Radiowóz utknął między szlabanami na przejeździe kolejowym. Policjant został surowo ukarany

Policja regularnie przestrzega, żeby nie wjeżdżać pod opuszczające się zapory na przejeździe kolejowym, a jeśli to nastąpi, natychmiast wyłamać barierę. Tymczasem kierowca radiowozu niechcący pokazał, jak nie należy się zachować w takiej sytuacji.

Radiowóz z garnizonu opolskiego najpierw utknął na przejeździe kolejowym w Tułowicach, a potem było coraz gorzej. Zamiast wyłamać barierę i jak najszybciej oddalić się od torowiska, kierowca zaczął bezradnie manewrować, a jego kompan wysiadł z auta i próbował kierować ruchem. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a dodatkowo otrzymaliśmy bezpłatny instruktaż, jak nie zachować się w podobnej sytuacji.

Zobacz wideo

Więcej wiadomości z polskich dróg przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Nie wiadomo jak policyjny volkswagen znalazł się w potrzasku pomiędzy szlabanami, bo film zaczyna się, gdy radiowóz jest już uwięziony na torach, ale są dwie możliwości. Albo kierowca zignorował sygnały świetlne oraz dźwiękowe i mimo to wjechał pod zamykający się szlaban, albo wjechał na torowisko, nie mając możliwości zjazdu. Popełnił błąd, który mógł kosztować go życie, ale na szczęście tym razem nic się nie stało kierowcy ani pasażerowi.

Policja powinna wiedzieć najlepiej, jak zachować się na przejeździe kolejowym

Policjant, który był w tym czasie na służbie i zajmował się patrolowaniem Tułowic, za swoje wykroczenie został ukarany zgodnie z aktualnym taryfikatorem mandatem w wysokości 2 tys. zł, a dodatkowo otrzymał 15 punktów karnych. Tak poinformowano na komendzie policji w Opolu dziennikarza RMF FM, który relacjonował to wydarzenie. Taka kara obowiązuje za wjazd na torowisko przy czerwonym świetle sygnalizatora, opuszczonych zaporach albo w sytuacji, kiedy za przejazdem nie ma miejsca na kontynuowanie jazdy.

Dlaczego policjant, który powinien znać przepisy najlepiej, zachował się niezgodnie ze zdrowym rozsądkiem i logiką? Czemu pasażer wysiadł i kręcił się koło auta, potęgując zagrożenie? Pewnie zrobili to z tego samego powodu, z którego jest coraz więcej wypadków na przejazdach kolejowych: bo strach jest złym doradcą.

Funkcjonariusz na patrolu został ukarany mandatem w wysokości 2 tys. zł

Kiedy w wyniku nieuwagi albo nieostrożności kierowcy utkną na torach pomiędzy zamykającymi się szlabanami, dopada ich silny stres i panikują. W dodatku boją się konsekwencji wyłamania zapór albo nie wiedzą, że można to zrobić całkiem łatwo. Szlaban jest bardziej psychologiczną niż fizyczną barierą. Kierowcy się boją go zniszczyć w podobnych sytuacjach, bo zamiast o możliwości utraty życia, martwią ich potencjalne koszty takiego zachowania.

Poza tym kierowcy często bagatelizują zagrożenie, bo nie wiedzą, z jaką prędkością i z której strony nadjeżdża pociąg, a także, w jakiej odległości się znajduje. Często taka sytuacja kończy się tylko strachem kierowcy. Najlepszym dowodem jest amatorskie nagranie wykonane telefonem przez innego kierowcę. To może być zachęta to naśladowania takich zachowań.

W swoich komunikatach policja od lat ostrzega kierowców, że ryzyko wypadku jest w takiej sytuacji zbyt wysokie, aby ryzykować, manewrując na torach. Szlabany są zaprojektowane tak, aby można było je łatwo wyłamać. Olbrzymia masa pociągu sprawia, że nie można go szybko wyhamować, a jego energia kinetyczna jest równie wysoka, bo zgodnie z fizycznym wzorem zależy właśnie od masy i kwadratu prędkości. Skutki zderzenia pociągu z jakimkolwiek pojazdem zawsze są opłakane. Było na to już dużo filmowych dowodów, a teraz dodatkowo mamy idealny przykład, jak nie zachować się w podobnej sytuacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.