Uczył się driftować na parkingu. Zabrali mu auto i zapłaci 4 tys. dolarów za malowanie parkingu

Kręcenie bączków Mazdą Miatą tym razem będzie mieć poważne konsekwencje finansowe i prawne. Kierowca z Irvine w Kalifornii został oskarżony o wandalizm i aresztowany. Za naukę jazdy w niedozwolonym miejscu czeka go proces.

To nie koniec złych wiadomości. Gdy skonfiskowano roadstera adepta driftingu, policja odkryła, że przeprowadzono w nim wiele niedozwolonych modyfikacji. Kalifornijska drogówka była bezlitosna. Wprawdzie właściciel Mazdy Miaty (tak w USA nazywa się niezwykle popularny roadster MX-5) nie stwarzał na parkingu bezpośredniego zagrożenia, ale zdaniem policji dopuścił się aktu wandalizmu, który w Kalifornii jest przestępstwem.

Zobacz wideo Dwa Volvo V60 T8 Recharge. Wyglądają identycznie, ale dzieli je przepaść

Więcej motoryzacyjnych wiadomości znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Dlatego czeka go sroga kara. Sam koszt usunięcia śladów gumy z nawierzchni myjką wysokociśnieniową i ponownego pomalowania uszkodzonych linii wyznaczających miejsca parkingowe oceniono na 3700 dolarów. W przeliczeniu na złotówki to ponad 16 tys. zł i dopiero początek kłopotów frywolnego kierowcy.

Nielegalne modyfikacje, które rzekomo przeprowadził w swoim aucie, to w "złotym" stanie USA poważne przestępstwo. Jest zagrożone grzywną w wysokości do 10 tys. dolarów (ok. 44,5 tys. zł), a nawet karą więzienia.

Internet stanął murem za drifterem z Mazdy Miaty. Czy słusznie?

Większość komentujących decyzję policji w internecie, uważa, że władze zdecydowanie przesadziły z reakcją. Nie po raz pierwszy. Przed dwoma laty kanadyjska policja, uznała ślady opon zostawione celowo na asfalcie za "symbol nienawiści", który ma bardzo groźnie brzmiąca kwalifikację prawną.

Stało się tak, ponieważ zrobił to na namalowanym w kolorach tęczy przejściu dla pieszych. Policja w Ameryce lubi stosować politykę zerowej tolerancji, aby zniechęcić osoby, które mają zamiar łamać prawo oraz zapobiec eskalacji takich zachowań.

Poza tym i niezależnie od tego, czy reakcja funkcjonariuszy była współmierna, czy nie, warto zwrócić uwagę na dwa fakty. Po pierwsze właściciel Mazdy Miaty mieszkający w Stanach Zjednoczonych miał wiele innych możliwości ćwiczenia jazdy poślizgami w bezpieczny, legalny i niezbyt kosztowny sposób. Nie skorzystał z nich.

Po drugie, łamiąc prawo, nawet jeśli robimy to nieświadomie, zawsze narażamy się na konsekwencje. Lepiej brać je pod uwagę, zanim wprowadzimy w życie nasz plan, a przynajmniej sprawdzić, co nam potencjalnie grozi. Kalifornia jest znana z restrykcyjnego prawa dotyczącego kierowców. To nie musi się nam podobać, ale i tak mu podlegamy.

Czasem kary za pozornie błahe przestępstwa są zaskakująco surowe. To dlatego, że każdy z nas ma odmienne zasady moralne, a system prawny zwykle jest ich uśrednieniem. Nie każdy musi być amatorem szybkiej jazdy. Dla wielu osób niszczenie dla zabawy przestrzeni prywatnej lub publicznej i zanieczyszczanie jej spalinami, hałasem i resztkami opon jest karygodne.

Więcej o:
Copyright © Agora SA