Dokumentów nie wziął, prawa jazdy nie zrobił, a auta nie zarejestrował. Mandat? Pięć tysięcy złotych

Policja zatrzymała kierowcę BMW, który nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Okazało się, że nigdy nie zrobił prawa jazdy, a samochód, którym jechał, od lat był niezarejestrowany. Teraz zapłaci pięć tysięcy złotych kary, ale to nie koniec jego problemów.
Zobacz wideo Motocyklista w minutę uzbierał 30 punktów i 5 tys. zł mandatu. Stracił prawko i czeka na rozprawę

Od 2018 roku kierowcy nie mają obowiązku zabierania ze sobą dowodu rejestracyjnego i polisy OC, a od 2020 roku nie trzeba mieć nawet ze sobą prawa jazdy. Wciąż trzeba jednak zadbać o wyrobienie odpowiednich uprawnień do kierowania, o czym najwyraźniej zapomniał ten kierowca.

Nie wziął dokumentów. Prawa jazdy zapomniał zrobić

Jak podała legnicka policja, funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego na jednej z głównych ulic Legnicy zatrzymali do rutynowej kontroli samochód marki BMW. Za kierownicą siedział 27-letni legniczanin, który - się okazało - nie zabrał ze sobą żadnych dokumentów.

Policjanci sprawdzili więc kierowcę w bazie i odkryli, że 27-latek nie ma uprawnień do kierowania samochodem. Co więcej, po sprawdzeniu tablic rejestracyjnych BMW, wyszło na jaw, że samochód w ogóle nie jest zarejestrowany. Po raz oficjalnie poruszał się po Niemczech, ale w grudniu 2018 roku wyrejestrowano go u naszych zachodnich sąsiadów i nigdy więcej nie został zarejestrowany.

Teraz kierowcę BMW czekają poważne konsekwencje. Za kierowanie samochodem niedopuszczonym do ruchu mężczyzna musiał zapłacić 5 tys. złotych mandatu. To jednak nie koniec. Policjanci złożyli też wniosek o ukaranie 27-latka za kierowanie pojazdem bez uprawnień. Grozi mu sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. 

Więcej podobnych historii znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o: