Opinie Moto.pl: Volkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTION - skromny, ale potężny. Jeździliśmy najszybszą wersją klasyka

Za Volkswagenem Passatem ósmej generacji mało kto obejrzy się na ulicy. Po pierwsze to częsty widok, po drugie jego wygląd zewnętrzny nie budzi emocji. Tymczasem jest jednym z najbardziej dopracowanych i kompletnych samochodów klasy średniej. Zwłaszcza jeśli ktoś nie lubi rzucać się w oczy.

To twierdzenie jest szczególnie prawdziwe w przypadku najdroższej wersji limuzyny dla ludu. Czarny kolor nadwozia i dyskretne obręcze kół sprawiają, że wygląda wyjątkowo dyskretnie. Tymczasem pod niepozorną karoserią kryje się doskonały napęd i silnik o mocy prawie 300 KM, znany przede wszystkim z Golfa R.

Benzynowa jednostka napędowa rozwija moc maksymalną 272 KM, ma dwa litry pojemności skokowej i tylko cztery cylindry, ale to bardzo udany silnik. Doskonale z nim współgra napęd skutecznie przenoszącego moment obrotowy na obie osie. Koncern z Wolfsburga dopracował rozwiązania kryjące się pod nazwami 4MOTION i DSG niemal do perfekcji. Pierwsze to tylko nazwa handlowa, która może oznaczać różne rozwiązania. W samochodach koncernu VW/Audi bazujących na platformie MQB z poprzecznie umieszczoną jednostką napędową stosuje się sterowane elektronicznie sprzęgło Haldex najnowszej generacji. Z kolei litery DSG oznaczają 7-stopniową automatyczną dwusprzęgłową skrzynię biegów - nowatorskie rozwiązanie VW w późniejszych latach kopiowane przez kolejne firmy.

Volkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTIONVolkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTION fot. Łukasz Kifer

Wnętrze Volkswagena ma drobne mankamenty, ale żadnych poważnych wad

Kabina pasażerska jest uporządkowana, ergonomiczna, wykończona materiałami wysokiej jakości i... trochę nudna. Siedząc w bardzo wygodnym fotelu kierowcy nie mamy wrażenia obcowania z czymś wyjątkowym. Ale wygoda obsługi jest niemal wzorowa. Przeszkadzać mogą tylko trzy drobiazgi. Pierwszy to drążek automatycznej przekładni, który służy również do przełączania pomiędzy automatyczną i ręczną zmianą biegów. Zmiana wymaga popchnięcia go w prawo albo w lewo tak lekko, że łatwo zrobić to przypadkiem.

Drugą niedogodnością jest funkcjonalność zwana Android Auto, która w Passacie powinna działać również bezprzewodowo, ale mimo popularnego smartfonu (Samsung Galaxy S9) z najnowszą wersją systemu Android udało mi się połączyć tylko kablem. Kiedy próbujemy to zrobić okazuje się, że samochód jest wyposażony w gniazdka USB wyłącznie najnowszego typu C. Przydałoby się chociaż jedno USB A, bo wciąż jest bardzo popularne.

Trzeci zarzut to zbyt duża liczba informacji, które bombardują użytkownika z dwóch potężnych ekranów. Próbowałem je rozsądnie skonfigurować, ale w różnych miejscach wciąż powtarzały się jakieś dane. Przykładowo obraz nawigacji można wyświetlić pomiędzy cyfrowymi wskaźnikami na ekranie przed kierownicą, ale wtedy nie wiadomo co pokazać na centralnym monitorze.

Volkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTIONVolkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTION fot. Łukasz Kifer

HUD tylko na szybce, a zamiast zegarka logo

Szkoda też, że opcjonalny wyświetlacz przezierny HUD wymaga podnoszonego przezroczystego ekranu, a nie pokazuje informacji bezpośrednio na przedniej szybie. Po otwarciu ekranik nieco rozprasza uwagę kierowcy. I brakuje zegarka.

W najnowszej wersji Volkswagena Passata analogowy zegar został zastąpiony przez logo marki, na które co chwilę patrzyłem próbując sprawdzić aktualną godzinę. Powodem modyfikacji jest brak dostatecznej liczby kanałów w szynie danych, która została odziedziczona po Passacie poprzedniej generacji. Ostatni wolny zamiast zegarka teraz obsługuje pojemnościowy czujnik rąk na kierownicy, który jest nowością w modelu ósmej generacji. Aktualną godzinę można sprawdzić na środkowym ekranie, ale trudno ją znaleźć w gąszczu danych. Poza tym jest wyświetlana w różnych miejscach w zależności od tego, czy akurat korzystamy z Android Auto, czy z firmowych multimediów Volkswagena.

Wszystko to jednak są detale, a powyższe zastrzeżenia najlepiej pokazują, że nie można się przyczepić do niczego poważnego, bo funkcjonalnie wnętrze jest bliskie ideału.

Domena Volkswagena Passata to komfort, ale prowadzi się bardzo zwinnie

W czasie jazdy samochód sprawuje się doskonale, niezależnie od tego, czy wymagamy komfortu, czy sportowych własności. Passat radzi sobie świetnie z jednym i drugim. Jego charakter jest bliższy komfortowej limuzynie. Wyciszenie wnętrza, i komory silnika, poziom tłumienia nierówności i praca zawieszenia również są na bardzo wysokim poziomie. Poza tym łatwo obudzić jego drugą naturę. Wystarczy wybrać sportowy tryb jazdy i mocniej wcisnąć pedał przyspieszenia, żeby 272-konny silnik katapultował rozsądną limuzynę do przodu.

Volkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTIONVolkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTION fot. Łukasz Kifer

Dzięki napędowi 4MOTION rodzinny Volkswagen potrafi błyskawicznie ruszyć z miejsca niezależnie od rodzaju nawierzchni. Robi to bez żadnego poślizgu opon, a skrzynia DSG w mgnieniu oka zmienia kolejne przełożenia. Taki sam układ napędowy można znaleźć w wielu modelach koncernu, ale w statecznie wyglądającym Passacie robi szczególnie duże, bo zaskakujące wrażenie. Kiedy tego zażądamy, Passat przyspieszy ze startu zatrzymanego do 100 km/h w 5,6 s i rozpędzi się do 250 km/h. Korzystanie z możliwości dynamicznych samochodu zostanie okupione wysokim zużyciem benzyny, które przekroczy 10 l/100 km.

Właśnie taki jest Volkswagen Passat 2.0 TSI 4MOTION. Bardzo dopracowany pod każdym względem i zaskakująco dynamiczny. Ilość miejsca w kabinie, pojemność bagażnika i wyposażenie też są bez zarzutu. To prawdziwy wilk w owczej skórze, a właściwie dr Jekyll i pan Hyde. Jego właściciele nie będą mieli żadnych powodów do tęsknoty za klasą premium, pod warunkiem że cenią dyskrecję.

Taka uniwersalność niestety jest droga. Podstawowa cena tego modelu z wyposażeniem Elegance to niemal 180 tys. zł. Egzemplarz testowy był wyposażony w wiele dodatków, które kosztowały kolejne 60 tys. zł. Wśród nich znalazł się pakiety stylistyczny R-Line, doskonałe matrycowe przednie reflektory, zestaw dźwiękowy Dynaudio, skórzana tapicerka, cyfrowy kokpit oraz wiele innych elementów. Efekt końcowy to Volkswagen Passat w cenie zbliżonej do aut segmentu premium, który jest lepszy od jej wielu przedstawicieli.

Więcej o: