Tragedia na A1. Nowe informacje o BMW. Co to za auto M850i? To miało... wypadek i tuning

Historia tragicznych wydarzeń na A1 ma ciąg dalszy. Tym razem internauci zainteresowali się autem Sebastiana M. Mowa o BMW M850i, które dodatkowo zostało zmodyfikowane. Na jaw wyszedł też fakt, że zdarzenie na A1 nie było pierwszym w jego historii drogowej.

O kluczowym z punktu widzenia drogowego wydarzeniach w Polsce opowiadamy także w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

BMW M850i nigdy nie było najczęściej kupowanym modelem bawarskiej marki. Za sprawą tragicznego wypadku na A1 w ciągu kilku dni stało się jednak modelem najsłynniejszym w Polsce. Choć o sławie w tym przypadku ciężko mówić. Na temat auta wypływają kolejne informacje. Co warto o nim wiedzieć?

Zobacz wideo Kierowca BMW potrącił kobietę z dzieckiem na przejściu dla pieszych

BMW M850i z A1. Silnik, dane techniczne, osiągi

BMW M850i to tak naprawdę "baby M" w gamie serii 8. Model nie jest tak mocny jak M-ósemka. Mimo wszystko dane techniczne i tak ma imponujące. Sedan-coupe czerpie napęd z 4,4-litrowego silnika V8. Ten korzysta z układu podwójnego doładowania i jest w stanie zaoferować aż 530 koni mechanicznych. I choć wartość ta jest dostępna dopiero przy 5500 obr./min., dużo niżej – bo przy 1800 obr./min. – ujawnia się maksymalny moment obrotowy. Ten sięga już 750 Nm. M850i korzysta z napędu na cztery koła. Z tym współpracuje 8-biegowy automat ze sprzęgłem hydrokinetycznym.

Standardowe bmw M850i przyspiesza ze startu zatrzymanego do 100 km/h w 3,9 sekundy. Prędkość maksymalna pojazdu jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h. Bazowo auto kosztuje 618 500 zł. Ten konkretny egzemplarz mógł być jednak zdecydowanie droższy. Lista opcji dostępnych w salonie bmw jest przepastna, a ich ceny często abstrakcyjne. Sama specjalna tapicerka foteli może kosztować 20 tys. zł.

BMW M850i było zmodyfikowane i miało zdjęty ogranicznik prędkości

Czemu napisałem, że standardowe bmw oferuje powyższe osiągi? Bo to, które miało wypadek na A1 i było prowadzone przez łodzianina, standardowe nie było. Auto przeszło modyfikację. I nie tylko...

Według Onetu Sebastian M. odebrał nowe bmw M850i w salonie we wrześniu 2020 r. Już w listopadzie tego samego roku pojazd pojawił się jednak w warsztacie tuningującym. Firma Mobile Coders chwaliła się wtedy modyfikacją auta. Na czym ona polegała? Moc 4,4-litrowej V-ósemki została podniesiona z 530 do 650 koni mechanicznych. Moment obrotowy jednostki wzrósł z 750 do 850 Nm. Tuner wykonał jeszcze jeden zabieg. Zdjął w aucie elektroniczny ogranicznik prędkości. Efekt? Jak informuje Łukasz Zboralski z portalu brd.24.pl, w sieci pojawiło się nagranie, na którym ktoś jechał 326 km/h na drodze pod Warszawą. Tak, żeby pochwalić się efektem tuningu.

Czy w związku z modyfikacją można piętnować warsztat tuningujący bmw należące do sprawcy wypadku na A1? Nie dajmy się zwariować. To, że w markecie można kupić nóż, jeszcze nie oznacza, że jego obsługa jest winna morderstwa, które nim popełniono. Samochód został zmodyfikowany, ale w zgodzie z życzeniem właściciela. To kierowca pojazdu, a właściwie to jego rozsądek, odpowiada później za korzystanie z możliwości auta...

Czy modyfikacja była legalna? Prokuratura to pewnie oceni. Nawet jeśli nie była, kierowcy nie grożą duże konsekwencje. Może najwyżej stracić i tak już odebrany dowód rejestracyjny.

Wypadek na A1 to nie pierwsze zdarzenie drogowe feralnego bmw M850i

Na koniec pozostał jeszcze jeden ciekawy fakt. Dziennikarze Onetu sprawdzili historię bmw Sebastiana M. w bazie gov.pl. 29 września 2020 r. samochód został zarejestrowany. Niestety długo nie pojeździł po drogach. 27 listopada 2020 r. auto zostało zatrzymane do kontroli drogowej. Ta być może była związana z kolizją drogową. Już niecały miesiąc później, a więc 18 grudnia 2020 r., w historii pojazdu pojawił się wpis mówiący o tym, że przeprowadzone zostało "dodatkowe badanie techniczne po uczestniczeniu w wypadku". Zwróćcie w tym przypadku uwagę na jeszcze jeden fakt. Do kolizji doszło zaraz po tym, jak BMW zostało stuningowane. Poważne zdarzenie drogowe odnotowano dość szybko po opuszczeniu warsztatu podnoszącego jego moc.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.