Pijany Polak wjechał w samochód w Niemczech. Nie wiedział, kto w nim siedzi

Karma wróciła do polskiego kierowcy błyskawicznie. Nie dość, że prowadził pijany, to wjechał w inny samochód. Nie wiedział, kto w nim siedział.

O nietypowym zdarzeniu zza naszej zachodniej granicy donosi obeznany w tamtych sprawach serwis polskiobserwator.de. Niestety polski kierowca znowu się nie popisał i doprowadził do wypadku. Na szczęście niegroźnego i za swój wyczyn został błyskawicznie ukarany. W przypadku tego pirata drogowego karma nie zwlekała.

Uderza, ucieka i szybko wpada w ręce policjantów

Przed weekendem w mieście Gummersbach w Nadrenii Północnej-Westfalii doszło do stłuczki. Na skrzyżowaniu w stojący na czerwonym świetle samochód wjechało inne auto. Wypadek nie był poważny, a staranowany pojazd został lekko uszkodzony, ale to nie może być wymówką do ucieczki z miejsca zdarzenia. Niebieskie auto sprawcy w mgnieniu oka wyparowało.

Może i ucieczka by się udała, gdyby w uderzonym samochodzie nie siedziało dwóch policjantów. 39-letni obywatel Polski wybrał najgorzej jak mógł - wjechał w nieoznakowany radiowóz.

Funkcjonariusze od razu ruszyli w pościg, który nie trwał długo. Sprawcę i jego samochód znaleziono na podwórku pobliskiego domu. Badanie alkomatem wykazało 1,7 promila. Co więcej, Polak nie miał prawa jazdy. Niemiecka policja nie podała jeszcze, jak dotkliwa czeka go kara, ale możemy być pewni, że na zwykłym mandacie się nie skończy. Ucieczka z miejsca stłuczki, jazda po spożyciu alkoholu i brak prawa jazdy - trochę się nazbierało.

Zobacz wideo Ekstremalny pościg czeskiej policji. Kierowca prowadził pomimo odebranych uprawnień

Polscy kierowcy w Niemczech nie mają dobrej passy

To kolejna głośna sytuacja z polskim kierowcą w roli głównej w tym roku. Do przerażającego i tragicznego w skutkach wypadku doszło w połowie stycznia, kiedy obywatel Polski swoim mercedesem uderzył w Bramę Brandenburską. Niemieckie media donosiły o zawrotnej prędkości, jaką rozwinął tuż przed wypadkiem.

Z kolei pod koniec stycznia szerokim echem odbił się wyczyn 28-letniego Polaka, który na autostradzie A2 zdecydował się wyprzedzić radiowóz na odcinku, gdzie obowiązywało ograniczenie do 120 km/h. Kierowca jechał znacznie szybciej. Zatrzymany przez policję zachowywał się dziwnie. Wstępne badanie wykazało, że znajdował się pod wpływem narkotyków. Z kolei jego bmw nie posiadało ważnego ubezpieczenia OC.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.