Czy pijani kierowcy będą tracić auta? Rząd zmiękł, ale tylko trochę

Nowelizacja kodeksu karnego przewidywała możliwość odebrania aut pijanym kierowcom w dwóch przypadkach. Okres vacatio legis chyba jest zbyt długi, bo ministerstwo w tym czasie wpada na różne pomysły. Niedawno zdecydowało się nieco złagodzić ten kontrowersyjny przepis.

Wprowadzenie przepisów pozwalających na odebranie samochodów kierowcom, którzy prowadzą w stanie nietrzeźwości, wymagało zmiany kodeksu karnego. Nowelizacja ustawy przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości bez większego oporu przeszła drogę legislacyjną. Wprawdzie Senat chciał odrzucić nowelizację, ale i tak została przegłosowana w Sejmie. Podpis prezydenta pojawił się przy niej 2 grudnia 2022 r.

Zobacz wideo Pijany kierowca za mocno "zatankował" i dachował na stacji paliw

Więcej o bezpieczeństwie ruchu drogowego piszemy na stronie Gazeta.pl

Ostateczna data wejścia w życie nowelizacji kk. to 1 października 2023 r., chociaż pierwotnie miało się to stać 14 marca. W jej wyniku kodeks karny został zmieniony w więcej niż 250 miejscach, kwestia pijanych kierowców jest tylko jedną z serii poprawek. Z powodu dużych kontrowersji, jakie budzi wśród parlamentarzystów, część dotycząca zabierania samochodów osobom, które je prowadziły pod wpływem alkoholu, została objęta rocznym okresem vacatio legis, liczonym od 14 marca br. To oznacza, że zacznie obowiązywać 14 marca 2024 roku.

W tym czasie mogą pojawić się propozycje kolejnych zmian. I właśnie się pojawiły. Pierwotnie zabór samochodu miał następować obligatoryjnie w dwóch przypadkach:

  • Kierowców, którzy spowodowali wypadek, mając we krwi co najmniej 0,5 promila alkoholu, czyli będąc w stanie nietrzeźwości,
  • Kierowców, którzy zostali przyłapani za kierownicą i mieli co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi.

Sąd ma decydować, czy sprawca wypadku "po pijaku" straci swój samochód

Warto przypomnieć, że prawo definiuje zawartość alkoholu we krwi w zakresie 0,2-0,5 promila we krwi (lub 0,1-0,25 mg w 1 dm3 wydychanego powietrza) jako stan wskazujący na spożycie alkoholu, dopiero powyżej 0,5 promila albo 0,25 mg można mówić o stanie nietrzeźwości. A wypadek to zdarzenie drogowe, w którym ucierpiał chociaż jeden z uczestników. W przeciwnym przypadku mówi się o kolizji.

Jednak w lipcu br. Ministerstwo Sprawiedliwości zaproponowało kolejną poprawkę do nowelizacji, która zakłada, że w pierwszym przypadku sąd będzie rozpatrywał każdą sprawę indywidualnie i dopiero na tej podstawie decydował, czy należy sprawcy wypadku odebrać samochód. Sędzia może pod uwagę wziąć różne okoliczności łagodzące, np. nieskazitelną opinię sprawcy i w takiej sytuacji odstąpić od decyzji o przepadku samochodu. Zmiana ponownie budzi kontrowersje, bo w praktyce oznacza, że sąd może w każdym takim przypadku zrezygnować z odebrania auta. Poprawka teraz czeka na głosowanie w senacie, ale jak pokazuje wcześniejsza praktyka, nawet w przypadku odrzucenia jej przez izbę wyższą, zostanie wprowadzona przez sejm.

Kierowcy samochodów służbowych są na uprzywilejowanej pozycji

Przepis dotyczący przypadku samochodów określał, że chodzi o równowartość pojazdu w dniu poprzedzającym zdarzenie obliczoną na podstawie dostępnych danych, np. wyceny przez ubezpieczyciela. To ważne, bo oznacza, że sprawcy wypadku nie będą oddawać wraku, tylko równowartość samochodu przed spowodowaniem wypadku.

Równie duże emocje budzi kwestia samochodów służbowych. Nowelizacja przewiduje, że jeśli kierowca takiego auta zostanie przyłapany po pijanemu, kara może być znacznie łagodniejsza. Zamiast konieczności wpłaty równowartości pojazdu na rzecz skarbu państwa, będzie musiał zapłacić nawiązkę w wysokości co najmniej 5 tys. zł, która trafi na konto Funduszu Sprawiedliwości zarządzanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Przeciwnicy tego zapisu argumentują, że z jego powodu zachodzi obawa o nierówne traktowanie kierowców. Dolna granica nawiązki ustalona na poziomie 5 tys. zł to znacznie mniej niż wynosi wartość przeciętnego samochodu osobowego, nie mówiąc o pojazdach ciężarowych. Poza tym przeciwnicy polityczni ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry twierdzą, że w ten sposób zorganizował sobie dodatkowy fundusz, którym może dowolnie gospodarować.

Czy pijani kierowcy to największy problem na polskich drogach?

Na koniec warto zastanowić się, jak dużym zagrożeniem są pijani kierowcy. W 2022 r. według statystyk policji spowodowali 10,5 proc. wypadków. To znacznie mniej niż osoby, które jechały za szybko (nie dostosowały prędkości do warunków) - 23,1 proc. w 2022 r., nie ustąpiły pierwszeństwa przejazdu (23,4 proc.) lub pierwszeństwa pieszym (15 proc.). Nie można jednak bagatelizować tego problemu, wciąż pijani kierowcy spowodowali w 2021 r. prawie 2,3 tys. wypadków.

W 2022 r. zginęło w nich 14,1 proc. osób (268 osób). W Polsce wciąż główną przyczyną śmiertelnych wypadków jest nadmierna prędkość (38,6 proc., 626 ofiar śmiertelnych), a już z powodu nieustąpienia pierwszeństwa ginie ich znacznie mniej (10,9 proc. i 177 osób). Nadmierne spożycie alkoholu i kultura jego picia są w Polsce problemem społecznym, a akceptacja jazdy "po pijaku" w naszym kraju wciąż jest na zatrważająco wysokim poziomie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.