Pijany 40-latek rozbił się na S8. Zrobił wszystko, co w jego mocy, by pogorszyć swoją sytuację

Na polskich drogach nie brakuje nieodpowiedzialnych kierowców. 40-latek zatrzymany przez wyszkowską policję należy jednak do gatunku zmotoryzowanych, którzy nigdy nie powinni zasiąść za kierownicą. Mężczyzna był poszukiwany, pijany, miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, a samochód, którym się poruszał i który finalnie rozbił, był kradziony. A to nie wszystko!

Co rusz słyszymy o kierowcach, którzy w sposób wręcz rażący łamią przepisy i traktują publiczne drogi jak prywatną posesję. Co prawda sytuacja z roku na rok się poprawia, jednak i tak nie mamy co liczyć na to, by w najbliższych latach niektórzy polscy kierowcy nauczyli się brania odpowiedzialności za swoje czyny i respektowania prawa. Nie wspominając już o nabraniu odpowiedniej kultury... Najlepszym przykładem niereformowalnego zmotoryzowanego jest 40-latek zatrzymany przez policjantów z Wyszkowa.

Zobacz wideo

Pijany rozbił się kradzionym autem. Był poszukiwany. Miał też sądowy zakaz prowadzenia pojazdów

Do kolizji doszło w sobotę (6.04) o godzinie 1:45 na drodze S8 w Lucynowie. Jak ustalili wstępnie stróże prawa, 40-letni kierowca Citroena stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w bariery ochronne. Jak się wkrótce okazało, mężczyzna miał sporo na sumieniu.

"Po sprawdzeniu mężczyzny w policyjnych systemach wyszło na jaw, że 40-latek poszukiwany jest do odbycia kary pozbawienia wolności, posiada dożywotni sądowy zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi, a samochód, którym się poruszał, jest kradziony" - przekazała oficer prasowa komendanta powiatowego policji w Wyszkowie, mł.asp. Wioleta Szymanik. To nie wszystko. Policjanci sprawdzili także jego trzeźwość. Okazało się, ze w organizmie miał blisko trzy promile alkoholu. Co ciekawe, to nie koniec listy przestępstw, jakie miał na koncie. Tuż przed kolizją zdołał zatankować citroena i uciekł ze stacji benzynowej, nie płacąc za paliwo.

40-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty kierowania pojazdem pomimo orzeczonego przez sąd zakazu, jazdy w stanie nietrzeźwości oraz kradzieży pojazdu. "Mężczyzna odpowie również za doprowadzenie do zdarzenia drogowego oraz kradzież paliwa na stacji benzynowej. Najbliższe miesiące spędzi w zakładzie karnym, a o jego dalszym losie zadecyduje sąd. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności" -  skwitowała Szymanik.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.