Kurier Amazona poważnie traktuje pracę. Dostarczył paczkę podczas szturmu policji na dom adresata

Lubimy narzekać na kurierów, ale tego kierowcę Amazona trudno posądzić o brak zaangażowania. Dostarczył paczkę nie przejmując się interwencją uzbrojonych policjantów. Wszystko nagrali przypadkowi widzowie.

Dzielny kierowca w kamizelce Amazona w Karolinie Północnej ominął uzbrojonych policjantów i nonszalancko zmierzał z paczką do celu. Teraz robi furorę w internecie. Film na TikToku, którego jest głównym bohaterem, obejrzało już ponad siedem milionów osób.

Więcej motoryzacyjnych ciekawostek i wiadomości ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Wszyscy znamy to uczucie, kiedy czekamy na paczkę, ale kurier nie przyjeżdża. Czasami dowiadujemy się, że musimy po nią udać się do magazynu firmy i jest nam przykro, że straciliśmy czas. Amerykański kierowca widocznie nie chciał, żeby tak się poczuł adresat z miasta Cary.

Trudno powiedzieć, dlaczego pracownik Amazona próbował dostarczyć paczkę mimo ewidentnie niebezpiecznej sytuacji, którą napotkał pod wskazanym adresem. Być może rzeczywiście jest tak bardzo oddany swojej pracy. Może też być niezwykle odważny albo niesamowicie roztargniony.

Sugestie komentujących są rozmaite. Jedni twierdzą, że jest "pracownikiem miesiąca", inni, że "zarabia w Amazonie tak mało, że nie dba o to, czy przeżyje", jeszcze inni, że "przy takich kurierach warto dopłacić za dostawę następnego dnia".

Fakty są takie, że niedbałym krokiem ominął 12 radiowozów zaparkowanych w ślepej uliczce przed posesją domu o wskazanym adresie. Ich liczba powinna być wystarczającym sygnałem, że funkcjonariusze krążący wokół niego z bronią w ręku nie przyjechali dostarczyć mandat parkingowy.

Kierowca Amazon parł do przodu, mimo policyjnej barykady. Powstrzymał go dopiero SWAT

Mężczyzna tylko podrapał się w głowę i spokojnie szedł dalej. Jego sytuację pogarszał fakt, że w prawym ręku trzymał smartfon, który można łatwo pomylić z pistoletem. Na szczęście, wszystko skończyło się dla niego dobrze. Całą sytuację można obejrzeć to na filmie nakręconym przez rozbawioną sąsiadkę.

Nawet funkcjonariuszy policji, którzy stali przy aucie, zamurowało z wrażenia i nie wiedzieli, co robić. Dopiero jeden z policjantów z oddziału specjalnego SWAT (ang. Special Weapons and Tactics) stojących bezpośrednio przed domem odebrał od niego przesyłkę i najpewniej zalecił mu szybkie oddalenie się z miejsca interwencji. Całe szczęście, że kierowca nie wymagał od niego pokwitowania odbioru. Za to zrobił telefonem zdjęcie, być może na dowód, że dostarczył przesyłkę.

Niestety sytuacja przestanie być śmieszna, kiedy poznaje się szczegóły i powód interwencji. Policja przyjechała na miejsce, bo w domu zabarykadował się uzbrojony mężczyzna z 11-letnim synem. Negocjacje trwały niemal dobę i nie skończyły się dobrze. Człowiek niegroźnie zranił swojego syna, ale sam popełnił samobójstwo.

Szef policji w Cary koło miasta Raleigh złożył kondolencje rodzinie, a sprawa na nowo rozbudziła w USA dyskusję na temat świadomości zagadnień związanych ze zdrowiem psychicznym obywateli. Założę się, że tragiczny aspekt zdarzenia w Cary poruszył znacznie mniej osób, niż rozbawił krótki film na TikToku. Wyciągnijcie z niego własne wnioski. Dla jednego będzie śmieszny, dla innego smutny. Można też potraktować wideo jak błyskawiczną diagnozę stanu naszej cywilizacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.