Za tym znakiem tysiące kierowców traci prawo jazdy. Nie wpadnij w pułapkę D-42

Nawet ponad 50 tys. kierowców w Polsce rocznie łapie się w pułapkę znaku D-42. W tym materiale opowiemy o tym, na czym konkretnie ona polega i jak uniknąć przykrych konsekwencji w czasie kontroli drogowej.

O karach dla kierowców i ich znaczeniu w praktyce szerzej opowiadamy również w tekstach w serwisie Gazeta.pl.

Znakiem "zakładającym" drogową pułapkę na kierowców jest tablica D-42. Ta informuje o tym, że kierujący wjeżdża właśnie w teren zabudowany. Informacja ta zmienia wszystko w kwestii podejścia do maksymalnej prędkości jazdy. Zmienia również kwestię kary za ewentualne wykroczenia. Bo możliwy jest nie tylko mandat... Ale o tym szerzej za chwilę.

Zobacz wideo 2500 zł mandatu i utrata prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 89 km/h

Jakie jest ograniczenie prędkości za znakiem D-42?

Pierwsze pytanie brzmi: jaka jest dozwolona prędkość za tablicą D-42? Co do zasady maksymalna szybkość jazdy w terenie zabudowanym maleje do 50 km/h. Choć też nie zawsze. Bo bywają przypadki, w których zostanie podniesiona lub zredukowana. I tak:

  • Za znakiem D-42 może pojawić się znak B-33 "Ograniczenie prędkości" wskazujący na inny limit. W przypadku bezpośredniej bliskości np. szkoły, będzie to mniej niż 50 km/h. Jeżeli jednak kierowca wjedzie na obwodnicę miasta, dozwolona prędkość z pewnością będzie wyższa.
  • Znak B-33 "Ograniczenie prędkości" może się pojawić na jednym maszcie ze znakiem D-42. W takim przypadku wskazany na nim limit prędkości obowiązuje na terenie całego obszaru zabudowanego. Może zostać zmieniony innym znakiem B-33, ale tylko na chwilę. Odwołaniem ograniczenia "doczepionego" do znaku D-42 jest dopiero znak D-43 "Koniec obszaru zabudowanego".

Mandat za prędkość w obszarze zabudowanym to nawet 5 tys. zł!

W przypadku przekroczenia prędkości za znakiem D-42 i ujawnienia tego faktu przez patrol policji, kierujący w pierwszej kolejności dostanie mandat karny. Ten będzie zależał w dużej mierze od tego, jak szybko będzie poruszać się auto w czasie wykonywania pomiaru przy pomocy radaru. I tak:

  • Przekroczenie prędkości do 10 km/h – mandat 50 zł
  • Przekroczenie prędkości o 11–15 km/h – mandat 100 zł
  • Przekroczenie prędkości o 16–20 km/h – mandat 200 zł
  • Przekroczenie prędkości o 21–25 km/h – mandat 300 zł
  • Przekroczenie prędkości o 26–30 km/h – mandat 400 zł
  • Przekroczenie prędkości o 31–40 km/h - 800/1600 zł (od tego przedziału zaczynają obowiązywać tzw. podwójne kary dla kierowców-recydywistów, dlatego podajemy dwie stawki)
  • Przekroczenie prędkości o 41–50 km/h - 1000/2000 zł
  • Przekroczenie prędkości o 51–60 km/h - 1500/3000 zł
  • Przekroczenie prędkości o 61–70 km/h - 2000/4000 zł
  • Przekroczenie prędkości o 71 km/h i więcej - 2500/5000 zł

Kiedy oprócz mandatu kierowca straci również prawo jazdy? Dwa przypadki

Na tym jednak konsekwencje w czasie kontroli drogowej nie kończą się. Bo dając kierującemu mandat, policjanci jednocześnie mogą mu zabrać prawo jazdy. A właściwie to nie tyle zabrać, co zablokować uprawnienia w bazie CEPiK. Skutek? Dalsza jazda przestanie być możliwa. Tyle że w tym przypadku możliwe są dwa rozwiązania. Mimo wszystko lepsze i zdecydowanie gorsze. Mowa o:

  1. Zatrzymaniu prawa jazdy na podstawie art. 135 ust. 1 pkt 2 lit a ustawy Prawo o ruchu drogowym. W tym przypadku uprawnienia są wstrzymywane na 3 miesiące. Warunek? Kierujący powinien przekroczyć dopuszczalną prędkość w obszarze zabudowanym o więcej niż 50 km/h. Po 3 miesiącach kierowca składa wniosek w wydziale komunikacji i odzyskuje dokument.
  2. Zakazie prowadzenia pojazdów mechanicznych wydanego na podstawie art. 86 par. 1 i 3 ustawy Kodeks wykroczeń. Zapis ten może być stosowany w przypadku drastycznego przekroczenia dozwolonej prędkości w mieście. To tworzy bowiem zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Policjanci mogą zatrzymać prawo jazdy i wnioskować do sądu o zakaz prowadzenia pojazdów. Jeżeli orzeczony zakaz potrwa dłużej niż 12 miesięcy, po jego minięciu kierowca nie odzyska dokumentu. Będzie musiał uzyskać go na nowo.

Lista powyższych konsekwencji jest mocno przemawiająca do wyobraźni. Tyle że surowość sankcji wynika w dużej mierze ze skali zagrożenia. Warto pamiętać o tym, że przekraczanie prędkości w terenie zabudowanym oznacza śmiertelne ryzyko dla pieszych i np. rowerzystów. Dlatego szczególnie teraz, czyli w okresie świątecznym, patrzcie na prędkościomierze. Zwłaszcza że patroli policji przy drogach z pewnością nie zabraknie. I zwłaszcza że ponad 50 tys. kierowców każdego roku traci prawo jazdy za zbyt dużą prędkość w mieście. Nie wpiszcie się na tą listę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.