Tak kierowcy oszukują w strefach płatnego parkowania. Korzystają z przycisku "zero"

Strefy płatnego parkowania w centrach miast budzą spore kontrowersje wśród mieszkańców i kierowców. Pierwsi je kochają, drudzy ich nienawidzą i często próbują oszukać parkomaty. Jakiś czas temu odkryli nowy sposób.

Tak zwane SPPN, czyli Strefie Płatnego Parkowania Niestrzeżonego nie są witane z radością przez większość użytkowników samochodów. Ich zadaniem przynajmniej w teorii jest skłonienie ich do korzystania z transportu publicznego lub własnych nóg, czy to na rowerze, czy piechotę. Wielu kierowców uważa, że to tylko sposób na dodatkowe wpływy do miejskiego budżetu i próbuje zrobić parkomaty "w konia".

Zobacz wideo Doskonałe jedzenie, piękna architektura i emocjonująca motoryzacja. We Włoszech jest region, który skupia w sobie te trzy rzeczy [autopromocja]

Więcej informacji o transporcie w centrach miast znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Kierowcy pobierają bilet "zero" albo "bułka". To pozwala zaparkować na chwilę

Jednym ze sposobów było zwlekanie z opłaceniem biletu, innym uiszczanie opłaty za krótszy niż w rzeczywistości czas parkowania, jeszcze innym włączanie świateł awaryjnych po zaparkowaniu. Jeśli pojawiali się strażnicy miejscy kontrolujący opłaty, zawsze można było próbować im wytłumaczyć, że zaparkowaliśmy tylko na chwilę albo spóźniliśmy się z wykupieniem biletu. Taka taktyka czasem się sprawdzała, jednak została wyeliminowana przez automatyczne systemy kontroli opłat.

Po wielu polskich miastach zaczęły krążyć samochody (w Warszawie to elektryczne nissany leaf) z zestawem kamer na dachu, które kontrowały poprawność opłat dzięki połączeniu z internetem. Komputerów nie oszukasz tak łatwo, chociaż niektórzy próbują. Najbardziej kreatywni kierowcy zasłaniają tablicę rejestracyjną w aucie, na przykład przy użyciu ubrania, którego rękaw niby przypadkiem wystaje z bagażnika. Natomiast w niektórych miastach nie trzeba próbować oszukać systemu, aby zaparkować za darmo na chwilę. I znów niektórzy kierowcy nadużywają tego przywileju.

Bezpłatne parkowanie na krótki czas (najczęściej na 20 minut) to ukłon wykonany w stronę dostawców towarów do sklepów i osób, które chcą zrobić szybkie zakupy. Takie rozwiązanie jest bardzo popularne w Niemczech. Tamtejsze parkomaty mają specjalny przycisk zwany "bułką", który pozwala wydrukować darmowy bilet uprawniający do zostawienia auta w strefie płatnego parkowania na chwilę, na przykład po to, aby właśnie kupić przysłowiowe bułki.

Polacy nadużywają tego przywileju. Przy automatycznej kontroli to nic nie da

Okazuje się, że takie rozwiązanie działa również w niektórych polskich miastach, np. w Bytomiu i Szczecinie, tylko tam jest nazywane biletem "0" albo "zerowym". Działa tak samo, po wydrukowaniu darmowego biletu można zostawić samochód bez wnoszenia opłaty na 15-20 min. Niestety w większości polskich aglomeracji nie ma takiej możliwości. Przykładowo w warszawskiej Strefie Płatnego Parkowania Niestrzeżonego zawsze musimy zapłacić za postój. Minimalna opłata to 50 groszy za 10 minut.

Być może dlatego, że zdarzają się kierowcy, którzy naginają tę regułę. Pobierają bilet zero, a potem zostawiają auto dłużej niż przez 20 minut, tłumacząc się, że spóźnienie nie było umyślne. Automatycznemu systemowi to nie przeszkadza wystawić dodatkowej opłaty za parkowanie, ale strażnik miejski może się ugiąć i darować karę. Skutkiem ubocznym takiego procederu jest znacznie większa liczba zajętych miejsc do płatnego parkowania, z których nie mogą skorzystać uczciwi kierowcy.

Wielu użytkowników aut zapomina albo nie wie, że są znacznie lepsze sposoby, aby korzystanie z SPPN było łatwiejsze i przyjemniejsze. Przykładowo wystarczy zainstalować jedną z aplikacji na smartfony (np. Skycash, czy Mobilet), która usprawnia cały proces i pozwala płacić tylko za rzeczywisty czas parkowania. Innym sposobem jest... rezygnacja z jazdy autem do centrum, zgodnie z intencjami władz miast. Często zapominamy, że transport publiczny zmienia się na lepsze i jest coraz efektywniejszy. Jeśli z niego skorzystamy, mamy z głowy problem z szukaniem wolnego miejsca do zaparkowania auta i ponoszeniem dodatkowych kosztów. Naprawdę warto spróbować to zrobić.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.