Kradzież katalizatorów? Po drugiej stronie Atlantyku też jest z tym problem

Departament sprawiedliwości w USA rozpracował wielką szajkę złodziei katalizatorów. 21 oskarżonych.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych powstrzymał masową, wielostanową szajkę złodziei katalizatorów. Instytucja oskarżyła 21 osób w pięciu stanach i domaga się kary w wysokości ponad 545 milionów dolarów.

Zobacz wideo Zielona Góra. Złodzieje katalizatora złapani w środku nocy na gorącym uczynku

We wschodnim dystrykcie Kalifornii znajduje się 40 akt oskarżenia przeciwko dziewięciu osobom za przestępstwa takie jak transport skradzionych katalizatorów i pranie brudnych pieniędzy. Grupa z Sacramento rzekomo kupowała skradzione katalizatory od lokalnych złodziei. Następnie wysłali je do firmy DG Auto w New Jersey. W procederze tym zarobili ponoć ponad 38 milionów dolarów.

Oskarżone są również osoby z DG Auto. Firma ponoć świadomie skupowała kradzione katalizatory, które rozbierała na części, aby dostać się do metali szlachetnych. Następnie materiał był sprzedawany do rafinerii, skąd uzyskano zysk na poziomie 545 milionów dolarów.

Prokuratura dla Wschodniego Okręgu Kalifornii jest dumna z siebie. Tamtejszy prokurator Phillip A. Talbert powiedział:

W zeszłym roku w Kalifornii skradziono około 1600 katalizatorów miesięcznie, a Kalifornia odpowiada za 37 proc. wszystkich roszczeń dotyczących kradzieży katalizatorów w całym kraju. Z dumą ogłaszam, że oskarżyliśmy dziewięć osób (..)

Oddzielnie federalna wielka ława przysięgłych w północnym dystrykcie Oklahomy wniosła akt oskarżenia przeciwko 13 osobom za odbieranie skradzionych katalizatorów i pranie brudnych pieniędzy. Ich działania były podobne do tego co robiła grupa z Kalifornii. Sprzedawali skradzione katalizatory do DG Auto.

Jedna osoba oskarżona ponoć zarobiła w ten sposób 13 milionów dolarów, druga 45 milionów, a trzecia otrzymała skromne 6 milionów.

Według Departamentu Sprawiedliwości, złodzieje mogą otrzymać ponad 1000 dolarów za każdy skradziony katalizator. Dodatkowo złodziej może je ukraść w mniej niż minutę. Rezultatem jest szybka, lukratywna zbrodnia. Katalizatory generalnie nie mają numeru VIN pojazdu ani innych informacji identyfikujących, co utrudnia śledzenie skradzionych elementów.

Złodzieje preferowali konkretne marki i modele. Ich łupami często trafiały się Fordy Super Duty czy Toyoty Prius. U pierwszych katalizatory były większe, a u japońskich aut były czystsze.

Jak zatem widać problem kradzieży katalizatorów to niejedynie domena polskich złodziei.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.