Fotoradary oszpeciły most Poniatowskiego i zatarasowały chodniki. Konserwator też nie jest zachwycony

Bartłomiej Pawlak
Już stoją. Na moście Poniatowskiego odsłonięto sześć wielkich, żółtych szaf wartych 1,8 mln zł. Mają dbać o bezpieczeństwo, a przy okazji szpecą zabytkowy most i uprzykrzają życie pieszym. ZDM tłumaczy, że nie miał wyboru, bo kierowcy robią na moście, co chcą, a konserwator zabytków prosi o przesunięcie fotoradarów.
Zobacz wideo Nieodpowiedzialne zachowanie. Tak kierowcy ignorują czerwone światło

We wtorek warszawski Zarząd Dróg Miejskich odebrał od wykonawcy nowe fotoradary na moście Poniatowskiego. Niebawem mają zacząć robić pierwsze zdjęcia. Łącznie sześć urządzeń wartych 1,8 mln zł ma chronić naszego bezpieczeństwa na zabytkowej przeprawie przez Wisłę w centrum Warszawy.

Jaskrawe szafy szpecą most i tarasują zabytkową ławę

Niestety poza ZDM głosów zadowolenia raczej nie słychać. Warszawiacy lokalizacją nowych radarów są raczej zaskoczeni i zmartwieni, a - jak napisała w sobotę "Gazeta Wyborcza" - varsavianiści na ich widok "przeżyli estetyczny wstrząs".

Nowe fotoradary na moscie Poniatowskiego w WarszawieNowe fotoradary na moscie Poniatowskiego w Warszawie Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Nic dziwnego. Zamiast dyskretnych kamer dostaliśmy sześć ogromnych, pomalowanych na jaskrawy, żółto-pomarańczowy kolor szaf, których nie sposób nie zauważyć. Wszystkie stanęły na zabytkowym (wybudowanym w latach 1904-1914) moście i jednocześnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów stolicy.

Co gorsza, radary nie tylko mocno rzucają się w oczy, ale i ich lokalizacja jest wyjątkowo niefortunna. Część z nich stanęła niemal na środku chodnika, część na jego skraju, a część pozostałych blokuje zabytkowe ławy mostu Poniatowskiego.

Fotoradar na Moście Poniatowskiego w WarszawieFotoradar na Moście Poniatowskiego w Warszawie Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

Piesi również szczęśliwi nie są, bo most Poniatowskiego już wcześniej należał do wyjątkowo nieprzyjaznych dla niechronionych uczestników ruchu miejsc w Warszawie. Przeprawa obecnie składa się z torów tramwajowych, czterech pasów ruchu dla samochodów (po dwa w każdym kierunku) i dwóch chodników. Te ostatnie są wąskie niemal na całej długości mostu, a miejscami mają nawet ok. metra szerokości. Teraz (poza już istniejącymi latarniami i słupkami uniemożliwiającym parkowanie) tarasują je dodatkowo fotoradary.

ZDM tłumaczy: inaczej się nie dało

Internauci pytają, dlaczego radarów nie można było umieścić w mniej inwazyjny sposób. Drogowcy odpowiadają, że wygląd radarów regulują przepisy (miały być w jaskrawym kolorze) i nie dało się ustawić ich inaczej. Do wyboru zdaniem ZDM były trzy opcje:

Mieliśmy w tym miejscu dwie możliwości. Ustawić fotoradary na wąskim chodniku, wtedy piesi wchodziliby na jezdnię, albo przy ławach, na których nikt nie siada. Wybór prosty. No i trzecia możliwość, dla niektórych jedyna dopuszczalna - można było ich nie ustawiać wcale

- napisał ZDM na swoim Facebooku.

Drogowcy tłumaczą, że trzecia opcja nie była brana pod uwagę, bo radary na moście są niezbędne. ZDM podkreśla bowiem, że aż 84 proc. kierowców przekracza w tym miejscu dozwoloną prędkość, a w latach 2015-2019 było 26 wypadków drogowych, w których życie straciły trzy osoby. Zaznacza też, że radary są rozwiązaniem jedynie tymczasowym (kosztującym 1,8 mln zł), istniejącym do momentu kompleksowej przebudowy płyty mostu.

Warto pamiętać, że po wojnie jezdnię na moście poszerzono o jeden pas nie zmieniając innych elementów jego konstrukcji. Tym samym stworzono pułapki dla pieszych - metrowe chodniki, zebry w niebezpiecznych miejscach. A wspomniane wyżej, notorycznie przekraczanie prędkości przekłada się na ludzkie tragedie

- dodaje ZDM w poście na Facebooku.

Nowe fotoradary na moscie Poniatowskiego w WarszawieNowe fotoradary na moscie Poniatowskiego w Warszawie Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Konserwatorowi radary nie przypadły do gustu. ZDM twierdzi, że miał zgodę

Zachwycony wątpliwą "ozdobą" przedwojennego mostu nie jest też Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków. 14 maja urząd wystąpił do ZDM z pismem o zmianę lokalizacji fotoradarów. Jak podkreśla, w lipcu 2020 r. konserwator faktycznie zgodził się na ustawienie radarów, jednak zrobił to na podstawie "niedokładnej orientacyjnej mapy umiejscowienia radarów" i nie decydował o precyzyjnej lokalizacji urządzeń. Jak dodano w komunikacie, podobne sytuacje zdarzały się już w innych miejscach Warszawy.

Wówczas ze względów bezpieczeństwa pozwolono jedynie na ustawienie fotoradarów na moście i wiadukcie Poniatowskiego, co zostało napisane w uzasadnieniu decyzji z dnia 27 lipca 2020 roku

- podaje urząd. Wcześniej zalecano też, aby kamery umiejscowić na słupach latarń lub ewentualnie na poziomie chodnika, ale w jak najmniej widocznych miejscach. Niestety radary mocowane na latarniach były zbyt drogie, dlatego zdecydowano się na zakup wolnostojących fotoradarów.

ZDM odpowiada, że zgodę konserwatora miał, a bez niej nie zleciłby montażu sprzętu. Opublikował też w mediach społecznościowych kopię decyzji konserwatora, który umożliwił postawienie stacjonarnych fotoradarów w kolorze żółtym na moście. ZDM tłumaczy też, że radary stanęły dokładnie we wcześniej planowanych lokalizacjach.

Co dalej w kwestii kłopotliwych fotoradarów? Tego na razie nie wiadomo. Sprawa zapewne będzie miała swój ciąg dalszy, a do czasu jej wyjaśnienia (lub remontu płyty mostu) piesi będą musieli żyć z tarasującymi chodniki żółtymi szafami.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.