Hyundai wzywa samochody do serwisu, bo mogą spłonąć

Podobno winny jest moduł sterujący układami ABS i ESC. Jeśli dostanie się do niego wilgoć, może nastąpić zwarcie. Akcja ma globalny zasięg, w Polsce kampanią serwisową jest objęte prawie 6000 samochodów.

Hyundai zawiadomił odpowiednie urzędy (w Polsce to Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) i użytkowników samochodów. Na całym świecie jeżdżą setki tysięcy egzemplarzy aut koreańskiej marki, w których znalazł się wadliwy moduł.

Montowano go w różnych modelach z lat 2005-2011. W USA koncerne zawiadomił o usterce występującej w samochodach marek Hyundai oraz Kia w lutym 2020 r. - może wystąpić w ponad 500 tys. samochodów koncernu. W Australii dotyczy około 100 tys. samochodów marki Hyndai.

W Polsce zagrożonych jest mniej niż 6000 tys. aut

W naszym kraju skala problemu jest stosunkowo nieduża - dotyczy 5912 egzemplarzy dwóch modeli Hyundaia: i30 i Elantra. W dodatku charakter zagrożenia jest inny, niż określony w komunikatach za oceanem. Hyundai Motor Poland poinformował UOKiK, że możliwość zwarcia w elektrycznym obwodzie zasilania modułu "zwiększa ryzyko kolizji".

Tymczasem w Australii Hyundai zaleca parkowanie objętych akcją samochodów poza garażami i parkingami podziemnymi, dopóki moduł nie zostanie wymieniony na nowy.

Wygląda na to, że ryzyko pożaru pojawiło się z powodu niedostatecznej szczelności obudowy modułu. Istnieje możliwość zapalenia się samochodu, nawet przy wyłączonym silniku. Może je spowodować zwarcie wywołane przedostaniem się do wnętrza wilgoci.

Usterki i akcje serwisowe podobne do tej zdarzają się wszystkim producentom samochodów. Tym razem padło na Hyundaia. Ryzyko z pewnością jest niewielkie, ale póki co parkujcie zagrożone nim samochody z dala od łatwopalnych materiałów.

Więcej o: