Frustrat w Seacie wyżywa się na innych kierowcach. Patologia polskich dróg

Kierowca Seata popisał się niebywałym wręcz brakiem poszanowania dla innych uczestników ruchu. Mimo podwójnej linii ciągłej agresywnie wyprzedzał, a potem mścił się, hamując przed maską jednego z nich.

Na polskich drogach nie brakuje kierowców, którzy wychodzą z założenia, że przepisy ich nie dotyczą. Ich zezwierzęcone zachowanie wywołuje słuszny gniew ze strony innych uczestników ruchu. W końcu na drogach nie ma miejsca na tego typu wybryki. Jednym z takich osobników jest kierowca Seata, którego agresywną jazdę uwieczniono na nagraniu opublikowanym na YouTube'owym kanale "Stop cham". Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Kierowca Seata to koronny przykład pirata drogowego

Pirat drogowy został przyłapany 16 lipca ok. godz. 11:45 na drodze krajowej nr 7, a dokładnie na odcinku Cisia Wola - Książ Wielki. Uwagę nagrywających zwróciły nie tylko czarne kłęby dymu unoszące się za  czerwonym Seatem, ale także sposób, w jaki wyprzedzał innych zmotoryzowanych. Jak czytamy w opisie materiału - "Gdy po dłuższej jeździe (wycięliśmy, aby oszczędzić wam mało wartkiej akcji) wyglądało, że to koniec popisów, kierowca Seata znów dał znać o sobie".

 

Gdy jezdnia dla danego kierunku rozszerzyła się do dwóch pasów,  kierowcy zjechali na lewy pas, i zaczęli wyprzedzać innych zmotoryzowanych. Jadąca przed agresorem Skoda energicznie ruszyła, jednak dla niego było to za mało. Postanowił przekroczyć podwójną linię ciągłą i wyprzedzić ją. Po chwili jednak zapomniał, jak bardzo mu się śpieszyło i zaczął mściwie hamować przed maską czeskiego sedana. Nie zrobił tego jednak jednokrotnie — agresywny kierowca wlókł się przez dobrych kilkaset metrów. Odpuścił dopiero wtedy, gdy zbliżył się do interesującego go zjazdu.

Jeżeli nagranie trafi na policję, kierowca Seata może liczyć się z konsekwencjami swojej brawury. Za naruszenie podwójnej ciągłej grozi mu mandat w wysokości 200 zł oraz pięć punktów karnych, a za złamanie zakazu wyprzedzania przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia grzywna na kwotę 1000 złotych i 10 punktów. Co więcej, gdyby byli naprawdę "życzliwi" pirat z kopcącego Seata mógłby odpowiedzieć także za naruszenie norm ochrony środowiska, co wiąże się z 500-złotowym mandatem. Nie wykluczone jednak, że finalnie policjanci stwierdziliby, że kierujący poważnie naruszył zasady ruchu drogowego i spowodował realne zagrożenie. W takiej sytuacji skierowaliby do Sądu wniosek o ukaranie. Prowadzącemu groziłaby wtedy grzywna w wysokości 30 tys. zł oraz zakaz prowadzenia pojazdów.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.