Jedna tragedia, która uratowała miliony. Czas na kolejną rewolucję?

Pasy bezpieczeństwa zawdzięczamy tragicznemu wypadkowi w latach 50., w którym zginął krewny ówczesnego prezesa Volvo. Od czasu wprowadzenia trzypunktowych pasów w modelu PV544 uratowano w ten sposób miliony kierowców i pasażerów. Szwedzi zapowiadają teraz kolejną rewolucję.

Tragedia, która zmieniła oblicze motoryzacji

Czasem wystarczy jeden impuls, żeby pobudzić kogoś do działania. Takim był tragiczny w skutkach wypadek samochodowy w latach 50., w którym zginął krewny ówczesnego prezesa firmy Volvo - Gunnara Engelau. Zszokowany śmiercią bliskiego postanowił, że jego firma stanie się pionierem w dziedzinie bezpieczeństwa. Samochody Volvo miały nie tylko być znacznie bezpieczniejsze, ale też wyznaczać trendy dla całego rynku. Ze szwedzkich rozwiązań zaczęli korzystać także inni producenci.

Od fotela z katapultą do nowoczesnych pasów bezpieczeństwa

Samochody w tamtych czasach bardzo rzadko miały pasy bezpieczeństwa. Jeśli już były w nie wyposażone, to były to rozwiązania dwupunktowe, przekładane przez brzuch. Większość kolizji drogowych boleśnie obnażała niedoskonałości tego rozwiązania. Z pasów bezpieczeństwa korzystali najczęściej kierowcy wyścigowi (i to nie zawsze), w zwykłych osobówkach uważano je za fanaberię.

Volvo do swojego rewolucyjnego projektu zaangażowało inżyniera Nilsa Bohlina. Miał za sobą 16 lat stażu w firmie lotniczej SAAB oraz zakończone sukcesem opracowanie fotela z katapultą montowanego do naddźwiękowego samolotu myśliwskiego. Jego zespół wziął się błyskawicznie do pracy. Odrzucono koncepcję lotniczą, w której pasy mają wiele punktów mocowania. To bardzo efektywne rozwiązanie, ale zupełnie bezużyteczne w samochodach. Pasy musiały być obsługiwane jedną ręką. Już w 1959 r. na drogi wypuszczono Volvo PV544 wyposażone w trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. Nie miały one jeszcze mechanizmu bezwładnościowego, który by je automatycznie zwijał, ale w ówczesny motoryzacyjnym świecie były czymś całkowicie nowym. Rewolucja w bezpieczeństwie właśnie się rozpoczęła.

Wprowadzona w 1971 r. lampka przypominająca o zapięciu pasów bezpieczeństwaWprowadzona w 1971 r. lampka przypominająca o zapięciu pasów bezpieczeństwa fot. Volvo

Od razu pojawili się krytycy, ale ich głos został zagłuszony

"Pasy bezpieczeństwa to przerażająca idea”, „pasy bezpieczeństwa są niewygodne i nieskuteczne”. „To zamach na naszą wolność" - to tylko niektóre z nagłówków, jakie pojawiały się wtedy w prasie. Głos krytyków był mocny i głośny, ale w końcu został zagłuszony. Zespół Bohlina cały czas dopracowywał swój wynalazek, a pasy bezpieczeństwa zaczęły robić oszałamiającą karierę.

Volvo podzieliło się swoim patentem z innymi firmami. Całkowicie za darmo.

To jeszcze przyspieszyło popularyzację tego rozwiązania. 10 lat po wprowadzeniu pierwszego seryjnego auta na świecie wyposażonego w nowoczesny typ pasów, stały się one obowiązkowym wyposażeniem wszystkich aut produkowanych w USA. A w Volvo przestały być wyposażeniem dodatkowym, a stały się seryjnym. Szacuje się, że wynalazek Bohlina mógł uratować milion żyć. Trzeba też pamiętać, że pasy bezpieczeństwa zapewniają poprawną pracę kolejnych wynalazków i rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa - kontrolowanych stref zgniotu, zastosowania stali borowej w strukturze auta, nowoczesnej konstrukcji siedzeń oraz elektronicznych systemów bezpieczeństwa. Jeśli pasy nie będą zapięte, wiele z tych systemów na nic się nie przyda. Podczas wypadku poduszka powietrzna ochroni naszą głowę i klatkę piersiową tylko wtedy, gdy mamy zapięte pasy. Takich przykładów można wymienić więcej.

Nils Bohlin wynalazca trzypunktowych pasów bezpieczeństwaNils Bohlin wynalazca trzypunktowych pasów bezpieczeństwa fot. Volvo

Czas na kolejną rewolucję? Volvo wprowadza ogranicznik prędkości. Czy 180 km/h to aż tak mało?

