Mercedes-AMG One za 10 mln zł znowu spłonął. Hipersamochód ma złą passę

Mercedes AMG One ma pod górkę od samego początku. Kiedy w końcu udało mu się wyjechać na drogi, a nawet pobić kilka torowych rekordów, to zaczęły spływać informacje o kolejnych pożarach.

- Decyzję o produkcji Mercedesa-AMG One musieliśmy podjąć pijani - żartował szef marki Ola Kallenius w rozmowie z "Autocar". Od samego początku widać było, że to może być zbyt ambitny projekt nawet dla tak uznanej ekipy jak AMG. Określenia "hipersamochód" nie są przecież na wyrost. Mercedes-AMG One to samochód z silnikiem, który zapewnił Lewisowi Hamiltonowi i Nico Rosbergowi tytuły mistrzów świata F1, a samemu zespołowi absolutną dominację w stawce. Więcej o motoryzacji dowiesz się ze strony głównej gazeta.pl.

Powstać ma 275 egzemplarzy, każdy wart 2,27 miliona euro

Może nie byłoby w AMG One nic dziwnego, gdyby skończył swoją karierę jak większość takich projektów - jako imponujący koncept lub prototyp do pokazywania podczas wielkich motoryzacyjnych imprez. Mercedes jednak zdecydował się wyprodukować aż 275 egzemplarzy. Każdy z właścicieli musiał za swoją sztukę zapłacić około 2,27 miliona euro. Po przeliczeniu na złotówki daje to 10,3 miliona przy dzisiejszym dość mocnym kursie naszej waluty. Kiedy euro było mocniejsze cena Mercedesa-AMG dobijała do 11 milionów. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. AMG One rozeszło się w mgnieniu oka. Podobno dwie sztuki przyjadą nad Wisłę.

Mercedesa-AMG od samego początku gnębiło wiele problemów. Rozpoczęcie produkcji cały czas było przekładane (opóźnienie to trzy lata), pojawiały się informacje o kolejnych kłopotach, a także trochę schodzono z obietnic. Kiedy w końcu pierwsze egzemplarze trafiły do klientów, zaczęły się pojawiać nowe niepokojące informacje. Na Twitterze furorę robi zdjęcie kolejnego pożaru:

AMG One spłonął na autostradzie w Anglii

Jesteśmy świadomi incydentu z udziałem naszego samochodu, który był transportowany w zamkniętej przyczepie. Nikt nie został ranny w wyniku pożaru. Badamy okoliczności całego zdarzenia

- przytacza słowa rzecznika Mercedesa moto.rp.pl. Więcej informacji podaje "The Sun". Mercedes-AMG One miał się zapalić na autostradzie M6 w Staffordshire. Nie wiadomo, co się stało, ale podejrzenia padają na służący do napędzania w sumie czterech silników elektrycznych akumulator litowo-jonowy. Mogłoby to wyjaśniać, dlaczego strażacy nie byli w stanie zgasić pożaru, a biedne AMG One doszczętnie spłonęło.

Zobacz wideo Słuchawki Huawei FreeBuds 5 to dzieło projektantów, którzy puścili wodze fantazji [TOPtech]

Na koniec trochę pozytywniejszych informacji

Przykro nam patrzeć na takie obrazki, ponieważ to zdecydowanie jeden z ambitniejszych i najbardziej szalonych projektów w motoryzacji ostatnich lat. Mamy nadzieję, że przykład AMG One nie przestraszy innych producentów. Zwłaszcza, że One potrafi pokazać pazur. Niemiecki hipersamochód zdobył już kilka prestiżowych rekordów m.in. na Nurburgringu i Red Bull Ringu. Zarząd marki na pewno najbardziej dumny był z wyczynu swojego kierowcy we Włoszech.

Rekord najszybszego okrążenia na Monzy pobił kierowca fabryczny Mercedes-AMG Maro Engel. Potrzebował on na to zaledwie 1:43.902 sekundy! Poprzedni rekord należał do Porsche 911 GT3 RS (typoszeregu 991), które pokonało tor w 1:55.3 sek. Zwycięstwo na włoskiej ziemi tuż pod nosem Ferrari musiało smakować wybornie. W końcu AMG One narodził się na bazie bolidu F1, a w królewskiej serii wyścigowej nie ma bardziej prestiżowego rywala niż Ferrari. Może i ekipa z Maranello przechodzi ostatnio trudny okres i musiała uznać wyższość najpierw Mercedesa, a teraz Red Bulla, ale to wciąż legenda całego sportu.

A liczby Mercedesa-AMG One? Ultralekkie nadwozie wykonano z włókna węglowego. Układ napędowy oparty o 1,6-litrową, turbodoładowaną jednostkę V6 współpracującą z aż czterema silnikami elektrycznymi. Mercedes deklaruje, że  łączna moc to aż 1063 KM! Pojazd rozpędza się od zera do setki w zaledwie 2,9 sekundy, a 200 km/h pojawia się na liczniku już po 7 sekundach. Prędkość maksymalna to z kolei 352 km/h. Dodając do tego w drobiazgowy sposób dopracowane zawieszenie, układ hamulcowy oraz aerodynamikę nadwozia, trudno się dziwić, że hipersamochód z taką łatwością bije kolejne rekordy. Trzymamy kciuki, żebyśmy w kolejnej wiadomości o AMG One mogli go chwalić, a nie pisać o pożarach i kłopotach. Starczy już tej klątwy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.