JapanGate. Czy to koniec Daihatsu? Producent oszukiwał klientów od lat. Marka Toyoty wstrzymuje sprzedaż aut

Daihatsu poinformowało w środę, że wstrzymuje dostawy swoich pojazdów, po tym, jak wyszło na jaw, że we wszystkich 64 modelach, w tym sprzedawanych pod marką Toyoty i Mazdy, fałszowano testy zderzeniowe - poinformował Reuters.

Już w kwietniu marka Daihatsu przyznała, że sfałszowała testy dotyczące bezpieczeństwa. Chodziło o manipulację przy próbie zderzenia bocznego. Sprawa miała dotyczyć 88 tys. samochodów, w większości sprzedanych pod marką Toyoty.

W trakcie dochodzenie okazało się, że to tylko wierzchołek góry lodowej oszustw, jakich dokonano w ostatnich latach, a skandal rozlał się w środę na cały kraj. Jak poinformował Reuters, śledczy zarzucili marce Daihatsu, że od wielu lat oszukiwała podczas przeprowadzania testów zderzeniowych. Nieprawidłowości dotyczyły m.in. prędkości stosowanych podczas badań. Dochodzenie wykazało też, że w autach przeznaczonych do testów stosowano inne poduszki powietrzne niż w wersjach ostatecznie sprzedawanych. Nieprawidłowości takie wykryto m.in. w modelach Toyoty Town Ace i Pixis Joy oraz Mazdzie Bongo, ale to może nie być koniec.

Nieprawidłowości tylko w 2023 roku mogą dotyczyć ponad 660 tys. aut sprzedanych w tym roku, a nie jak zakładano wcześniej 88 tys. egzemplarzy. To oznacza poważne konsekwencje prawne dla Daihatsu oraz Toyoty, która jest w 100 procentach właścicielem japońskiej marki od 2016 roku. Afera wygląda na tyle poważnie, że eksperci cytowani przez Reutersa wieszczą, że może to zaszkodzić nie tylko Daihatsu, a reputacji wszystkich producentów samochodów i podważyć jakość przeprowadzanych testów.

Daihatsu, czyli specjalista od "kei carów"

Daihatsu polscy kierowcy mogą kojarzyć za sprawą modelu Charada, który w latach 90. miał swoje pięć minut na polskich ulicach. Jednak tak naprawdę od dłuższego czasu producent skupia się i specjalizuje w produkcji tzw. kei carów, czyli małych aut osobowych, vanów, a nawet niewielkich ciężarówek. Pojazdy te od lat są popularne w Japonii i Azji. Warto tu jednak zaznaczyć, że wcale nie jest to nisza. Według danych Toyoty, Daihatsu w ciągu 10 miesięcy 2023 roku wyprodukowało ponad 1,1 mln samochodów i to nie tylko pod swoją marką, ale też pod logo Toyoty, Mazdy oraz Subaru.

Zobacz wideo

Oszustwa Daihatsu mogły sięgać... 1989 roku

Jak informuje Reuters, dochodzenie wykazało, że stosowane przez Daihatsu oszustwa nasiliły się po 2014 r., a w przypadku jednego z wycofanych już modeli sięgały aż 1989 r. Biorąc pod uwagę tę informację, skala problemu jest o wiele większa, niż początkowo zakładano. Sprawą zajęło się już japońskie ministerstwo transportu, które w czwartek ma rozpocząć kontrolę w głównej siedzibie Daihatsu w Osace.

Kierownictwo Daihatsu na konferencji prasowej poinformowało, że dostawy nowych aut zostaną zawieszone do czasu ponownego dopuszczenia pojazdów do sprzedaży przez organy regulacyjne. Z kolei prezydent Daihatsu, Soichiro Okudaira przyznał, że "sytuacja jest niezwykle poważna" i dodał, że zdaje sobie sprawę, że wszelkie zezwolenia, które producent samochodów otrzymał w nieuczciwy sposób, prawdopodobnie zostaną cofnięte. Co to oznacza? Zakaz sprzedaży setek tysięcy wyprodukowanych już samochodów!

O jakiej skali problemu możemy mówić?

Trudno to określić, ale według danych Toyoty Daihatsu wyprodukowało 1,1 miliona pojazdów w ciągu pierwszych 10 miesięcy roku. W tym okresie sprzedała na całym świecie około 660 000 pojazdów, co stanowiło 7 proc. globalnej sprzedaży Toyoty.

Toyota poinformowała, że problem dotyczy modeli przeznaczone na rynki Azji Południowo-Wschodniej, czyli Tajlandii, Indonezji, Malezji, Kambodży i Wietnamu, a także do krajów Ameryki Środkowej i Południowej (Meksyku, Ekwadoru, Peru, Chile, Boliwii i Urugwaju).

Źródło: Reuters 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.