Pojedzie za tobą, a ty stracisz dowód rejestracyjny. To nowa metoda rodem z Danii

Duńczycy opracowali zupełnie nową metodę walki z pojazdami wyposażonymi w urządzenia przekłamujące wyniki emisji spalin. Jest szansa, że rozwiązanie będzie wykorzystywane także przez polską Inspekcję Transportu Drogowego.

W całej europejskiej branży transportowej coraz więcej firm pozwala sobie na stosowanie różnego rodzaju nielegalnej elektroniki ingerującej w działanie układów wydechowych i systemów oczyszczania spalin. Dlaczego? Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Awarie m.in. układu SCR (układ selektywnej redukcji katalitycznej wykorzystujący roztwór wodny mocznika — o jakże godnie brzmiącej handlowej nazwie AdBlue — ograniczający emisję szkodliwych tlenków azotu NOx) związane z usterkami pomp, wtryskiwaczy czy też czujników, dają w kość przedsiębiorcom - generują dodatkowe koszta i często uniemożliwiają eksploatowanie pojazdów, przez co te na siebie nie zarabiają.

Zobacz wideo

Montaż niezgodnej z przepisami elektroniki naturalnie grozi dotkliwymi karami. W Polsce za instalację tego typu urządzeń przewidziano grzywnę w wysokości 3000 zł. Co gorsze, służby w takim przypadku mogą także zatrzymać dowód rejestracyjny pojazdu. Warto zaznaczyć, że wykrycie emulatorów nie jest szczególnie trudne, jednak jest możliwe jedynie w przypadku stacjonarnej kontroli i użycia odpowiedniej aparatury. Niedawno z tym problemem rozprawili się Duńczycy.

Nowa metoda kontroli spalin rodem z Danii. Wystarczy chwila

Jak informuje branżowy serwis 40ton.net, Duńczycy opracowali nową metodę, która pozwala szybciej wytypować pojazdy, które mogą być wyposażone w nielegalne modulatory. W przednich zderzakach radiowozów stosowanych przez Færdselsstyrelsen, czyli odpowiednika polskiej Inspekcji Transportu Drogowego, zamontowane są czujniki tlenków azotu. Tak uzbrojony pojazd podjeżdża z tyłu kontrolowanej ciężarówki i podczas jazdy w czasie rzeczywistym wykonuje pomiar. "W ten sposób wstępnie weryfikuje się zgodność z normami Euro, kontroluje działanie wtrysku AdBlue i rozpoznaje pojazdy z niefabrycznymi programami silnika" - informuje 40ton.net. Jeżeli aparatura wykryje niepokojące przekroczenie norm, kontrolerzy przystępują do dalszych czynności i już stacjonarnie sprawdzają, czy nie doszło do złamania przepisów i montażu nielegalnych urządzeń.

Okazuje się, że duńska nowinka może stać się standardowym wyposażeniem służb w całej Unii Europejskiej. Serwis 40ton.net informuje, że niedawno przedstawiciele europejskiego Wspólnotowego Centrum Badawczego, brali udział w terenowym teście nowej aparatury. "Unijni urzędnicy mogli zobaczyć 197 wstępnych kontroli drogowych, wykonanych bez zatrzymania, właśnie przy użyciu omawianych czujników. Na tej podstawie wytypowano też 27 ciężarówek, które zostały ściągnięte do dokładniejszego, stacjonarnego sprawdzenia. Jak wyliczają przy tym sami Duńczycy, trafiły się przy tym pojazdy z uszkodzonym układem oczyszczania spalin, z nielegalnymi emulatorami lub po tak zwanym "chip tuningu", również uznawanym za nielegalną modyfikację" - stwierdza redakcja branżowego serwisu 40ton.net.

Duńskie urządzenia zawitają do Polski? GITD brała udział w testach

Warto dodać, że duńskie rozwiązanie zainteresowało także GITD, której przedstawiciele już w kwietniu mieli okazję uczestniczyć w terenowym pokazie jego możliwości. Jednym z obecnych był Artur Czapiewski pełniący obowiązki Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Podobno urządzenia wywarły bardzo pozytywne wrażenie. Nie wiadomo jednak, czy na tyle dobre, by wkrótce stały się elementem wyposażenia polskich służb. Wnioskując jednak po entuzjastycznym przyjęciu ze strony wcześniej wspomnianego unijnego organu, możemy podejrzewać, że zawita ona nie tylko do Polski, ale stanie się ono europejskim standardem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.