Polski Ład. Kolejna poważna zmiana w kwestii samochodów. Tym razem chodzi o auta używane

Polski Ład spowodował, że wprowadzenie do majątku firmowego auta używanego stało się dużo mniej korzystne. Uszczuplenie amortyzacji to kolejna zmiana wprowadzona przez Polski Ład po ukróceniu możliwości sprzedaży bez podatku aut poleasingowych.

Przedsiębiorcy, którzy prowadzą jednoosobową dzielność gospodarczą, albo dopiero rozpoczynają własny biznes, często w ramach oszczędności wprowadzają do środków trwałych firmy samochód, który wcześniej używali jako prywatny. Podobnie dzieje się z komputerem czy telefonem. Do końca 2021 r. było to bardzo opłacalne, bo do obliczenia tzw. wartości początkowej środka trwałego, a co za tym idzie kosztu amortyzacji, który co miesiąc obniża podatek, przyjmowało się cenę nabycia, a nie aktualną wartość. Co więcej, do obliczenia ewentualnej straty podatkowej, wynikającej z utraty wartości środka trwałego, też brało się pod uwagę cenę zakupu - wyliczają specjaliści z Carsmile.

Zobacz wideo Wypadek na autostradzie w Czechach. Zderzyło się 20 samochodów osobowych i 16 ciężarówek

20 tys. zł „dobrego" kosztu

Prześledźmy to na przykładzie. Jan Kowalski, który trzy lata temu kupił samochód za 100 tys. zł i po 3 latach postanowił wprowadzić go do majątku firmy, mógł amortyzować auto od pełnej kwoty 100 tys. zł pomimo faktu, że w chwili włączenia do środków trwałych pojazd był wart już nie 100 tysięcy, ale np. 60 tysięcy. Przyjmując 20-proc. stawkę amortyzacji, dawało to rocznie 20 tys. zł pożądanego kosztu zmniejszającego podatek w firmie.

Więcej informacji ważnych dla przedsiębiorców znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

„Wartość rynkowa" podgryzła amortyzację

Uszczelnienie przepisów podatkowych, które nastąpiło w ramach Polskiego Ładu, spowodowało więc, że korzyści z amortyzacji auta używanego wcześniej na cele prywatnego istotnie spadły. Dotyczy to w szczególności tych środków trwałych, które szybko tracą na wartości.

W przypadku wprowadzenia prywatnego samochodu czy innego sprzętu do środków trwałych firmy za podstawę amortyzacji należy przyjąć cenę nabycia, ale nie wyższą od wartości rynkowej środka trwałego. Wymóg posługiwania się wartością rynkową jest nowością w przepisach i obowiązuje od 1 stycznia tego roku

– wyjaśnia Piotr Juszczyk, doradca podatkowy inFakt.

Podatnik musi zweryfikować cenę

Co oznacza dodanie tego przepisu? Prześledźmy to na przykładzie. Podatnik, który nabył auto za 100 tys. zł, do końca 2021 mógł je wprowadzić do ewidencji środków trwałych po cenie 100 tys. zł i od tej kwoty dokonywać odpisów amortyzacyjnych.

W obecnym stanie prawnym, obowiązującym od 1 stycznia 2022 r., podatnik ma obowiązek sprawdzić, ile ten samochód jest wart w dniu wprowadzenia go do działalności. W efekcie amortyzacja, która jest pożądanym przez przedsiębiorców kosztem, ponieważ zmniejsza podatek, a nie wiąże się z wydawaniem gotówki, stała się mniej korzystna niż do końca 2021 roku. W naszym przykładzie, gdzie wprowadzenie auta do ewidencji środków trwałych następuje po 3 latach od zakupu, podstawą amortyzacji od 1 stycznia 2022 r. byłaby kwota 60 tys. zł. W efekcie roczny koszt amortyzacji spadłby na skutek uszczelnienia przepisów z 20 tys. zł do 12 tys. zł

- wyjaśnia Juszczyk.

Dla przedsiębiorców problemem w nowych przepisach są pojawiające się wątpliwości. Przede wszystkim nie wiadomo, ile czasu powinno upłynąć od dnia zakupu pojazdu, aby podatnik musiał aktualizować wartość samochodu. Czy jest to na przykład pół roku, czy może krócej? Nie jest też precyzyjnie określone, co może być źródłem informacji o wartości rynkowej. Można przyjąć, że jest to np. wartość auta określona w polisie ubezpieczeniowej czy cena, jaka wynika z aktualnych ogłoszeń o sprzedaży samochodów w popularnych serwisach internetowych.

Dodanie zapisu o wartości rynkowej skutkuje też tym, że w chwili sprzedaży pojazdu przedsiębiorca nie będzie mógł rozliczyć straty podatkowej liczonej od ceny zakupu (100 tys. zł), ale od kwoty z dnia wprowadzenia auta do majątku firmy (60 tys. zł), co może skutkować tym, że tej straty po prostu nie będzie.

W zmienionych przepisach swoją szansę upatruje branża zajmująca się wynajmowaniem aut. 

Zamiast wprowadzać do ewidencji środków trwałych auto, a następnie eksploatować je przez kilka kolejnych lat, lepszym rozwiązaniem może okazać się sprzedaż obecnego samochodu i wynajem na firmę nowego pojazdu. W takiej sytuacji, od sprzedawanego auta prywatnego nie zapłacimy podatku PIT, VAT i składki zdrowotnej, chociaż nie będziemy też mieć korzyści w postaci amortyzacji. W przypadku wynajmu problem opodatkowanej sprzedaży nie będzie nas dotyczył, a od miesięcznej raty odliczymy np. połowę VAT (przy tzw. użytkowaniu mieszanym), a drugą połowę VAT oraz ratę netto z tytułu wynajmu zaliczymy do kosztów uzyskania przychodów

- zauważa Michał Knitter, wiceprezes Carsmile.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.