Wiózł łóżko do domu na dachu auta. Dzięki temu oszczędził 69 zł. Ingvar Kamprad byłby dumny

Klient katowickiego sklepu Ikea postanowił oszczędzić na transporcie. Odwiózł do domu stelaż dwuosobowego łóżka bezpośrednio na dachu kompaktowej kii. Pewnie jest zadowolony, że wykazał się sprytem.

Założyciel sieci Ikea Ingvar Kamprad był znany z oszczędności graniczącej ze skąpstwem. Nawet gdy już był najbogatszym Szwedem, ze względów podatkowych mieszkał w Szwajcarii, jeździł starym kombi volvo i żywił się na stołówce. Tylko że on oszczędzał w rozsądny sposób.

Więcej motoryzacyjnych wiadomości i ciekawostek znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Gdy zobaczyłem wideo nakręcone przez użytkowniczkę Twittera apostaxja, wiedziałem wszystko o właścicielu szarej kii, który próbował odwieźć do domu potężną ramę łóżka bezpośrednio umieszczoną na dachu auta bez żadnego bagażnika ani mocowania. On albo ona nie zarobi miliardów euro, bo nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich czynów. Oszczędzać też trzeba umieć.

Moje doświadczenia z transportem zakupów ze sklepów meblowych Ikea również nie są najlepsze. Odstraszają mnie ceny dostaw oraz nieczytelny system zamówień internetowych. Oceniam, że świeżo upieczony właściciel łóżka z wyprzedaży oszczędził na transporcie jakieś 69 zł, ale mógł stracić znacznie więcej na renowację lakieru, mandaty i procesy sądowe. Mandat za przewożenie niezabezpieczonego ładunku to co najmniej 200 zł (kary mogą się sumować), poza tym może być tylko początkiem ewentualnych problemów.

Dlaczego kierowcy kii przyszło do głowy, żeby umieścić wielkie dwuosobowe łóżko na dachu auta bez żadnego zabezpieczenia? Gdyby chociaż użył koca oraz pasów mocujących, dalej złamałby przepisy, ale przynajmniej wykazałby odrobinę zdrowego rozsądku. Tu zdecydowanie go brakuje.

Kierowca z Katowic z łóżkiem na dachu. Koszt naprawy może być wyższy niż oszczędność

Przecież to oczywiste, że przy każdej zmianie prędkości albo kierunku ruchu taki ładunek będzie się przesuwał, rysując lakier i niewiele trzeba, żeby go kompletnie zgubić. W ten sposób kierowca naraziłby się na spory mandat, a przy okazji mógłby zrobić krzywdę postronnej osobie, co wiązałoby się ze znacznie poważniejszymi konsekwencjami.

Czasami warto się na chwilę zatrzymać i pomyśleć, czy pomysł, na który właśnie wpadliśmy, rzeczywiście jest taki dobry. Wideo jest krótkie i nie zdradza wielu szczegółów, ale nie wyobrażam sobie jazdy w ten sposób z większą prędkością, ani pokonaniu dystansu dłuższego niż kilkadziesiąt metrów.

Jakaś cząstka mnie chce zrozumieć właściciela zestawu kompaktowy samochód + dwuosobowe łóżko. Jakiś czas temu byłem w podobnej sytuacji. Tak samo, jak osoba z Katowic udało mi się nabyć okazyjnie już złożoną ramę łóżka na wyprzedaży i chciałem uniknąć jej całkowitego rozkręcania.

Cudem zdołałem wepchnąć ramę łóżka z Ikei do hatchbacka klasy C, przy okazji rysując tworzywa w jego wnętrzu i drąc swój ulubiony T-shirt. Wcześniej przez chwilę byłem bliski rezygnacji, ale gdyby mój plan A się nie powiódł, na pewno zapłaciłbym zewnętrznej firmie za transport. Nauczony na własnych błędach polecam wszystkim takie wyjście, bo czasem oszczędność 69 zł może okazać się pozorna.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.