Członek rady nadzorczej Porsche zaproponował Putinowi pomoc. Za 60 mld rubli wskrzeszą Wołgę

Jak donosi Der Spiegel, Siegfried Wolf, jeden z członków rady nadzorczej Porsche, złożył Władimirowi Putinowi propozycję dotyczącą pomocy w kwestii odbudowy rosyjskiego rynku motoryzacyjnego. Za 60 mld rubli Volkswagen miałby zacząć produkcję samochodów opartych o modele Skody, które ze zmodyfikowanymi nadwoziami opuszczałyby fabryki pod znaczkiem GAZ Wołga.

Zgodnie z informacjami pozyskanymi przez redakcję niemieckiego Der Spiegel, w wysłanym w styczniu trzystronicowym liście Wolf zaproponował Putinowi wznowienie produkcji rosyjskich samochodów, wykorzystując do tego m.in. zamknięty na początku 2022 roku zakład Volkswagena. Co więcej, członek rady nadzorczej Porsche zaproponował wskrzeszenie Wołgi, której produkcja została zawieszona w 2010 roku.

Wznowienie produkcji aut w Rosji. 12 tys. miejsc pracy, 270 tys. aut rocznie

Wolf zaproponował wykorzystanie fabryki Volkswagena w Kałudze, a także należącego do GAZ zakładu w Niżnym Nowogrodzie. Prace miałyby się rozpocząć już w drugiej połowie 2023 roku. Jak donosi Der Spiegel, produkowane tam pojazdy miałyby mieć "rosyjski design" i zostać całkowicie przeprojektowane z zewnątrz, tak by uchwycić ducha najbardziej ikonicznych Wołg. Technicznie bazowałyby na modelach Skody.

Zobacz wideo

Austriak przekonywał, że dzięki takiej współpracy zaspokojone zostałyby potrzeby Rosjan oczekujących "niezawodnych pojazdów wysokiej jakości". Rocznie z taśm montażowych zjeżdżać miałoby 270 tys. pojazdów. Rozpoczęcie produkcji poskutkowałoby też powstaniem 12 tys. miejsc pracy. Jak donosi Der Spiegel, Wolf uznał, że takie porozumienie stanowiłoby „podstawę dalszego rozwoju niezależnego i nowoczesnego przemysłu samochodowego w Federacji Rosyjskiej". Całość pochłonęłaby jednak 60 mld rubli, co w momencie przekazania propozycji przez Wolfa, oznaczałoby kwotę prawie 800 mln euro.

Członek rady nadzorczej Porsche miał przekonywać Putina, że osiągnął już porozumienie z kierownictwem Volkswagena. Co więcej, najpóźniej do marca decyzja miała zostać „ostatecznie zatwierdzona przez radę nadzorczą Grupy". Jak się jednak okazuje, zarząd koncernu oświadczył niedawno, że nie ma żadnej wiedzy na temat złożonej Putinowi propozycji i stanowczo odcina się od niej.

Jeszcze w marcu Der Spiegel zapytał Austriaka o komentarz do sprawy. Ten zapewnił, że zdecydowanie potępia obecną wojnę rosyjsko-ukraińską. Jak podkreślił, nigdy nie był zaangażowany w produkcję zbrojeniową i w żaden sposób nie zarabia na tym pieniędzy. Co więcej, wycofał się ze wszystkich dotychczasowych działań operacyjnych w Rosji i nie współpracuje z osobami lub firmami objętymi sankcjami.

Skąd taka propozycja?

Siegfried Wolf jest postacią, która w świecie rosyjskiego biznesu ma ugruntowaną pozycję. Austriak przez wiele lat zasiadał m.in. w radzie dyrektorów rosyjskiej Grupy GAZ. Od 2010 roku ściśle współpracował także z niezwykle wpływowym oligarchą Olegiem Deripaską, który uważany jest za jednego z przyjaciół Władimira Putina. Sam Wolf również nie ukrywał, że jego relacje z prezydentem Federacji Rosyjskiej są nad wyraz pozytywne. W 2016 roku Putin odznaczył Austriaka Orderem Przyjaźni, jednym z najważniejszych rosyjskich odznaczeń, jakie mogą otrzymać obcokrajowcy.

Jak zaznacza Der Spiegel - "Austriak uczynił z GAZ ważnego partnera dla międzynarodowych firm, takich jak Volkswagen i Mercedes, nadając firmie globalne znaczenie. Stało się to interesujące również dla Putina, który od lat przywiązuje dużą wagę do silnego krajowego przemysłu motoryzacyjnego". W aktualnej, bardzo trudnej sytuacji dla rosyjskiego rynku, propozycja Wolfa wydaje się niezwykle intratna. W 2022 roku liczba nowo wyprodukowanych i zarejestrowanych aut spadła w Rosji o prawie 60 proc.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.