No i mamy czołgistę. Dostał mandat 3000 złotych, a policjantom mówił, że się spieszył

Pośpiech nigdy nie jest dobrym doradcą, a przekonał się o tym pewien kierowca w Złotoryi. Za jazdę "na czołgistę" dostał 3000 złotych mandatu.

Nie trzeba było długo czekać. W całej Polsce zaczął mocno padać śnieg, a policja już złapała wyjątkowo nieodpowiedzialnego "czołgistę". Jechał tak zaśnieżonym samochodem, że aż trudno w to uwierzyć. Żartobliwie nazywa się taką jazdę "jazdą na czołgistę". Dlaczego? Kierowcy odśnieżają tylko mały fragment szyby, tworząc swego rodzaju wizjer i takim samochodem ruszają w trasę. Skojarzenie z czołgiem nasuwa się samo.

Zobacz wideo

Złotoryja. Kierowca dostał mandat za jazdę na czołgistę

Mężczyzna prowadził auto, na którym znajdowała się warstwa śniegu. Zaśnieżona była niemal cała przednia szyba, część maski i tablica rejestracyjna. Mężczyzna tłumaczył swoje zachowanie pośpiechem, a dodatkowo w rozmowie z policjantami wykazywał lekceważący stosunek do obowiązku właściwego przygotowania pojazdu do jazdy zimą

- czytamy w oficjalnym komunikacie policjantów ze Złotoryi, gdzie złapano wyjątkowo nieodpowiedzialnego kierowcę. Policjanci nie mieli wyboru i ukarali go najwyższym możliwym przy takim scenariuszu mandatem. To aż trzy tysiące złotych. Mamy nadzieję, że tak dotkliwa kara nauczy kierowcę odpowiedzialności i przy następnej okazji weźmie się za porządne odśnieżanie.

Tego też nauczyli go policjanci podczas kontroli. Żeby móc ruszyć w dalszą podróż, zatrzymany kierowca musiał odśnieżyć swój samochód. Dopiero wtedy policja pozwoliła mu ruszyć dalej. Trzeba przyznać, że 3000 złotych to dość wysoka cena za naukę odśnieżania.

Dlaczego mandat za jazdę nieodśnieżonym samochodem jest tak wysoki?

Policja musi reagować ostro na takie wyczyny kierowców. To wyjątkowo głupie i nieodpowiedzialne zachowanie, którym kierowca stwarza ogromne zagrożenie dla siebie samego i wszystkich dookoła. Sypiący się na ulicę śnieg i odpadające kawałki lodu mogą utrudnić jazdę innemu kierowcy, a w skrajnych przypadkach doprowadzić nawet do wypadku.

Co więcej, nieodśnieżony samochód to brak widoczności kierowcy, który nim jedzie. To znowu stwarzanie potężnego zagrożenia na drodze. Kierowca, który nie widzi, może na kogoś zjechać, wymusić pierwszeństwo albo nie zauważyć pieszego. To przepis na tragedię. Dlatego kara musi być surowa. Im więcej nagłośnionych tak surowych kar, tym większa szansa, że ktoś się dwa razy zastanowi.

Mandaty za nieodśnieżony samochód. Są jeszcze dwa

Aż trzy tysiące mandatu zarezerwowane są dla tak skrajnych przypadków. Kierowcy rzadko ruszają w trasę tak wyglądającymi samochodami, policjanci nie sypią więc tak wysokimi mandatami na lewo i prawo. Częściej wlepiają kary za nieodśnieżenie konkretnych części samochodu:

  • nieodśnieżenie świateł oraz urządzeń sygnalizacyjnych oznacza do 300 zł mandatu i 8 punktów karnych
  • nieodśnieżenie tablic rejestracyjnych oznacza do 500 zł mandatu i 8 punktów karnych.

Gorąco zachęcamy wszystkich kierowców do odśnieżania samochodu i dbania o bezpieczeństwo. Jazda bez odpowiedniej widoczności to proszenie się o kłopoty. Oby jak najmniej takich obrazków:

Za jazdę nieodśnieżonym autem dostał 3 tysiące złotych mandatuZa jazdę nieodśnieżonym autem dostał 3 tysiące złotych mandatu fot. policja.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.