To koniec 20-letniej historii silnika W12. Brytyjczycy uśmiercają legendarną jednostkę

Bentley oficjalnie ogłosił zakończenie produkcji kultowej jednostki napędowej w układzie W12. Ostatni egzemplarz wyposażony w ręcznie składany silnik wyjedzie z brytyjskiej fabryki w kwietniu 2023 roku.

Sześć litrów pojemności, dwanaście cylindrów i podwójne turbodoładowanie. Tak można podsumować w skrócie legendarną jednostkę, która zadebiutowała 20 lat temu w brytyjskiej fabryce w Crewe. Dzięki nietypowej konfiguracji w kształcie litery "W", silnik był o prawie jedną czwartą krótszy niż odpowiednik jego odpowiednik w układzie V12.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przez dwie dekady produkcji, moc silnika wzrosła o 37 proc., moment obrotowy podniósł się aż o 54 proc., a emisję szkodliwych substancji ograniczono o 25 proc. Inżynierowie z Crewe przez dwie dekady nieustannie pracowali nad ulepszeniem i optymalizacją systemów: sterowania, smarowania, chłodzenia, turbodoładowania oraz wtrysku.

Zobacz wideo

Silnik W12 przeszedł ostatnią, poważną ewolucję w 2015 roku, gdy zadebiutował model Bentayga. W takiej samej formie przetrwał do dziś. Każdy egzemplarz tej wyjątkowej konstrukcji powstawał ręcznie przez 6,5 godziny. Najpierw pracował nad nim zespół rzemieślników, a później konstrukcję poddawano godzinnym testom przy użyciu specjalistycznych maszyn diagnostycznych.  W każdym tygodniu wybierano jeden z silników i poddawano rozszerzonemu cyklowi sprawdzającemu, aby na koniec rozebrać go do ostatniej śrubki.

Ostatni silnik W12 ze znaczkiem Bentleya wyjedzie z fabryki już w kwietniu. W tym samym czasie liczba ręcznie wyprodukowanych silników osiągnie symboliczną liczbę - 100 000 egzemplarzy.

Na zakończenie silniki trafią do 18 egzemplarzy modelu Batur. Ostateczna wersja silnika W12 została dodatkowo zmodyfikowana przez zespół inżynierów Mullinera. Przerobiono układy: dolotowy, wydechowy i chłodzenia, aby uwolnić więcej mocy i momentu obrotowego. Dzięki zmianom wprowadzonym pod okiem dyrektora technicznego Mullinera, Paula Williamsa, silnik osiąga teraz moc 760 KM i 1000 Nm momentu obrotowego - obie wartości są rekordowe.

Wszystkie egzemplarze zostały już sprzedane, zanim jeszcze wjechały na taśmę produkcyjną. Na pocieszenie dodamy, że producent nadal oferuje ograniczoną liczbę modeli takich jak Speed Continental GT, Bentayga, Flying Spur, Continental GT Mulliner czy Flying Spur Mulliner - właśnie z tym silnikiem, ale o mocy 659 KM.

Silnik W12 musiał odejść na „emeryturę" z powodu zaostrzonych norm emisji spalin i postępującej elektryfikacji. Bentley wdrożył już strategię Beyond100, która zakłada, że cała gam modelowa marki zostanie zelektryfikowana od początku kolejnej dekady. W ten sposób średnia emisja floty obniży się do 0 g/km CO2.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.