Wydrukuj oświadczenie i wrzuć do schowka. Wezwanie policji kosztuje teraz krocie

Od 2022 roku obowiązuje w Polsce nowy taryfikator mandatów, który przewiduje drastycznie wyższe kary za większość przewinień na drodze. Szczególnie teraz opłaca się zatem wozić w schowku oświadczenie, niż wzywać policję do każdej stłuczki.
Zobacz wideo Co się zmieni od grudnia 2021? Jak wzrosną mandaty?

Nie każdy z nas ma zawsze w samochodzie kartkę i długopis. Od początku tego roku te dwa przedmioty mogą pozwolić zaoszczędzić przynajmniej tysiąc złotych. A jeszcze lepiej jest wydrukować gotowe oświadczenie i wozić je ze sobą w schowku.

Wzrosły mandaty. 1000 zł za samo wezwanie policji

O co chodzi? Oczywiście o mandaty, a konkretnie wysokość kar po tegorocznych zmianach w taryfikatorze. Od początku stycznia wysokość mandatów za niemal wszystkie wykroczenia na drodze wzrosła i to drastycznie. Za zbyt szybką jazdę zapłacimy od 50 zł (za przekroczenie do 10 km/h) do aż 2500 zł (przekroczenie limitu o przynajmniej 71 km/h).

Zgodnie z nowymi przepisami znacznie więcej kosztuje również wezwanie policji do wypadku lub stłuczki. A czasem ukarane mogą zostać obie strony (o czym więcej za chwilę). Nawet w przypadku niewielkiej stłuczki parkingowej, gdy na miejsce przyjedzie policja, winny będzie musiał zapłacić.

I to niemało, bo mandat za samo spowodowanie zderzenia waha się od tysiąca do trzech tysięcy złotych. Ściślej mówiąc, w przypadku zdarzenia, w wyniku którego nikt nie ucierpiał, policja wypisuje mandat za przewinienie, które doprowadziło do stłuczki i dolicza 1000 zł za samo spowodowanie kolizji.

Wysokość końcowej kary jest zatem różna, ale zaczyna się od 1020 zł. I policja musi taki mandat wystawić, nawet gdy mowa o niewielkiej "przecierce" na parkingu przed blokiem, z którą lakiernik uporałby się za najwyżej kilkaset złotych.

Więcej motoryzacyjnych porad znajdziesz na Gazeta.pl

Znacznie drożej jest jednak w przypadku, gdy którykolwiek z uczestników zdarzenia ucierpiał. Wtedy poza podstawowym wymiarem kary (mandatem za manewr, który doprowadził do zdarzenia) policja doliczy 1500 zł lub nawet 3000 zł, gdy sprawca spowodował już drugi lub kolejny wypadek.

To jednak nie koniec kosztów. Trzeba również pamiętać o usunięciu swoich pojazdów z drogi, o ile tylko jest to możliwe. Za niedopełnienie tego obowiązku również grozi mandat i — co warto podkreślić — otrzymać może go każda ze stron. Jego wysokość jest jednak stosunkowo niewielka i wynosi 150 zł.

Lepiej wydrukować oświadczenie i wozić je w schowku

To właśnie z powodu drastycznego wzrostu wysokości mandatów warto wozić w aucie wspomnianą na początku kartkę i długopis. Przydadzą się bowiem do spisania oświadczenia o winie. W większości przypadków nie ma bowiem potrzeby wzywania policji. Jeśli doszło do stłuczki, nikt nie ucierpiał, a wina jeden ze stron jest oczywista, oświadczenie pozwoli oszczędzić ponad tysiąc złotych, a szkody zostaną naprawione z OC sprawcy. 

Oświadczenie powinno zawierać pełne dane osobowe kierowców (imiona i nazwiska, adresy zamieszkania, numery dowodów i praw jazdy, dane kontaktowe), dane dotyczące pojazdów (marka, model, numery rejestracyjne i polis OC obu samochodów) i ewentualnie dane kontaktowe świadków zdarzenia. Poniżej trzeba też opisać zakres uszkodzeń i okoliczności kolizji.

Wypisując oświadczenie, można wzorować się na formularzach znalezionych w internecie, ale znacznie lepszym pomysłem jest wydrukowanie gotowego dokumentu w domu i wrzucenie na dno schowka w aucie. Przypomnimy sobie o nim wtedy, gdy będzie potrzebne.

Kiedy mamy obowiązek wezwania policji?

Oczywiście w sytuacji, gdy jedna ze stron nie zgodzi się na wypełnienie oświadczenia, drugi kierowca nie będzie miał wyjścia i będzie musiał pogodzić się z przyjazdem policji. Tak niestety może zdarzyć się w przypadku, gdy uszkodzone zostanie auto wzięte w leasing, a umowa wymaga wezwania policji do każdego zdarzenia.

Ale to niejedyna sytuacja, gdy policję trzeba wezwać. Jesteśmy do tego zobowiązani również, gdy w wyniku zdarzenia ktoś ucierpiał i potrzebny jest przyjazd karetki lub straży pożarnej, sprawca nie poczuwa się do winy lub trudno ustalić, który z kierowców nim jest, sprawca nie ma przy sobie dokumentów potrzebnych, aby spisać dane albo zachodzi podejrzenie, że jeden z kierowców jest pod wpływem alkoholu lub środków odurzających.

Więcej o: