Zamieszanie z McLarenem. Pojawił się raport o przejęciu przez Audi, potem oświadczenie

McLaren przez chwilę "należał" do Audi. Jednak brytyjski producent wydał oświadczenie

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Brytyjski Autocar podał do wiadomości, że grupę McLaren przejęło Audi. Głównym powodem takiego działania miało być próba wejścia do świata Formuły 1 przez niemieckiego producenta. Jak się jednak okazało, były to jedynie plotki.

Zobacz wideo Zapraszamy na wielki finał The Best of Moto 2021

Skąd w ogóle pojawiły się takie wnioski? Ponoć brytyjska marka od jakiegoś czasu ma problemy i nawet duży zastrzyk gotówki jakiś czas temu miał pomóc tylko na chwilę. Do tego na początku roku sprzedano dział McLaren Applied Technology, który zajmował się elektryfikacją pojazdów. Jakby tego było mało, kilka tygodni temu dotychczasowy CEO McLarena Mike Flewitt ustąpił z pełnienia funkcji po 8 latach piastowania tego stanowiska.

Po dodaniu wszystkich tych informacji w całość, kilka anonimowych źródeł miało przekazać, że Audi nie dość, że jest zainteresowane nawiązaniem współpracy z McLarenem przy wyścigach F1, to zakupiło całą grupę. Jak się jednak ostatecznie okazało, po wydanym komunikacie od brytyjskiego producenta, są to jedynie plotki, które nie mają potwierdzenia w rzeczywistości.

McLaren przyznaje, że wie o doniesieniach w mediach, ale są to informacje wyssane z palca. McLaren rzeczywiście nawiązuje współpracę z różnymi partnerami technologicznymi, w tym również z producentami samochodów, jednak nie nastąpiła jakakolwiek zmiana w strukturach własności grupy McLaren. Tym samym producent zaprzecza i jednocześnie odcina się od niezgodnych z prawdą doniesień.

Gdyby jednak okazało się to prawdą, to Audi nie tylko mogłoby wejść do F1 z swoją technologią, ale także McLaren mógłby spokojnie sobie funkcjonować pod sztandarem Volkswagena, jak to robi od dawna Lamborghini. Mogłoby nastąpić również zeswatanie jak to miało miejsce w przypadku Rimaca i Bugatti, gdzie 45 proc. pieczę piastuje Porsche.

Jak na razie McLaren zaprzecza doniesieniom, ale nie znaczy to, że coś się nie dzieje za kulisami całej sprawy. Wiele razy firmy zaprzeczały, by później po zakończeniu rozmów przekazać, że jednak coś było w całości prawdą lub tylko w części. Czas pokaże, czy za jakiś czas w tej plotce nie było ziarna prawdy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.