Ukochany samochód rapera Ludacrisa to 27-letnia Acura Legend

Majątek rapera i aktora ukrywającego się pod pseudonimem Ludacris jest oceniany na około 25 milionów dolarów. Mógłby jeździć każdym autem, tymczasem jego ulubionym samochodem jest stara Acura Legend.

Christopher Bridges, bo tak naprawdę nazywa się artysta, kupił używany samochód w 1999 r. Chwilę później stał się sławny i bogaty. Nie pozbył się go do tej pory. Traktuje swoją Acurę jak oczko w głowie i regularnie nią jeździ. Lubi też się nią chwalić, ostatnio zrobił to ponownie na swoim koncie w portalu Instagram.

W 1993 r. Legend był flagowym modelem marki Acura, ale nie odniósł takiego sukcesu jak jego największy konkurent - Lexus LS. Jednym z powodów był brak ukochanego przez Amerykanów silnika V8. Acura ma tylko widlastą "szóstkę". Mimo to jest ciekawym samochodem. Pod maską drugiej generacji Acury i Hondy Legend oznaczonej kodem KA7 montowano silnik o poj. 3,2 l oraz mocy 215 lub 235 KM.

To jednostka napędowa z serii C32 zbliżona do tej, która napędzała legendarną Hondę/Acurę NSX. Nawiasem mówiąc w Legendzie testowano różne rozwiązania techniczne, które potem otrzymał ten wyjątkowy samochód z silnikiem montowanym centralnie. W nagrodę za włożony wysiłek wiele z nich trafiło także do Legenda.

Acura Legend Ludacrisa nie stoi bezczynnie

Limuzyna rapera ma już ponad 255 tys. mil przebiegu, ale wygląda lepiej, niż gdy była nowa. To zasługa Acura Design Studio z Los Angeles, które w 2015 r. przeprowadziło kompleksową renowację samochodu. Później był jednym z eksponatów na stoisku tej marki w czasie targów tuningu SEMA.

Oprócz doprowadzenia do idealnego stanu, luksusowa limuzyna Ludacrisa została zaopatrzona w obniżone zawieszenie, wzmocniony układ hamulcowy Wilwood, 18-calowe obręcze kół znakomitej japońskiej marki Rays i, jak na muzyka przystało, zestaw audio Pioneer wysokiej klasy z subwooferami Alpine wypełniającymi bagażnik.

Niewiele brakowało, by żywot Acury Legend zakończył się w tym samym roku. W 2015 r. raper miał poważny wypadek, ale samochód zamiast trafić na złom, został pieczołowicie odbudowany. To kolejny dowód na to, jak dużym sentymentem darzy go właściciel.

Zresztą sami popatrzcie. Szacunek panie Ludacrisie.

Więcej o: