To za znakiem D-42 policjanci masowo zabierają prawo jazdy. W majówkę będą kontrole

W weekend majowy przy polskich drogach pojawi się większa ilość patroli. Uważajcie zatem na znaki drogowe, a w szczególności oznaczenie D-42. To działa magicznie. Bo może sprawić, że kierowca dostanie mandat, ale i wyparuje jego prawo jazdy.

Porady w zakresie działania przepisów drogowych znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Weekend majowy to nie tylko czas zawodowego rozprężenia. Majówka to też moment wytężonych wyjazdów. A to musi oznaczać jedno – wzmożone kontrole drogowe. Policjantów patrolujących szlaki będzie więcej i uważniej będą przyglądać się poczynaniom kierujących. Funkcjonariusze mówią o tym w wielu komunikatach prasowych. Gdzie warto szczególnie uważać? Jedną z kluczowych pułapek może się okazać ta, zastawiana przez znak D-42 "Obszar zabudowany".

Zobacz wideo Ścigali się w mieście. Ulice potraktowali jak tor wyścigowy

Widzę znak D-42, a więc zacznę zwalniać? Nie zwalniać, a hamować!

Kierowca jedzie drogą krajową. Widzi tablicę D-42, ale nie ma za nią jeszcze żadnych zabudowań. Zaczyna zatem wtrącać prędkość, ale robi to dość spokojnie. Tak właściwie to puszczając gaz. Ma przecież jeszcze czas na zwolnienie, zanim dotrze do pierwszych zabudowań. Niestety przy drodze stoi patrol z suszarką. Funkcjonariusze strzelają, mają odczyt prędkości, zatrzymują kierującego i w skrajnym przypadku grozi mu odebranie prawa jazdy.

Prędkość w terenie zabudowanym to mandat i utrata uprawnień

O tym, że kierowca może stracić uprawnienia do kierowania, decyduje nałożenie się na siebie dwóch okoliczności. Po pierwsze może się okazać, że po drodze krajowej jechał sto parę km/h. Po drugie dla policjantów sytuacja jest zero-jedynkowa. Przed znakiem D-42 można jechać 90 km/h, po minięciu jego linii już tylko 50 km/h. Odczyt na poziomie stu paru km/h oznacza zatem wykroczenie i mandat. A na tym nie koniec. Bo taki "wynik" uzyskany przez kierującego wiąże się również z konsekwencjami zapisanymi w art. 135 ust. 1 pkt 2 lit. a ustawy Prawo o ruchu drogowym. Mowa o przekroczeniu prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym i zatrzymaniu uprawnień na 3 miesiące.

Ile wynosi mandat za jazdę np. 103 km/h w terenie zabudowanym? Na blankiecie pojawi się kwota 1500 zł. 3000 zł policjant wpisze w przypadku, w którym wykroczenie będzie recydywą drogową. Co więcej, do konta kierowcy w CEPiK dopisanych będzie aż 13 punktów karnych.

Czy odbieranie prawa jazdy za prędkość jest legalne?

Pewnie w tym punkcie zaczniecie nerwowo przeglądać informacje o niedawnym wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Przecież odbieranie prawa jazdy za prędkość nie jest legalne. A właśnie że jest! TK wypowiedział się nie o surowości kary, a trybie jej wlepiania. Konkretnie chodziło o brak instancji odwoławczej. Tyle że przepisy w tej sprawie jeszcze nie zostały znowelizowane. Na razie mamy do czynienia z projektem. To oznacza, że zapisy działają w starym kształcie. W skrócie, policjanci po kontroli drogowej wnioskują do starosty o wstrzymanie uprawnień i ten je wstrzymuje. Koniec i kropka.

Podsumowując, majówka to czas wzmożonych wyjazdów, ale i wzmożonych kontroli drogowych. A pamiętajmy o tym, że na drogach będzie nie tylko więcej aut, ale i pieszych czy rowerzystów. Dlatego bez względu na fakt czy wyjeżdżacie, czy nie, uważniej obserwujcie prędkościomierz w aucie i pamiętajcie o zasadach drogowej kultury. Tak, żeby ta majówka zakończyła się bezpieczniej dla nas wszystkich.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.