Spójrzcie, co zrobił kierowca z Piły. "Życie jest mu niemiłe" [WIDEO]

Kamerka umieszczona w samochodzie zarejestrowała bardzo niebezpieczną sytuację. Kierowca volkswagena miał dużo szczęścia. Gdyby nie reakcja drugiego auta, skończyłoby się groźnym wypadkiem.

Nagranie z Piły to najlepszy dowód, że elektroniczne systemy ADAS służące do podnoszenia poziomu bezpieczeństwa, są niezbędne w nowoczesnych samochodach. Kiedyś i tak zastąpią nas w tej czynności roboty i warto psychicznie się do tego przygotować. W przypadku kierowcy z filmu byłoby najlepiej, gdyby zrobiły to od razu.

Zobacz wideo Kolizja na rondzie. Kierowca przesadził z prędkością i... alkoholem

Kierowca volkswagena golfa musiał nie zauważyć znaku STOP

Na krótkim wideo można zobaczyć volkswagena golfa jadącego pilskimi ulicami. Tuż za nim jedzie sąsiednim pasem inny samochód, w którego kabinie jest umieszczona kamerka. Dzięki jej nagraniu oraz fanpage'owi Pila112 na Facebooku wiemy, co się wydarzyło, a raczej, co mogło się wydarzyć, gdyby nie przytomność drugiego kierowcy.

W pewnym momencie oba auta docierają do skrzyżowania, przed którym należy ustąpić pierwszeństwa przejazdu. Informują o tym odpowiednie znaki, najpierw ostrzegawczy A-7, a potem zakazu B-20, czyli popularny "STOP". Kierowca samochodu z kamerą wyraźnie zwalnia, ale jego kompan z prawego pasa jedzie z niezmienną prędkością, jak gdyby nigdy nic. Swój błąd spostrzega w ostatniej chwili. Już jest na skrzyżowaniu, a drogą z pierwszeństwem przejazdu nadjeżdżając cytrynowa skoda.

Żółta skoda zahamowała książkowo. To reakcja kierowcy czy pokładowej elektroniki?

Wtedy kierowca golfa panikuje, najpierw gwałtownie depcze pedał hamulca, a ułamek sekundy znowu przyspiesza, bo zorientował się, że nie ma szans wyhamować. Prawda jest taka, że gdyby nie przytomna reakcja skody octavii, sytuacja skończyłaby się wypadkiem. Poszkodowany byłby w nim przede wszystkim kierowca golfa, który spowodował tak niebezpieczną sytuację.

Na szczęście tym razem wszystko skończyło się tylko strachem kilku osób. Zauważyliście, że napisałem o szybkiej reakcji żółtej skody, a nie jej kierowcy? Sfilmowana w Pile sytuacja jest doskonałym przykładem, jak systemy elektroniczne mogą uratować nam życie. Najprawdopodobniej jeden z nich zadziałał w skodzie i to dlatego jej kierowcy udało się tak skutecznie zahamować. Zadaniem układów aktywnego bezpieczeństwa skupionych pod wspólną nazwą ADAS (ang. Advanced Driver Assistance System) jest zapobieganie wypadkom. Dzięki ich automatycznemu działaniu można uniknąć wielu niebezpiecznych zdarzeń.

Autonomiczna jazda jest nieunikniona. Powinniśmy się z tego cieszyć

Chodzi między innymi o układ zapobiegający blokowaniu się kół podczas hamowania (ABS), kontroli trakcji (ASC, TC), korygujący tor jazdy (ESC, ESP), adaptacyjny tempomat (ACC), ostrzegania kierowcy i awaryjnego hamowania w razie wykrycia przeszkody z przodu, z tyłu albo z boków, monitorującego zmęczenie kierowcy i wiele innych. Wszystkich układów ADAS jest już kilkadziesiąt, a ciągle pojawiają się nowe. Kiedyś wszystkie wspólnie zastąpią nas w czasie jazdy.

Autonomiczna jazda jest nieunikniona właśnie z powodu, który widzimy na filmie. Komputery też mogą nie wykryć przeszkody albo źle ją zidentyfikować, ale po usunięciu błędów z oprogramowania, nie popełniają takich samych błędów ponownie. Dla odmiany ludzie zachowują się kompletnie nieprzewidywalnie. Mogą mieć gorsze samopoczucie albo się zamyślić, jeździć po alkoholu lub patrzeć w telefon komórkowy. Każdemu to się zdarza raz na jakiś czas. Oby jak najrzadziej podczas jazdy. Dlatego, chociaż wina kierowcy volkswagena golfa jest bezsprzeczna, trudno się jemu dziwić, że nie zauważył znaków i nadjeżdżającego pojazdu. W końcu jest tylko człowiekiem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.