Wielka Brytania już w przyszłym roku wpuści na drogi publiczne pojazdy autonomiczne

Brytyjski minister transportu, Grant Shapps poinformował, że Wielka Brytania chce powszechnego wprowadzenia autonomicznych pojazdów na drogi do 2025 roku. Wyspiarze pracują już nad odpowiednimi regulacjami prawnymi i inwestują w infrastrukturę, a pierwsze auta mają pojawić się na drogach już w 2023 roku - poinformowała agencja Reuters.

Minister transportu w gabinecie Borisa Johnsona, o planach rządu poinformował podczas Międzynarodowych Targów Lotniczych w Farnborough w Wielkiej Brytanii. Shapps powiedział, że Wielka Brytania chce wykorzystać wschodzący rynek pojazdów autonomicznych, który wycenia się na 42 miliardy funtów.

„Chcemy, aby Wielka Brytania była w czołówce rozwoju i wykorzystywania tej fantastycznej technologii, i dlatego inwestujemy miliony w ważne badania dotyczące bezpieczeństwa i ustanawianie przepisów, aby zapewnić nam pełne korzyści, jakie obiecuje ta technologia" – powiedział Shapps.

Volkswagen ID. BuzzVW ID. Buzz: wersja Cargo dostępna już od 2184 zł miesięcznie, osobowa trochę drożej

Rząd Borisa Johnsona nie tylko pracuje nad prawnymi regulacjami, które pozwolą poruszać się po drogach publicznych pojazdom autonomicznym, ale także przeznaczył na rozwój tej branży 100 mln funtów. Brytyjczycy szacują, że ta inwestycja pozwoli stworzyć w Wielkiej Brytanii ok 38 tys. nowych miejsc pracy.

Zobacz wideo

Brytyjski minister transportu zapowiedział też, że już w przyszłym roku niektóre pojazdy z funkcjami autonomicznymi mogą być dopuszczone do ruchu na dużych drogach. Docelowo technologia ma być szeroko wykorzystywana w transporcie publicznym i pojazdach dostawczych.

Zapowiedziany pakiet finansowy ma obejmować m.in. badania nad bezpieczeństwem, które zostałyby uwzględnione w nowych przepisach, które mają obowiązywać do 2025 roku (35 milionów funtów).

Brytyjskie przepisy mają być dość rewolucyjny, gdyż zakładają, że to producenci będą odpowiedzialni za działanie pojazdu podczas samodzielnej jazdy. To oznacza, że kierowca nie byłby odpowiedzialny za incydenty podczas jazdy w trybie autonomicznym. To dość odważne i bardzo ciekawe podejście, które faktycznie może zmobilizować firmy do dopracowania swoich rozwiązań przed wypuszczeniem ich na rynek.

Więcej o: