Podczas wypadku smartfon waży 10 kg, butelka wody - 60 kg, a człowiek - 2,5 tony

Przy zderzeniu z prędkością 50 km/h głowa człowieka waży 400 kg. Nieodpowiednio podparta o zagłówek może wyłamać kręgi szyjne. Zabić mogą też niezabezpieczone zakupy.

- W chwili wypadku przy prędkości 50 km/h ludzkie ciało wyrzucane jest z siedzenia z siłą 2,5 tony. To tyle, ile ważą dwa samochody osobowe. Przy zderzeniu przy prędkości 64 km/h dochodzi do przeciążeń przekraczających 30 razy przyspieszenie ziemskie - mówi w rozmowie z Moto.pl Mikołaj Krupiński z Instytutu Transportu Samochodowego.

Podczas wypadku przy dozwolonej w mieście prędkości nasze ciało staje się zatem narzędziem zbrodni. Ale można tego uniknąć. Zapięte pasy o 65 proc. zmniejszają prawdopodobieństwo śmierci w samochodzie.

Walizka jak kontener

W ubiegłym roku na polskich drogach zginęło 3 tys. osób. Przyczyną wypadków była najczęściej nadmierna prędkość. A przyczynami zgonów? Uraz kręgosłupa, uraz głowy, obrażenia wewnętrzne. Niestety nie wiadomo, w ilu przypadkach śmiertelne obrażenia były spowodowane przez niezabezpieczone bagaże czy butelki z wodą, a nawet smartfony. Bo te też mogą zabić. 1,5-litrowa butelka podczas zderzenia zaczyna ważyć 60 kg. Lekki parasol - 13 kg. Smartfon - 10 kg.

ZOBACZ TEŻ: Jak sądy skazują pijanych kierowców w Polsce? "To skandal"

Niezabezpieczone przedmioty czy pasażerowie jadący bez zapiętych pasów mogą zrobić krzywdę nie tylko podczas wypadku, ale też gwałtownego hamowania.

Pasy ratują życie

- Podczas podróży powinniśmy dbać o to, by każdy pasażer i każda rzecz w samochodzie miały swoje miejsce. Podróżni powinni być zapięci pasami, a przewożone rzeczy ułożone w takich miejscach, które uniemożliwią im przemieszczanie. Powinniśmy wykorzystać do tego bagażnik, pamiętając o prawidłowym jego zapakowaniu. Drobne przedmioty najlepiej umieścić w schowku. Butelkę wody zamiast przewozić na siedzeniu, połóżmy w miejscu przygotowanym przez producenta samochodu. Wiele pojazdów ma już wyprofilowane uchwyty na kubki, butelki, producenci dbają też o schowki na mniejsze rzeczy, okulary czy telefon - wylicza Radosław Jaskulski, instruktor Szkoły Auto Skoda. - Pod żadnym pozorem nie przewoźmy w samochodzie zwierząt bez odpowiedniego ich zabezpieczenia. Nasz pies, siedzący luzem na tylnej kanapie, podczas nagłego hamowania z prędkości 50 km/h, poleci na kierowcę i pasażera ze zwiększoną o 40 razy swoją masą. Zrobi krzywdę nie tylko sobie, ale i innym obecnym w samochodzie - ostrzega.

ZOBACZ TEŻ: Te statystyki nie kłamią - Polska jak Dziki Zachód Europy. I to przez nas, kierowców

Najwięcej wypadków jest na krótkich trasach - tam, gdzie czujemy się najbezpieczniej i bagatelizujemy niebezpieczeństwo. Przewidujmy to, co będzie się działo w samochodzie w przypadku nagłego hamowania, a nawet dachowania. Działajmy z wyobraźnią. I zapinajmy pasy. Testy przeprowadzone w ośrodku Gellinge pod Sztokholmem, jednym z największych w Szwecji, gdzie prowadzi się badania na temat bezpieczeństwa jazdy, wykazały, że - jeśli nie zapniemy pasów - zginąć można w zderzeniu przy prędkości 27 km/h.

Zobacz wideo
Czy zabezpieczasz przedmioty w swoim samochodzie?