Włosi pokochali polskie tablice rejestracyjne. Trik, by oszczędzić na ubezpieczeniu

Jak oszczędzić na drogim ubezpieczeniu samochodu lub skutera? Włosi znaleźli sposób. Wystarczy przerejestrować pojazd i wykorzystać zagraniczne tablice rejestracyjne. W jednym z regionów Włoch szczególnie upodobano sobie polskie tablice.

W każdym kraju są takie miejsca, gdzie trzeba więcej zapłacić za obowiązkowe ubezpieczenie. Ubezpieczyciele mają swoje rankingi szacunków ryzyka oraz zarejestrowanych szkód. Innymi słowy, wszędzie tam, gdzie występuje większe ryzyko szkody, polisa jest droższa (stąd według szacunków nawet ponad 5 proc. floty we Włoszech porusza się bez wymaganego ubezpieczenia OC). W przypadku Włoch w czołówce są dwa miasta. To Prato i Neapol.

Zobacz wideo [MOTOVLOG] Jeep Avenger e-Hybird na włoskich drogach i torach testowych [MATERIAŁ WYDAWCY MOTO.PL]

To drugie z wymienionych miast prowadzi jeszcze w jednym zestawieniu. W żadnym innym włoskim mieście nie ma tylu pojazdów na zagranicznych tablicach rejestracyjnych co w Neapolu. Według danych telewizji RAI we włoskich rejestrach odnotowano aż 53 tys. pojazdów na obcych tablicach. Aż 35 tys. znajduje się w Neapolu. Na wielu z nich znajdują się polskie lub bułgarskie tablice.

Na polskich tablicach rejestracyjnych jest taniej

Skąd taka popularność zagranicznych tablic rejestracyjnych we Włoszech? Okazuje się, że to konsekwencja wysokich stawek ubezpieczeniowych. W przypadku rocznej polisy (o wartości np. półtora tys. euro) na skuter zarejestrowany we Włoszech można zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt procent! Wystarczy tylko skorzystać z prostego triku i pomocy wyspecjalizowanych agencji. Czyli?

 

Procedura jest banalnie prosta i legalna. Pośrednicy pomagają w procedurze wyrejestrowania pojazdu (samochodu, skutera) z przeznaczeniem na eksport do Polski (od strony formalnej dotychczasowy właściciel sprzedaje swój pojazd). Potem pozostaje poczekać na nowe polskie tablice rejestracyjne oraz umowę najmu (zgodnie z umową pojazd zostaje sprzedany zagranicznemu podmiotowi) na ten sam pojazd. Samochód czy skuter pozostają zatem na miejscu we Włoszech, ale noszą już nowe blachy. Zamiast półtora tys. euro trzeba zapłacić za ubezpieczenie 300-600 euro. A dlaczego najem? To obejście lokalnych przepisów i obowiązku przerejestrowania pojazdów zakupionych poza granicami Włoch (art. 93 kodeksu drogowego, wedle którego kara za złamanie przepisów może sięgnąć nawet ponad 1,7 tys. euro).

Włoskie media ostrzegają, że choć wszystko jest zgodne z prawem, to użytkownicy pojazdów narażają się na dość bolesne konsekwencje. Prócz utraty tytułu własności nie mają już możliwości ponownego zarejestrowania tego samego skutera czy auta we Włoszech. Eksperci wspominają także o ryzyku przepadku motoroweru czy samochodu w przypadku bankructwa firmy zajmującej się najmem. Wspomniano także o potencjalnych problemach z wypłatą odszkodowania przez zagraniczną firmę. Niewykluczone zatem, że przed nami fala spektakularnych bankructw firm działających na rynku najmu pojazdów.

Czy nowy włoski sposób na oszczędności może mieć negatywne konsekwencje dla cen polis ubezpieczeniowych w Polsce?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.