Smart forfour 1.3

Smart Forfour to efekt megamezaliansu. Nie dość, że łączy obyczaje różnych warstw społecznych, to w jego rysach można dostrzec dziedzictwo kilku nacji

Smart ma nieco zagmatwane pochodzenie. To mezalians, jaki do niedawna wzbudzałby obawy. Dziś nikt nie boi się egzogamii, wręcz przeciwnie - takie małżeństwa stały się modne. Pod maskami Saabów pracują silniki Alfy Romeo, w napędzie Opli uczestniczy Fiat, a produktom Daewoo pomaga legenda Chevroleta. A Smart... niczym artyści młodopolscy obnosi się ze swoimi obyczajami i chce zaprowadzić nowy kulturalny trend.

Pocztówka dźwiękowa

Jedni mówią śliczny, inni dziwaczny, a to, że mówi się dużo, już jest pewnym sukcesem. Auto uchodzi za niebanalne, i o to chodziło. Sprawia wrażenie, jakby złożono je z monstrualnych klocków lego.

W środku też utrzymano niepowtarzalny styl. Znaczna część deski rozdzielczej i drzwi osłonięta jest materiałem tapicerskim.

Pewne zastrzeżenia wzbudza natomiast montaż - zdarza się, że nierówności polskich dróg wywołują ciche, ale irytujące poskrzypywanie.

Nie musimy przekręcać gałki radia, by zauważyć, że sprzęt muzyczny jest z Mercedesa. Te same przyciski i pokrętła. Także jakość dźwięku, praca amortyzatorów i koncepcja lusterek z kierunkowskazami nasuwają skojarzenia z dostojnymi limuzynami ze Stuttgartu.

Dalekowschodnie geny są ukryte głębiej. By je dostrzec, trzeba wejść pod samochód (płyta podłogowa) lub podnieść maskę (silniki). Decydując się na zakup, będziemy musieli wybierać spośród trzech silników benzynowych (Mitsubishi) i dwóch diesli (Mercedesa). Testowaliśmy benzynowe wersje 1.1, 1.3 i 1.5. Pierwsza (trzycylindrowa) jest za słaba, trzecia nieco za głośna i tylko niewiele szybsza od drugiej, którą w tej sytuacji uznajemy za optymalną. Tak, silnik 1.3 to najlepszy wybór. Bez większych problemów rozpędza stosunkowo lekkie auto (niecałe 1000 kg) do 180 km/h, a jednocześnie zużywa sensowne ilości paliwa (w mieście poniżej 8 l/100 km). Ma przyjemny dla ucha gang, choć przyciśnięty do muru staje się nieco zbyt głośny.

Najpiękniejszy w klasie bez dwóch zdań?

Z wiadomych względów nie piszę, dla ilu osób jest przewidziany. Za dopłatą można zamówić wersję pięcioosobową z dodatkowym zagłówkiem i trzypunktowym pasem bezpieczeństwa. Wtedy jednak komfort zamienia się w kompromis. Za to siedzący z przodu nie mogą narzekać. Co prawda - kierownica nie ma regulacji osiowej, ale dobranie odpowiedniej pozycji osobom o przeciętnym wzroście nie powinno być problemem. Kanapę można nie tylko składać, ale również przesuwać. Należy się jednak liczyć z efektem przykrótkiej kołdry: albo dużo miejsca na bagaż, albo na nogi. W końcu to tylko klasa B.

Ale im dłużej jeździsz Smartem, tym bardziej się do niego przekonujesz. A jechać można długo, bo mimo niewielkich rozmiarów auto nie męczy, nawet na dalekich, kilkusetkilometrowych dystansach. To głównie zasługa wygodnych foteli z wysokimi oparciami, znikomego poziomu wibracji, czytelnej reakcji pedałów (zwłaszcza łatwego w dozowaniu hamulca) i precyzyjnego układu kierowniczego. Wakacyjne podróże uprzyjemniać może szklany dach, telefon, ale również wysokiej jakości sprzęt DVD z monitorami w zagłówkach foteli. W standardzie są m.in. cztery poduszki powietrzne oraz ESP.

Amortyzatory perfekcyjnie tłumią niewielkie nierówności. Problemy pojawiają się dopiero, gdy za szybko zaatakujemy miejskie dziury i nierówne torowiska. Wtedy denerwować mogą hałasy. Zawieszenie jest sprężyste jak w usportowionych wersjach.

ESP sprawuje się rewelacyjnie - włącza późno i działa na tyle dyskretnie, że mniej doświadczeni domyślą się tego jedynie po mrugającej kontrolce. Jak na auto przednionapędowe zachowanie na zakrętach jest imponująco neutralne. Nawet na krętej drodze nie korciło mnie, by wyłączyć ESP. Może to i lepiej, bo wyłączyć go nie można.

Krótko mówiąc, nie spodziewałem się, że ten osobliwie wyglądający samochód może prowadzić się tak dobrze. Cóż, mieszanki - jak się okazuje - mogą być trafione.

Jeśli nie chcesz mojej zguby...

Wiemy, dla ilu osób został zrobiony Forfour. Trudniej określić dla kogo. Z pewnością nie będzie sprzedawał się tak dobrze jak Punto czy Fabia, ale przyciągnie klientów, którzy do tej pory nie byli zainteresowani tą marką.

Młodopolska chłopomania swego czasu została dobrze przyjęta. Zobaczymy, czy indywidualność, a przede wszystkim cena auta nie odstraszy potencjalnych... amatorek. Właśnie! Z reakcji na Smarta można wnioskować, że większą popularnością będzie cieszył się wśród pań niż panów.

Więcej o: