Przekichane, czyli nadchodzi czas alergii. Dlatego zadbaj o filtr kabinowy

Przekichane ma według języka polskiego znaczenie: "wzbudzić czyjąś niechęć", "mieć problem", czy "podpaść". Biorąc zaś pod uwagę, że ktoś ma alergię, kicha, a przez to "jedzie z zamkniętymi oczami", to śmiało możemy powiedzieć, że ma duży problem. Po prostu ma przekichane

Na początku warto wspomnieć co to jest kichanie. Kichanie jest reakcją odruchową i polega na gwałtownym wypuszczeniu powietrza z płuc w celu przeczyszczenia nosa. To objaw nieżytów nosa i gardła, alergii, czy podrażnienia błony śluzowej nosa. Podczas kichnięcia zamyka się krtań i kurczą mięśnie brzucha oraz mięśnie międzyżebrowe, powodując, iż w klatce piersiowej tworzy się nadciśnienie. Może to wpłynąć chwilowo na rytmikę pracy serca, ale zawsze wpływa na bezwarunkowe zamknięcie oczu.

Zjawisko to może trwać nawet 3 sekundy. W tym czasie samochód jadący z prędkością 100 km/h przejeżdża ok 80 metrów, a jadący w mieście z prędkością 50 km/h ok 40 metrów.

Zważywszy, że zbliża się okres pylenia roślin, oraz gorące miesiące, gdy wraz z drobinami kurzu do samochodu przedostają się drobnoustroje drażniące śluzówkę nosa, warto zwrócić uwagę na filtr kabinowy.

Zobacz wideo

Po co jest w samochodzie filtr kabinowy?

Samochód jest w pewnym sensie zamkniętą puszką, w której brak swobodnego przepływu powietrza. Jak wykazały badania, nagromadzenie drobnoustrojów wewnątrz samochodu jest kilkakrotnie większe niż obok niego.

Jest to właśnie efekt zamkniętej przestrzeni, w której nie ma swobodnego ruchu powierza jak na zewnątrz. W efekcie w kabinie odkładają się wpływające do środka zanieczyszczenia. Za ich przyczyną rozpoczynają się niekorzystnie podrażnienie dróg oddechowych, ataki kichania, podrażnienia gardła oraz pieczenie i łzawienie oczu. Wszystkie te reakcje są dużym zagrożeniem. Szczególnie w ruchu miejskim, gdzie sytuacja na drodze zmienia się dość gwałtownie, może to być bardzo niebezpieczne. Przypominam, że podczas kichnięcia, kierowca ma zamknięte oczy, a samochód bez kontroli przejeżdża w mieście ok 40 merów.

Tego wszystkiego można uniknąć dzięki stosowaniu dobrych filtrów kabinowych i –co jest niezmiernie ważne- wymiany ich wg zaleceń producenta.

Wadliwie działają, czyli jak często wymieniać filtr kabinowy

O tym, że należy zmienić wkład filtra kabinowego, większość kierowców przypomina sobiedopiero, gdy zatkanie filtra uniemożliwia swobodną pracę wentylacji. Mamy wówczas efekt jakbyśmy jechali z zamkniętą recyrkulacją powietrza (obieg zamknięty) i szyby w samochodzie są często zaparowane.

Faktycznie podczas normalnej eksploatacji, filtr kabinowy należy wymieniać przynajmniej raz w roku. Najlepsza pora na wymianę filtra to wiosną. Wtedy to bowiem zwiększa się emisja pyłków roślinnych zawierających alergeny, które niekorzystnie wpływają na znaczną część ludzi, a dodatkowo wkrótce zwiększy się emisja kurzu powstającego w okresie letnich upałów.

Najczęściej zanieczyszczeniami organicznymi są bakterie (0,2-5,0 µm3), przenoszone głównie na powierzchni cząstek pyłu. Dlatego też niezwykle istotne jest, aby filtr kabinowy dobrze separował pyły.

Z rozmów z wieloma mechanikami wiemy jednak, że wymiana filtra kabinowego następuje zazwyczaj jesienią. Jest to efekt obaw przed Smogiem i ze względu na nadmierne parowanie szyb w wilgotne dni.

Różne filtry, czyli dla każdego coś dobrego

Zakup filtra kabinowego nie zrujnuje budżetu domowego. Przykładowo dla Astry H 1,9 CDTi 150 KM (produkcja od 2004 do 2010) filtr taki kosztuje od 40 zł do 150 zł. Wszystko zależy od rodzaju filtra i od marki producenta.

Biorąc pod uwagę, że jest to równowartość od sześciu do dwudziestu kilku litrów paliwa, kupowanych raz do roku, nie jest to ogromny wydatek. Może jednak mieć ogromny wpływ na komfort podróży, a nawet zdrowie i bezpieczeństwo.

Czym różnią się oferowane powszechnie na rynku filtry?

