Nowe pomarańczowe koperty. Są dla tylko jednej grupy kierowców

Widziałeś kiedyś na parkingu pomarańczową kopertę? Teraz pojawią się one w jednym z polskich miast. Barwa miejsca parkingowego przekazuje prostą informację. W tym miejscu samochodu nie może zatrzymać każdy. Jest grupa "wybrańców".

Drogowe ciekawostki znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Kolor pomarańczowy kojarzy się z robotami drogowymi. Od teraz już nie tylko. Bo jedno z miast w Polsce wpadło na pomysł malowania tą właśnie barwą kopert na miejscach parkingowych. Wybór jaskrawego odcienia nie był przypadkowy. Ma on przekazywać kierowcom bardzo jasną informację.

Zobacz wideo 18-latek ulicami miasta jeździł motocyklem na jednym kole

Co oznaczają pomarańczowe koperty w Zakopanem?

Pomarańczowe koperty pojawią się w Zakopanem. Po co? To jest mocno związane z ich lokalizacją. Zarząd dróg będzie wyznaczać je przede wszystkim w okolicy urzędów, poczt czy banków. Wyznaczone w ten sposób miejsca parkingowe będą przeznaczone tylko dla mieszkańców miasta, załatwiających akurat sprawę w jednej z tych instytucji. Czy parkowanie na pomarańczowej kopercie oznacza zwolnienie z opłaty obowiązującej w Zakopanem? Nie do końca. Bilecik nadal trzeba pobrać. Ten jednak przez 60 pierwszych minut raz dziennie będzie darmowy.

Na widok pomarańczowych kopert mieszkańcy Zakopanego mogą się ucieszyć. Władze miasta pomyślały o nich. W tym jednak punkcie warto zastanowić się nad tym, czy takie rozwiązanie ma szansę sprawdzić się w praktyce. Bo jak niby służby miejskie mają sprawdzać, czy pojazd rzeczywiście należy do mieszkańca Zakopanego? Spojrzą na numer rejestracyjny – pomyślicie. No tak, ale przecież pojazd może być leasingowany. Może mieć zatem numery wrocławskie, krakowskie czy warszawskie. Poza tym sam mieszkaniec może jedynie wynajmować mieszkanie w mieście...

Miejsca tylko dla mieszkańców i wyższe opłaty w SPP tylko dla przyjezdnych

Powyższe problemy mogą sprawić, że pomysł na pomarańczowe koperty w praktyce stanie się martwy. Będą na nich parkować wszystkie auta. A służby miejskie nie do końca będą miały możliwość reagowania. Dla kierowców w Zakopanem to dopiero pierwszy z problemów, które ostatnio pojawiły się w stolicy Tatr. Większym stało się podniesienie opłat za parkowanie. Podwyżki wyniosły od 40 do nawet 100 proc. Wszystko zależy od podstrefy i czasu parkowania. Tu jednak również pojawia się ulga.

Zakopane kolejną zmianą tylko potwierdza opinię krążącą od lat. Cel jest jeden. Chodzi o to, aby wycisnąć turystę przybywającego pod Tatry z pieniędzy jak cytrynę.

Z wyższymi opłatami w parkometrach nie muszą się mierzyć mieszkańcy Zakopanego. Mieszkańcy, którzy posiadają kartę mieszkańca. No właśnie... Co z osobami, które mieszkają w mieście, a wynajmują mieszkanie? Co z osobami, które mieszkają pod Zakopanem, a przyjeżdżają załatwiać sprawy do centrum? Ktoś tu ewidentnie nie pomyślał i stworzył system, który nie jest intuicyjny, a do tego karkołomny w egzekwowaniu. I przede wszystkim wkurzył nie tylko turystów przyjeżdżających do miasta, ale również okolicznych mieszkańców. To wymagało sporej pomysłowości.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.