Potrąciłeś zwierzaka na drodze? Nie możesz odjechać. Z tym poradnikiem zrobisz wszystko dobrze

Średnio co 17,5 minuty dochodzi w Polsce do potrącenia dzikiego zwierzęcia. Kierowcy powinni zatem wiedzieć, jak zachować się w takiej sytuacji. Wskazówki są jasne i klarowne. Bo pomocy trzeba udzielić, ale należy też zadbać o własne bezpieczeństwo. Oto zestaw porad.

Potrącenia zwierząt nie są wcale marginalnym zjawiskiem na polskich drogach. Każdego roku to one stają się powodem nawet 30 tys. wypadków. Skoro zbliżamy się do sezonu, w którym aktywność dzikich zwierząt staje się szczególnie duża, warto przypomnieć kierowcom, co trzeba zrobić w razie spotkania z sarną czy lisem na jezdni.

Zobacz wideo Kolizja na rondzie. Kierowca przesadził z prędkością i... alkoholem

Nigdy i pod żadnym pozorem nie uciekaj w miejsca wypadku z dzikim zwierzęciem

Po pierwsze – jeżeli doszło do potrącenia dzikiego zwierzęcia, nie uciekaj z miejsca wypadku. Sarna, dzik, lis czy pies także zasługują na twoją pomoc. Powiem więcej, masz obowiązek udzielenia im pomocy. Wyraźnie mówi o tym art. 25 Ustawy o ochronie zwierząt. Ucieczka zostanie zatem potraktowana jak ucieczka z miejsca kolizji. Możesz dostać do 5 tys. zł mandatu. Nie da się pociągnąć kierowcy do odpowiedzialności w takim przypadku? Błąd. Zdarzenie może zarejestrować inny kierujący. Może też podzielić się nim np. z policją. Postępowanie gotowe.

Po drugie zabezpiecz miejsce zdarzenia i uważaj na siebie!

Doszło do zdarzenia z udziałem dzikiego zwierzęcia. Kierowca się zatrzymał. Co dalej? Na początek należy zabezpieczyć miejsce. W aucie należy włączyć światła awaryjne w aucie i rozstawić za nim trójkąt awaryjny. Kierowca natomiast powinien założyć kamizelkę odblaskową. Do pewnych zasad należy się także stosować podczas oceny stanu potrąconego zwierzęcia. Należy zachować ostrożność. Jak pisze w swoim poradniku WWF, "ból, stres czy szok wyzwalają często reakcje obronne – dzikie zwierzę, mimo silnego urazu, może nas zaatakować. Ratując zwierzę, musimy mieć na uwadze to, że ono nie jest świadome tego, że chcemy mu pomóc."

Jak pomóc rannemu zwierzęciu?

Małe i nieagresywne zwierzę można po prostu zabrać z drogi. Do tego celu należy użyć rękawic, koca lub innego kawałka materiału. Tu kluczowa jest zasada 3xC, czyli cicho, ciemno i ciepło. W przypadku dużego zwierzęcia kierowca, który nie jest np. weterynarzem, niewiele może poradzić. Powinien zatem zakryć zwierzęciu oczy (np. kocem), w celu zmniejszenia u niego poziomu stresu. Oczywiście cały czas będąc ostrożnym. Bo nawet zwierzę, które wydaje się nieprzytomne, może się nagle ocknąć i zaatakować lub wyrządzić krzywdę kończynami albo porożem.

Rannemu zwierzęciu można podać co najwyżej wodę. I to też głównie w sytuacji, w której czas oczekiwania na odpowiednie służby lub sam transport się wydłuża. Pod żadnym pozorem zwierzęcia nie należy karmić.

Jakie służby wezwać na miejsce kolizji z dzikim zwierzęciem?

Po zabezpieczeniu miejsca zderzenia i zwierzęcia kierowca musi po prostu wezwać odpowiednie służby. Odpowiednie, czyli jakie? No właśnie... Teoretycznie za zwierzęta w danej gminie odpowiadają jej władze. Kierowca może jednak nie mieć precyzyjnych informacji na temat swojej lokalizacji, a tym bardziej właściwych organów gminnych. Dlatego najlepiej skontaktować się z numerem alarmowym. Najbardziej adekwatny będzie 112 lub 997. Dyspozytor wyśle na miejsce zdarzenia patrol, który pomoże ustalić odpowiednie miejscu zdarzenia służby.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.