Szwedzka marka raz jeszcze chce odmienić oblicze motoryzacji. Firma wprowadza właśnie do swoich samochodów ogranicznik prędkości do 180 km/h. Wierzy, że w ten sposób uda się ograniczyć liczbę ofiar wypadków i o podobne działanie apeluje także do innych producentów. Volvo już jest za ten pomysł krytykowane, ale podchodzi do tego podobnie jak w przeszłości. Czy krytycy mają rację? Czy 180 km/h to rzeczywiście zbyt niski limit i prędkość, z którą nie da się wyprzedzać na drodze szybkiego ruchu?

W Polsce najwyższa dozwolona prędkość to 140 km/h i jest to jeden z najwyższych limitów na całym świecie. Szybciej legalnie jeżdżą tylko Niemcy, którzy na wielu odcinkach swoich autostrad w ogóle nie mają limitów. Mają jednak sugerowaną prędkość 130 km/h i to jej zdecydowana większość kierowców się trzyma. Najwyższe ograniczenie prędkości poza Polską, czyli 130 km/h, znajdziemy m.in. na autostradach: Czech, Francji, Grecji, Holandii (nocą) oraz Włoch. W większości europejskich krajów jeździć można znacznie wolniej. Przykłady? Brytyjczycy nie mogą przekraczać ok. 113 km/h, Szwedzi - 110-120 km/h, a Łotysze - 110 km/h. Sporo krajów naszego regionu ustanowiło limit prędkości na 120 km/h. To m.in. Belgia, Hiszpania czy Portugalia.

A poza Europą? Na większości australijskich autostrad jeździć się 100-110 km/h, Japończycy najszybciej legalnie mogą pojechać 110 km/h, ale tylko na wybranych autostradach, co więcej, na niektórych drogach ograniczenie to tylko 60 km/h. W przypadku USA trudno wskazać jedno ogólnokrajowe ograniczenie prędkości, bo wszystko zależy od przepisów danego stanu. W przeliczeniu na km/h limity wahają się tam od 89 do 137. Jednak w porównaniu do naszych dróg na większości amerykańskich jeździ się znacznie wolniej, a Amerykanie rzadko kiedy przekraczają dozwoloną prędkość. Choć tutaj oczywiście trzeba postawić gwiazdkę - wszystko zależy od stanu.

Volvo XC90Volvo XC90 fot. Volvo

Ogranicznik to wcale nie ostatnie słowo Volvo

W przyszłości w kabinie Volvo pojawią się kamery i czujniki monitorujące poziom koncentracji kierowcy. Poprzez śledzenie ruchu gałek ocznych kierowcy da się określić, czy nie jest pod wpływem, alkoholu, środków odurzających lub zbyt mocnych leków. Systemy elektroniczne będą także w stanie określić, czy kierowca nie stracił przytomności.

Trzecim elementem, który ma o nas zadbać, są wszelkie aktywne systemy bezpieczeństwa, coraz mocniej powiązane z poszczególnymi elementami jazdy autonomicznej.

A wszystko po to, żeby spełniła się Wizja Zero

Wizja Zero to opracowany w Szwecji program bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jego podstawowym celem jest zmniejszenie liczby wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym, bez względu na koszty. Docelowo na drogach nie ginąć ma nikt. Volvo jest jedną z najbardziej zaangażowanych marek w ten projekt. Z polskiego punktu widzenia hasło "zero śmierci na drodze" brzmi absurdalnie, ponieważ nasze drogi znajdują się wśród najniebezpieczniejszych w Europie, co najlepiej widać na mapie przygotowanej na podstawie raportu Parlamentu Europejskiego:

Bezpieczeństwo na drodze w UEBezpieczeństwo na drodze w UE fot. Parlament Europejski

W Polsce nadmierna prędkość wciąż jest jedną z dwóch głównych przyczyn śmiertelnych wypadków (obok nieustąpienia pierwszeństwa). Walka z lekceważeniem przepisów i podejściem polskich kierowców jest koniecznością. Badania przeprowadzone przez Polską Izbę Ubezpieczeń pokazują, że 55% Polaków uważa, że szybka jazda może być bezpieczna. Ponad 20 proc. respondentów uznało, że przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o 20 km/h jest bezpieczne lub raczej bezpieczne. Bez zdecydowanych działań nie uda się nam zbliżyć do Wizji Zero.

Tej idei poświęciliśmy bardzo obszerny materiał naszego cyklu MOTO 2030. Zapraszamy:

Szwedzka 'wizja zero' BRD"Wizja zero" jest bliska. Komputery pomogą nam przestać ginąć na drogach [MOTO 2030]