  • Najtańszy i najpopularniejszy - Filtr standardowy

Wykonany jest on z dostosowanych do siebie kilku warstw włókien celulozowych (bibuła filtracyjna) o różnej grubości, które dodatkowo mają właściwości elektrostatyczne. W efekcie naładowane elektrostatycznie mikrowłókna przyciągają cząstki, które „doklejają się" do nich i do kabiny dopływa czyste powietrze. Filtr taki usuwa do 100% zanieczyszczeń stałych takich jak sadza, pył i cząstki brudu. Skuteczna filtracja powietrza chroni też układ klimatyzacji i poprawia widoczność poprzez zmniejszenie osadów

  • Wyższa półka - Filtr kabinowy z węglem aktywnym.

Każdy kolejny rodzaj filtra powstaje poprzez dodanie kolejnej warstwy filtracyjnej, która powiększa zakres separacji cząstek. W przypadku „Filtra z węglem aktywny" oprócz zalet standardowego filtra kabinowego, zastosowano dodatkową warstwę materiału filtracyjnego zawierającego węgiel aktywny.

Węgiel aktywny (aktywowany) to substancja składająca się głównie z węgla pierwiastkowego w formie bezpostaciowej (sadza), częściowo w postaci drobnokrystalicznego grafitu. Charakteryzuje się bardzo dużą powierzchnią w przeliczeniu na jednostkę masy (500 - 2500 m2/g), dzięki czemu jest doskonałym adsorbentem wielu związków chemicznych (dla porównania jedna łyżeczka aktywnego węgla ma powierzchnię boiska piłkarskiego).

Warstwa z węglem aktywnym umieszczona jest zazwyczaj jako ostatnia. Dopływające do niej powietrze pozbawione jest już cząstek brudu, sadzy i pyłków, a węgiel aktywny pochłania dodatkowo szkodliwe gazy takie jak ozon, węglowodory oraz związki siarki i azotu, nie dopuszczając ich do kabiny kierowcy.

Tym samym filtry kabinowe z węglem aktywowanym zatrzymują szkodliwe pyły, sadzę, pyłki roślin i niezawodnie neutralizuje szkodliwe i nieprzyjemnie pachnące gazy.

  • W ostatnim czasie pojawiły się na rynku także filtry z warstwą srebra.

Intensywność wprowadzenia takich filtrów spowodowała pandemia Covid-19. Jest to efekt wykorzystania właściwości srebra koloidalnego, które posiada cechy antybakteryjne, antywirusowe i przeciwgrzybicze. Czynnik ten jest bardzo często stosowany w szpitalach, aby zapobiegać narastaniu bakterii na ubraniach dla pacjentów. Niektóre firmy używają też srebra koloidalnego do uzdatniania wody. Tym samym zastosowanie go w filtrach kabinowych jest w pełni uzasadnione.

Srebro koloidalne to zawiesina bardzo małych kryształów srebra o rozmiarze 10–100 nm. Powstaje ono albo w procesie mechanicznego rozdrabniania srebra, albo w wyniku reakcji elektrochemicznych, zamieniających sole srebra w małe kryształki. Związek ten likwiduje drożdżaki, pleśń, bakterie E- Coli oraz gronkowce odporne na antybiotyki. Działa zabójczo na ok. 650 chorobotwórczych organizmów, nie niszcząc jednocześnie szczepów bakterii przyjaznych organizmowi. Związki srebra zabijają wiele mikroorganizmów. Reaktywne jony srebra mogą zmieniać struktury ściany komórkowej i otoczki jądrowej, dezorganizując komórkę bakteryjną. Srebro także wiąże się do bakteryjnego DNA , denaturując je i blokując replikację.

Tak jak w przypadku warstw z węglem aktywnym, warstwa ze srebrem umieszczona jest jako ostatnia i dopływające do niej powietrze pozbawione jest już cząstek brudu, sadzy i pyłków.

  • Filtr wielowarstwowy

Bardzo często stosowane są obecnie także filtry które posiadają trzy warstwy: podstawową, z węglem aktywnym i srebrem. Taki najlepszy i najdroższy filtr zapewnia, że kabina samochodu jest zabezpieczona w sposób najbardziej efektywny. W takim wypadku dopływające do kabiny powietrze pozbawione jest przez warstwę podstawową cząstek brudu, sadzy i pyłków, węgiel aktywny pochłania szkodliwe gazy takie jak ozon, węglowodory oraz związki siarki i azotu, a warstwa srebra koloidalnego, które posiada cechy antybakteryjne, antywirusowe i przeciwgrzybicze, niszczy drobnoustroju.

Tym samym filtr taki zatrzymuje drobne cząsteczki pyłu, neutralizuje szkodliwe i nieprzyjemnie pachnące gazy, a dodatkowo posiada warstwę antyalergiczną, która odfiltrowuje szkodliwe alergeny. Oczywiście ten ostatni filtr jest najdroższy i często jest oferowany tylko do samochodów droższych.

Bez względu na fakt, jaki samochód posiadamy i jaki filtr mamy zmienić, musimy pamiętać że nawet najtańszy filtr standardowy to ochrona zdrowia i bezpieczeństwo. Jeżeli w mieście przejeżdżamy 40 metrów z zamkniętymi oczami to... strach się bać. Nie sprawdzaj tego.

Więcej o:
Copyright © Agora SA