Kontrole na granicy z Niemcami i Słowacją. Czy zwykły kierowca ma się czego bać?

Polska zapowiedziała powrót do kontroli granicznych w okolicy przejść ze Słowacją. Niemcy będą natomiast kontrolować pojazdy przy granicy z Polską. Czy to jest legalne w strefie Schengen? I czy zwykły kierowca ma się czego bać?

O sytuacji prawnej w strefie Schengen i kontrolach granicznych szerzej piszemy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

W Europie mamy ewidentnie kryzys migracyjny. Jak podaje niemieckie MSZ, w samym tylko czerwcu 2023 r. na terenie Niemiec zatrzymano 9461 osób, które przekroczyły granicę nielegalnie. Nie posiadały ważnej wizy. Skala zjawiska się nasila. A szlaki migracyjne są przede wszystkim dwa.

Zobacz wideo Niebezpieczne potrącenie nastolatków. Policja wyjaśnia okoliczności

Dwa szlaki przemytu osób na teren UE. Z Białorusi lub Słowacji

Migranci dostają się do strefy Schengen przez kosztujący 2 mld zł płot na granicy Polski z Białorusią, ewentualnie tzw. szlakiem bałkańskim poprowadzonym przez takie kraje, jak Turcja, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Słowacja, Polska i Niemcy. Wewnątrz strefy Schengen nie powinno być kontroli granicznych. Na ich przywrócenie zdecydowała się jednak Polska na granicy ze Słowacją i Niemcy na granicy z Polską. To sytuacja wyjątkowa. Chodzi nie tyle o zatrzymanie nielegalnej migracji (bo tego zrobić się nie da), co jej ograniczenie.

Czy jest prawna możliwość przywrócenia kontroli granicznych w strefie Schengen?

Czy przywrócenie kontroli granicznych między Słowacją i Polską oraz Polską i Niemcami jest legalne? Przepisy unijne na to pozwalają. To ma być jednak środek ostateczny i tymczasowy. Ten może być stosowany w wyjątkowych sytuacjach, musi być zgodny z zasadą proporcjonalności, a do tego nie może obowiązywać bezterminowo.

Warto wiedzieć o tym, że mówimy nie o powrocie do działalności przejść granicznych. To scenariusz niemożliwy do spełnienia. Kontrole graniczne będą raczej wyrywkowe. To oznacza, że w okolicy granicy polsko-słowackiej i polsko-niemieckiej pojawi się wzmożona ilość mobilnych patroli służb granicznych, ewentualnie tymczasowe punkty przepustowe dla pojazdów. Celnicy będą obserwować napotkane na drodze samochody, busy i autobusy. W razie podejrzenia, że pojazdy mogą przewozić nielegalnych imigrantów, będą zatrzymywane i kontrolowane. Celnicy sprawdzą dokumenty pasażerów oraz bagaże.

Czy zwykły kierowca ma się czego bać na granicy ze Słowacją i Niemcami?

Bez wątpienia nie. Po pierwsze dlatego, że nie ma nic do ukrycia. Posiada dowód osobisty, jest obywatelem europejskim i ma dokumenty pojazdu. Może śmiało podróżować i korzystać z bezgranicznych przejazdów w strefie Schengen. Nawet jeżeli rutynowo zostanie zatrzymany, nie spotkają go żadne konsekwencje. Po drugie dlatego, że będą zatrzymywane przede wszystkim pojazdy wyładowane bagażami lub takie, które przewożą dużą ilość pasażerów. Celnicy będą się też pewnie skupiać na wyglądzie pasażerów. Kluczową sugestię powinien stanowić bowiem fakt, że np. w przypadku Niemiec jedną trzecią nielegalnych imigrantów stanowią obywatele Afganistanu, a kolejną jedną trzecią obywatele Syrii.

Dodatkowo kontrole będą prowadzone w kierunku Słowacja – Polska – Niemcy. Kierowca wracający z Niemiec do Polski czy z Polski do Słowacji kontroli celników nie muszą się obawiać.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.