Przy nowych cenach Tesli konkurencja ma problem. Model 3 może zadusić inne auta

Tesla zaczęła wojnę cenową. Na początek obniżyła ceny modeli o 20 do 30 tys. zł, a później dołożyła do oferty atrakcyjne rabaty. Tak, rabaty! Czy konkurencja z Korei lub Niemiec ma jakąkolwiek szansę w tym starciu? Sprawdźmy.

O rynkowych trendach więcej opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Trend rynkowy w przypadku aut nowych jest jeden. Auta cały czas drożeją. I to bez względu na fakt czy mówimy o benzynie, dieslu, hybrydzie czy elektryku. Wyjątek potwierdzający regułę jest tak naprawdę jeden. I jest nim Tesla. Amerykański producent elektryków wypowiedział właśnie rynkowym konkurentom także w Polsce cenową wojnę. Nerwowy pot pojawił się zatem na czołach szefów czołowych marek sprzedających elektryki.

Zobacz wideo Elektryczny wózek w tunelu na jednej z głównych ulic? Ten starszy mężczyzna spowodował duże utrudnienia

Tesla Model 3 jest droższa, ale tańsza od konkurentów z Korei i Niemiec

Bazowa Tesla Model 3 zostanie dziś wyceniona w Polsce na 219 990 zł. Pewnie pomyślicie sobie, że Hyundai iONIQ 5 i Kia EV6 są tańsze, a Audi Q4 tylko nieznacznie droższy. I macie w tym spostrzeżeniu wiele racji. Pamiętajcie mimo wszystko o tym, że bazowa Tesla rozpędza się do pierwszej setki w 6,1 sekundy, a do tego oferuje 491 km zasięgu wg WLTP. Takie parametry w przypadku bazowego Hyundaia, Kii czy Audi są nierealne. Chcąc wyrównać możliwości aut i wybierając droższego iONIQa, EV6 lub Q4, nabywca szybko odkryje, że Tesla jest tańsza i to czasami nawet o ponad 50 tys. zł od propozycji z Korei czy Niemiec.

Odpowiadający Tesli iONIQ zostanie wyceniony na 225 900 zł, EV6 na 241 900 zł, a Q4 na 278 700 zł. A to dopiero startery. Jeszcze słabiej wypada np. Ford Mustang. Bazowa wersja co prawda jest równie szybka co Tesla, pokona jednak tylko 440 km na jednym ładowaniu. A do tego jej cennik startuje od 317 550 zł. Przepaść...

Im droższa Tesla, tym mocniej cenowo miażdży konkurencję

Dalsze brnięcie w cennik Tesli przynosi jeszcze gorsze informacje dla europejskich producentów. Bo model dwusilnikowy Long Range, osiągający setkę w 4,4 sekundy i pokonujący nawet 614 km na jednym ładowaniu, kosztuje minimum 254 990 zł. Wersja Performance zostanie wyceniona na 284 990 zł. Przy czym auto w tej konfiguracji przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,3 sekundy. To szybciej niż najnowsze BMW M3! Zasięg to 547 km.

Powyższe ceny są cenami bazowymi. To oznacza, że kierowca może do wybranego modelu już tylko dopłacać? No właśnie nie. Bo Tesla staje się mistrzem wyprzedaży. Na jej stronie internetowej można znaleźć modele już skonfigurowane, które są tańsze od powyższych wartości o 10 do 12 tys. zł. Cena już była wyróżniająca się. Teraz staje się zatem miażdżąca. Czy jednak Tesle, a w tym także i Model 3, zawsze były takie tanie? No właśnie nie. Jeszcze w zeszłym roku najmniejszy amerykański elektryk był droższy o 20 do 30 tys. zł.

Musk zaczął wojnę cenową. Tesla boi się konkurencji?

Powody obniżek są tak naprawdę dwa. Rynek samochodów elektrycznych rozwija się coraz bardziej dynamicznie. Wchodzą na niego kolejni producenci. W efekcie choć Tesla nadal jest tu hegemonem, szybko palmę pierwszeństwa stracić może. A do tego nie chce dopuścić Elon Musk. Właśnie dlatego na początku roku 2023 powiedział, że jego firma jest gotowa na wojnę cenową. Powiedział, a później poobcinał cenniki. Skutek? Klienci rzucili się na elektryczne auta z Kalifornii. I ciekawe co w tej perspektywie zrobią firmy konkurencyjne.

Więcej o:
Copyright © Agora SA