Śmiertelna nauka jazdy. Uczył partnerkę jeździć, niestety zginął

Nauka jazdy może być bardzo stresogenna. Pewien mężczyzna zabrał swoją partnerkę, aby ją nauczyć jeździć. Niestety podczas tej czynności został przejechany.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Przyszli kierowcy, aby zdobyć upragniony dokument muszą przejść szkolenie w szkole nauki jazdy. Jednak czasem, aby podszkolić się biorą prywatne auto z kimś kto ma już prawo jazdy i jadą na mniej uczęszczane drogi, w celu lepszego zaznajomienia się z autem.

Zobacz wideo Góralczyk: "Coraz mniej młodych ludzi chce robić prawo jazdy"

Na taki pomysł wpadł pewien 32-latek, który chciał nauczyć jeździć swoją 26-letnią partnerkę. Jednak „nauka jazdy" w powiecie kartuskim zakończyła się tragicznie.

32-latek wziął Volkswagena Passata, swoją partnerkę i w Chwaszczynie udali się na gruntową drogę w celu dokształcenia kobiety w tajnikach jazdy samochodem. Szkolenie jednak nie przebiegało po myśli mężczyzny. Kobieta straciła panowanie nad samochodem i najechała na kamień. W efekcie tego zdarzenia uszkodziła miskę olejową.

Mężczyzna postanowił sprawdzić skalę zniszczeń. Położył się pod autem, a 26-latka ruszyła. Niestety najechała na partnera. Mężczyzna zmarł na miejscu. Na miejsce zostały wezwane służby.

Po przyjechaniu na miejsce przeprowadzono badanie alkomatem na kobiecie. Okazało się, że była pod wpływem alkoholu. W wydychanym powietrzu stwierdzono obecność 1,66 promila alkoholu.

Po zdarzeniu policja wnioskowała o zatrzymanie kobiety na trzy miesiące. Sąd zgodził się na taką propozycję i zastosował areszt wobec niej.

26-latka odpowie za prowadzenie pod wpływem alkoholu, za brak potrzebnych uprawnień i za wypadek drogowy ze skutkiem śmiertelnym.

W Polsce za jazdę w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) grozi 10 punktów karnych, grzywna zależna od dochodów, wpłata od 5000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, kara pozbawienia wolności do lat 2 i zakaz prowadzenia pojazdów co najmniej przez 3 lata.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.