Tragedia na obwodnicy Słupska. W wypadku zginęły trzy osoby, w tym dwoje dzieci

We wtorek 30 maja po godzinie 8 rano między węzłami Słupsk Wschód i Słupsk Południe (woj. pomorskie), doszło do tragicznego wypadku drogowego. Śmiertelnych obrażeń doznały trzy osoby, w tym dwoje dzieci.

Dwa pojazdy, które zderzyły się na obwodnicy Słupska znajdującej się w ciągu drogi ekspresowej S6, to Toyota Yaris oraz czteroosiowa ciężarówka marki MAN. Samochód osobowy, który uderzył przodem w wielotonowy pojazd, został zmiażdżony. Ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu policjantów wynika, że kierowca Toyoty zjechał na pas do jazdy w przeciwnym kierunku.

W pierwszych przekazach na temat tego wypadku pojawiały się informacje o jednej osobie śmiertelnej. Bilans ofiar jest niestety bardziej tragiczny. Na miejscu śmierć poniosły trzy osoby podróżujące Toyotą, w tym dwoje dzieci.

W wyniku tego zdarzenia śmierć na miejscu poniosły trzy osoby podróżujące Toyotą. To 43-letni kierowca i dwoje pasażerów w wieku 10 i i 11 lat 

– powiedział w rozmowie z polsatnews.pl mł. asp. Jakub Bagiński, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Słupsku. 

Kierowca samochodu ciężarowego nie doznał żadnych obrażeń. Wiadomo, że był trzeźwy. Po wypadku droga została całkowicie zablokowana w obu kierunkach. Więcej o tragicznych zdarzeniach drogowych piszemy na stronie głównej Gazeta.pl.

Toyota na brytyjskich numerach rejestracyjnych

Z ustaleń RMF FM wynika, że Toyota Yaris poruszająca się w stronę Gdańska, miała brytyjskie numery rejestracyjne. To oznacza, że w tym pojeździe kierownica znajdowała się po prawej stronie, co na jezdniach o ruchu prawostronnym utrudnia prowadzenie pojazdu. Kierujący przede wszystkim nie może prawidłowo ocenić sytuacji, kiedy zady zamierza podjąć manewr wyprzedzania innego pojazdu. W miejscu, gdzie doszło do tragicznego wypadku obowiązuje zakaz wyprzedzania. Nie ma jednak dowodów na to, że wypadek miał miejsce właśnie podczas wykonywania takiego manewru. Ustaleniem dokładnego przebiegu zdarzenia i przyczyn wypadku zajmują się policjanci pod nadzorem prokuratora.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.