Mundurowi udaremnili próbę wywozu do Ukrainy luksusowego samochodu

Próba przekroczenia granicy z Ukrainą luksusowym autem o podejrzanym pochodzeniu, nie udała się 43-letniemu obywatelowi tego kraju. Do opuszczenia granic Unii Europejskiej nie dopuścili pracownicy przejścia granicznego w Korczowej.

W sobotę 23 marca na terenie drogowego przejścia granicznego w Korczowej (woj. podkarpackie) na wyjazd z Polski oczekiwał mężczyzna kierujący Lexusem RX 300. Mundurowi podczas prowadzonych czynności kontrolnych sprawdzili luksusowego SUV-a pod kątem legalności pochodzenia. Strażnicy nabrali podejrzeń co do autentyczności numerów identyfikacyjnych pojazdu. W wyniku szczegółowych sprawdzeń stwierdzono ingerencję w fabryczne oznaczenia.

Lexusowi przyjrzą się biegli w zakresie mechanoskopii 

Pojazd o szacunkowej wartości 170 tysięcy złotych został zatrzymany i trafił na służbowy parking. Strażnicy poinformowali w komunikacie prasowym, że SUV będzie teraz poddany szczegółowej ekspertyzie. W takich przypadkach badanie przeprowadzają specjaliści mechanoskopii Straży Granicznej. Lexusa prowadził 43-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna został przesłuchany w charakterze świadka. O pojazdach pochodzących z nielegalnego źródła więcej piszemy na stronie głównej Gazeta.pl.

Od początku 2024 roku funkcjonariusze Straży Granicznej z Podkarpacia zatrzymali samodzielnie oraz przy współpracy z innymi służbami blisko 30 pojazdów pochodzących z przestępstwa. Ich łączna szacunkowa wartość wynosi ponad 3 mln złotych.

Strażnicy regularne ujawniają nielegalne pojazdy

Funkcjonariusze Straży Granicznej podczas swojej codziennej pracy sprawdzają m.in. legalność pochodzenia aut, które zatrzymują na drogach do kontroli, lub w których kierowcy zamierzają przekroczyć granicę państwa. Weryfikują także pojazdy transportowane na lawetach bądź w przyczepach. W ujawnianiu sprzętów z nielegalnego źródła pomaga doświadczenie, nowoczesny sprzęt oraz dostęp do europejskich baz danych.

Zobacz wideo Policjant radzi jak uniknąć kradzieży lub włamania do auta
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.