powiedzieć, że jest to już retro.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIPSuzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP Konrad Grobel

Ogarniając wzrokiem całą kabinę dostrzeżmy ekran odpowiedzialny za podstawowe informacje i multimedia. To najnowocześniejszy element wystroju. Jest dosyć prosty w obsłudze, ma ładne kolory, ale dosyć powolny. Zaletą są kamery 360 stopni, które można przełączać i wymuszać uruchomienie podczas powolnej jazdy.

To co różni auto z napędem 2WD od 4WD to pokrętło do zmiany trybów jazdy. W tym pierwszym jego po prostu nie ma. Jak to zostało wcześniej wspomniane, napęd na wszystkie koła (a właściwie jego załączanie w konkretnych sytuacjach) nie jest potrzebny do codziennej jazdy.

Cóż więcej? Wygląd całego wnętrza przypomina początek XXI w., tak w okolicach 2007-10. Mamy dużo plastiku, a właściwie tylko plastik, który nie wyróżnia się niczym. Są to po prostu elementy, które miały przykryć metalową konstrukcję i kable. Projektanci nie wysilili się, aby było to coś oryginalnego. Miało być praktyczne.

O dziwo wersja z manualną skrzynią biegów, bez dachu panoramicznego (od którego przełącznik się blokuje) i bez pokrętła od trybów jazdy bardziej mi przypadła do gustu. Wtedy Suzuki nie próbuje udawać, że jest nowoczesne, nie ma topornego wykończenia wokół dźwigni zmiany biegów w automacie.

Jednak sprawiedliwym trzeba być. Wnętrze jest przestronne. Jest sporo miejsca na nogi. Nie ma się uczucia zamknięcia.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIPSuzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP Konrad Grobel

Tylna kanapa również ma sporo miejsca na nogi, ale osoby powyżej 1,80 m mogą dotykać czubkiem głowy podsufitki. Jest to jednak jedynie detal. Fotelik dla dziecka idealnie się mieści, a ponieważ nie ma zaślepek na ISOFIX, to też nie ma problemu z podłączeniem. Zaskakującym elementem jest dosyć wysoki próg, o który można się potknąć. Trzeba się do niego przyzwyczaić.

Zaletą jest też sporych rozmiarów bagażnik – 430 litrów, a przy złożeniu siedzeń, to pełna pojemność wynosi 1230 litrów. Z taką przestrzenią można już coś zrobić, nawet przewieźć mebel np. toaletkę.

Suzuki SX4 S-Cross Hybrid 1.4 BOOSTERJET ALLGRIP – podsumowanie

Nowe Suzuki SX4 S-Cross jest autem, którym cofamy się do przeszłości. Zresztą tak to zostało określone w tytule tego testu. Nie jest to sentymentalna podróż, gdyż kupując nowe auto oczekujemy czegoś więcej niż podstawowych funkcji. Za odmianę z napędem na przednią oś i manualną skrzynią biegów należy zapłacić na start 97.500 zł, a za najwyższą wersję z napędem na wszystkie koła aż 136.500 zł. Czy jest to dużo? Oczywiście, czy warte jest to swojej ceny? To już musi zdecydować każdy za siebie. Sam skłaniałbym się do odpowiedzi, że nie byłby to mój pierwszy wybór przy wyborze auta.

Konkurencyjnym samochodem jest chociażby Nissan Qashqai, który i lepiej wygląda i nawet można kupić w podobnej cenie (oczywiście najdroższa wersja Nissana zaczyna się od ponad 180 tys. zł).

Suzuki jest samochodem bardzo zachowawczym, staroświeckim w odbiorze. I może niech tam pozostanie, w starych „dobrych" czasach.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.